***
-Zostaw mnie!-Znów zaczęłam się wyrywać. Trzymał mnie kurczowo przy sobie. Używał całej siły mnie ściskając.
-O nie, skarbie.-Zaśmiał się szyderczo.-Myślałaś, że tak zwyczajnie ci odpuszczę?! Jesteś zwykłą suką, która już ma fagasa! I gdzie on jest? No gdzie?-Wręcz szydził ze mnie. Moje kruchutkie ciałko w tym przypadku nie pomagało. Nie miałam żadnej szansy na ucieczkę. Przestałam się wyrywać. Pozostało mi tylko ratować się drogą słowną. Alkohol aż z niego bił.
-Odwal się! Jesteś nachlany! Daj mi...-Darłam się mu w twarz.
-Dawać to zaraz ty będziesz!-Przerwał mi. Bałam się go. Stać mogło się wszystko. Po jego bełkocie wiedziałam już co zamierza. Przerażało mnie to. Nie miałam szans...
*Oczami Zayn'a
Wybiegłem za Koni z lokalu, ale jej już nie było. Szukałem jej po całym mieście, ale Sydney jest wielkie. Po około dwóch godzinach zauważyłem ją przechadzającą się brzegiem morza. Podbiegłem tam jak najszybciej. Z bliska w blasku pełni księżyca spostrzegłem, że jej fryzura nie należy do idealnych, ramiączko od sukienki opadło,zaczerwienione ślady dłoni pokrywały jej odkryte ciało. Na nogach nie miała już trampek ani w dłoniach. Złapałem ją za ramię. Zatrzymała się.
-I tak zabrałeś mi sens życia i godność, poczucie własnej wartości. Czego jeszcze chcesz?-Drżącym głosem zapytała. Nie wiedziałem o czym mówi. Zwróciłem ją ku sobie. Obejmowała się rękoma i płakała.
-Koni? Co się stało?-Zbliżyłem się do niej. Była zaskoczona. Otarła szybko poliki i odsunęła się.
-Nic, nic...-Kręciła głową i przykleiła na twarz sztuczny uśmiech. Nie ufałem jej.
-Przecież widzę, Koni...-Przytuliłem ją, co wyraźnie ją zaskoczyło.-Możesz mi zaufać, naprawdę.-Cofnąłem się nieco i pogładziłem jej polik. Przez moment szukała odpowiedzi w piasku pod naszymi stopami. Później przeniosła wzrok na moje oczy. Wyraźnie bała się swoich słów. Najgorsze migało mi przed oczyma. Rzeczywiście moje podejrzenia się sprawdziły. Kompletnie mnie to nie cieszyło.
-On...Mnie...Zgwałcił.-Wydukała robiąc spore przerwy pomiędzy wyrazami. Wpadła w histerię. Oparła się czołem o mój tors. Łkała. Nie wiedziałem co powiedzieć. Gładziłem jej plecy i głowę. Starałem się ją jakoś wesprzeć. Sam byłem zdruzgotany. Obwiniałem się w stu procentach. Gdybym tylko wiedział. Gdybym od razu ją znalazł. Przeszkodził. Pomógł. Zapobiegł. W tamtej chwili miałem ochotę zabić tego gnoja i załatwić siebie, że nie mogłem zareagować. Ale wiedziałem, że muszę zostać z małą. W pewnym sensie czułem się za nią odpowiedzialny. Serce mi się krajało widząc jak cierpi. Nie mogłem sobie wyobrazić jak bardzo ją skrzywdził, w sumie nawet nie chciałem. Na samą myśl co jej zrobił przechodził mnie dreszcz. Zdawałem sobie sprawę, że to będzie dla niej rana na całe życie. To wszystko moja wina!-Karciłem się w myślach. Jej rozpacz nie ustawała. Nie dziwiłem się. Jak on mógł to zrobić?! Tak niewinnej i delikatnej osóbce. To było straszne, okropne. Obiecałem sobie coś-"Znajdę go i zemszczę się, choćby najbrutalniejszą karą."...

Hejka! Wiem, że krótki, mam nadzieję, że mimo to treściwy wystarczająco. Nie wiem, przez zakończenie "Girl on the show" nie mam weny. Wybaczcie jestem w rozsypce...
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Nie zdążył...:(
OdpowiedzUsuńJejciu Zayn szukający zemsty
Coś czuję że będzie ciekawie
Ta mina na końcu uuu
Trzymaj się kochana
Polecam kakałko na poprawę:*
Ściskam
Buziaki
Mela:*
No nie udało się ::(
UsuńHehe, na pewno będzie :)
Dziękuję :* Jednak nie mogę pić kakao, specjalna dieta "dla sportowców" nie pozwala ><
Całuski <3
OMG jak on mógł jej to zrobić ?? I jeszcze Zayn nie zdążył :(
OdpowiedzUsuńCzekam na nast z niecierpliwością. ;**
Właśnie :)
UsuńJuż niedługo <3
Dziękuję za moc motywacji :D
Pozdrawiam <3
Pierwsze primo
OdpowiedzUsuńTo co napisałam pod epilogiem, to były po prostu moje odczucia... Przepraszam za nie ale było mi jej żal u siebie, bo byłoby piękną parą, no ale, nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli...
Kochanie Ty moje!
Proszę mi się pozbierać i nie przejmować za bardzo tym co piszę ( czyt.nie brać do siebie za bardzo)!
Ja uwielbiam twojego bloga.
Sama powiedziałaś, że iż lubisz smutne zakończenia. Ja też lubię, szczególnie napisane przez ciebie.
Tylko po prostu....
Bardzo pokochałam GOTS i się z nim utożsamiłam... Więc zrozum moją reakcję....
<3
No i drugie primo
UsuńA co do tego rozdziału...
Świetny, tylko szkoda, że Zen jej nie uratował...
Swietny
Swietny
Czekam na next
Rozumiem, że to twoje odczucia i szanuję to :) Jednakże tak działa na mnie negatywna opinia. Najpierw przeżywam, ryczę, beczę, później zalewa mnie fala motywacji do dalszego działania i dalej daję z siebie 1000%
UsuńRozumiem, że zżyłaś się z Gots :) Ja również, dlatego postanowiłam usunąć ostatni rozdział i napisać go na nowo. Co Ty na to? Mam pomysł, dokończę to opowiadanie tak aby usatysfakcjonować i was i siebie. Ponieważ sama nie jestem zadowolona z tego co napisałam :P Jak myślisz dobry pomysł?
Co do tego 2nd komenta: Dziękuję :D Wiem, że szkoda, ale wiadomix, że to do czegoś prowadzi, a do czego przekonacie się w najbliższym czasie ;))
Pozdrawiam <3
Jak wolisz kochanie!
UsuńNie chce żebyś robiła coś na siłę
<3
To nie będzie na siłę, bo dla was i dla siebie <3
UsuńWięc jak każesz, zrobię to co uważam za stosowne :*