wtorek, 3 lutego 2015

Imagin Hazz cz.5

Nawet mnie nie objął, nawet się nie odezwał. Milczał. Kiedy się uspokoiłam i otarłam twarz, zmusił mnie do kontaktu wzrokowego. Założył kosmyk mych włosów za moje ucho. Delikatnie przysunął mnie do siebie
-Nie wiem  czy wiesz,  ale właśnie zdefiniowałaś to co panuje w moim życiu obecnie-wyszeptał. Zamarłam. Kilkukrotnie to przeanalizowałam. Siedział i czekał nie spuszczając ze mnie oczu. Oczekiwał odpowiedzi, nie próbował niczego wbrew mi. To rzeczywiście ułatwiło mi wybór...
***
-Harry, czy ty jesteś pewien?-dopytałam patrząc w te jego śliczne oczęta.
-Jak niczego innego w swoim życiu.-Z uśmiechem odpowiedział. Splotłam nasze dłonie razem.
-Chcę więc spróbować-Na mojej twarzy zagościł delikatny okaz zadowolenia. Musiałam. W innym przypadku serce mi pękło. W sumie to ono biło chyba tylko dla niego. Może to zabrzmieć banalnie po jednej wspólnie spędzonej razem nocy, ale czułam, że to ten jedyny. Tak, zdecydowanie. Wiedziałam, że przed tym związkiem długa droga, ale nie od razu mogliśmy zostać idealną parą. 
Ułożył dłoń na mojej tali. Przysunął mnie do siebie i delikatnie musnął moje usta. Jednak, to ja pogłębiłam pocałunek. Nagle do mojej "groty" wparowała siostra:
-(T.I) wiesz, że przed naszymi drzwiami stoi chmara...fotoreporterów-Stanęła w drzwiach oniemiała. No nie dziwię się jej. Jednak, po kilku sekundach wymieniania spojrzeń przypomniała sobie z kim jestem i wyszczerzyła te swoje bieluśkie kiełki.-Okej, to ja nie przeszkadzam.-Wycofała się i zamknęła za sobą drzwi.
-Kto to?-zapytał. Zachichotałam.
-Moja sis-odpowiedziałam. Motylki szalały we mnie. To uczucie nie do opisania. Minęły mi wszystkie troski, płacze i łzy. W stanie byłam zauważyć tylko ciepłe barwy świata. Wszystko stało się kolorowe. Najzabawniejsze, że za sprawą jednej osoby. Postanowiliśmy się lepiej poznać. Lecz najpierw poszłam odświeżyć się, bo byłam jeszcze w ubraniach z poprzedniego dnia. Wzięłam kąpiel, wysuszyłam włosy i związałam w niechlujny kok. Podkreśliłam oczy tuszem. Ubrałam się i efekt końcowy spryskałam ulubionym zabutelkowanym zapachem. Złapałam Harold'a za dłoń i skierowałam nas na dół. Kiedy byliśmy już na dole, doszły mnie znajome głosy, które WCALE mnie nie ucieszyły:
-Gdzie jest (T.I)? Oj, musimy sobie z nią porozmawiać! Nie spodziewałem się tego po was. Tak na jedną noc? Nie tak was wychowywaliśmy z matką!-Darł się ojciec. Widziałam jak rusza w naszym kierunku. Nie da się wyrazić jak wściekły był, a jak ja wystraszona. Wtuliłam się nico w ramię Hazz'y. Można powiedzieć, że odruchowo.
-Tato! Ale ona...-Moja siostra leciała za nim i próbowała zatrzymać. Wtem zauważyli nas. Musiałam wymyślić coś na poczekaniu. Nie było to łatwe. Zbliżyli się, a ja przelotnie zerknęłam znacząco na lokatego. Zrozumiał,chyba...










Hejka! Oto kolejny rozdziałek :) Mam nadzieję, że się spodoba :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Omg
    To wszystko jest takie piękne
    Jak wielki jest twój talent
    Hazz ajj
    Jestem strasznie ciekawa co zrobią jej rodzice
    I o co chodzi z tym 'chyba zrozumiał '
    Hmm
    Będę czekać
    Buziaki
    Mela
    Dużo weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań! Rumienię się :3 Dziękuję, miło mi, że tak uważasz :D
      Już niedługo się przekonasz;))
      Całuski <3
      Dziękuję :**

      Usuń
  2. Cudna kolejna część!
    Rodzice-najgorsza zmora... Heh, wiem coś o tym...
    Ciekawe co oni na to?
    Czekam na kolejny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie ^^
      Haha :D Ja też
      Zobaczysz wkrótce <3

      Usuń