-Miśka?!-na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Na mojej także
-Luke!-rzuciłam się bratu na szyję. Szczerze, to brakowało mi go najbardziej. Mimo, iż nad życie kochałam rodziców i dziadków, on był dla mnie kimś wyjątkowym. Od małego się o mnie troszczył, nigdy nie opuścił, pomagał, wspierał, zasypiał ze mną kiedy nie mogłam sama i po prostu zachowywał się jak najlepszy brat na świecie. Niestety Rich zabrał mi komórkę i kompletnie straciłam z nim kontakt. Już nie miałam siły łkać. Zwyczajnie nie puszczałam go zaciskając powieki. W pewnym momencie otworzyłam oczy. Obraz mojego ojca pojawił się na plecami Luke'a. Niebieskooki zauważył, że uspokoiłam się nieco. Puścił mnie i pocałował w czoło. Odszedł i powiedzmy, że "dał mi szansę" na konwersacje z tatą. Nie spuszczałam wzroku z mężczyzny w średnim wieku. On także stał osłupiały, lecz z poważną miną. Cisza zapadła. Wszyscy pozostawali w napięciu. Moje serce biło w przyśpieszonym tempie. Gotowa byłam na każdą reakcję. Lecz to co nastało można nazwać niespodziewanym...
***
Mój ojciec, zimny wychowanek wojskowego, po raz pierwszy w życiu okazał mi emocje i przytulił mnie. Wpadłam w histerię. To coś nie do opisania. Nigdy wcześniej nie łapał ze mną takiego kontaktu. Rozpierała mnie euforia. Postanowiłam, że przyznam się do błędu, jak i reszcie rodziny.:
-Tatusiu, ja...
-Nic nie mów skarbie.-Przerwał mi.-Nic nie mów...Dobrze, że jesteś.-Głaskał mnie. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Ale to była prawda. Jeszcze długą chwilę pozostaliśmy w kurczowym uścisku. Później przedstawiłam mu Harold'a. Jak zwykle mój starszy musiał zachowywać się jak "prawdziwy facet z jajami" i stanowczym głosem zwracał się do mojego ukochanego. Jak na złość zabrał go na "pogadankę", co w jego przypadku wyglądało bardziej jak przesłuchanie. Zawsze tak robił. Nawet kiedy jakiś kujon robił ze mną projekt, na początek odbył rozmowę z tatuśkiem. To samo przeżywała Tat. Jedynym zbawionym okazywał się Luke. Jemu to ufał. No ale co? W końcu byłyśmy jego córkami, to mówi samo za siebie. Tym czasem ja tuliłam się do brata. Tak bardzo mi go brakowało. Wskoczyłam mu na ręce i ułożyłam głowę na jego umięśnionym ramieniu.
-Ćwiczyłeś?-Zaśmiałam się patrząc na niego.
-No.-Potwierdził.-Jak ci się tam żyje siostra?-Troskliwie zapytał.
-Odkąd jestem z Harry'm jest prawie jak w niebie. Kocham go, jest wspaniały. Mam sporą grupkę przyjaciół i ogółem jakoś się układa.-W skrócie wyznałam tą lepszą prawdę.-A u ciebie? Jak zespół. Ash i reszta?-Wyszczerzyłam się na myśl o jego zespole. Uwielbiałam ich twórczość.
-Nieźle. Właśnie nagrywamy nową płytę.-Odgarnął z mojej twarzy włosy.
-Mogę wpaść na próbę?-Wzruszyłam zabawnie brwiami.
-Jasne...-Zaśmiał się. Nagle pojawili się. Zeszłam z braciszka i zbliżyłam się do Hazz'y. Wydawało mi się, że nieco się spiął, ale to norma, więc...Ojczulek natomiast zadowolony przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło. Zaczęła się rodzinna rozmowa. Szczęście mnie rozpierało. Wszystko zaczęło się układać. Obawiałam się tylko czy nie minie to zbyt szybko. W pewnym momencie z oczu straciłam lokatego i blondasa. Dochodziła już godzina 21.30. Skierowałam się do kuchni pomóc mami przygotować kolację, gdyż wcześniej nie mieliśmy ochotę na jedzenie. Bałam się, mogli zauważyć moją chorobę. Mimo, że w pewnym stopniu się jej pozbyłam, nadal nie spożywałam zbyt wiele. Moja matula zniknęła w poszukiwaniu zastawy w "kanciapie". Sama kroiłam warzywa na jej słynną zapiekankę warzywną, pyszności. Ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-Usłyszałam znajomy aż za dobrze głos.
-Calum!-Rzuciłam się przyjacielowi na szyję. Tęskniłam za tym wariatem.
-Hej mała-Ucieszył się obracając mnie.
-Co ty tu robisz?-Stanęłam uradowana na nogi.
-Wpadłem zobaczyć moją małą Michi.-Odsunął się lekko i zlustrował mnie od góry do dołu i z powrotem.
-Yhym...-Ktoś odchrząknął zza bruneta. Wyjrzałam przez ramie przyjaciela. Moim ślepiom ukazał się Michael.
-M!-Kolejny w kolejce do uścisków.
-M!-Zaśmiał się mój ukochany wariat.
-Też tu jestem!-O swojej obecności dał znak Ashton.
-Ash...-Już nie miałam siły się drzeć. Ten dzień był już chory od zbliżeń. Mi to jednak nie przeszkadzało...
Hejka! Oto kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się spodoba ^^ No więc jutro dodam nowe postaci do bohaterów :) Zmieniłam postać Michi na inną, bo coś mi nie pasowała. Obyście nie byli źli...No nic. Piszcie jakie wrażenia ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* i dobranoc <3
Cudo!!!
OdpowiedzUsuńTylko czemu Hazz jest spięty...?!
Ah, nie moge doczekac nexta
Dziękuję, bardzo się cieszę, że się podoba ^^
UsuńNiedługo się przekonasz ^^
Już wkrótce :*
Buziaczki <3