-Smacznego, proszę.-Mami podała nam placuszki z cukrem pudrem i herbatę wiśniową.
-Dziękujemy!-Wszyscy razem odrzekliśmy.
-Tak z czystej ciekawości. Na ile zostajecie?-Zainteresował się Ashton.
-Za dwa dni wracamy. Harry ma pracę, ja z resztą też.-Smutno westchnęłam.
-Ale nie długo wrócisz!-Jak dziecko warknął Cal
-Specjalnie dla ciebie.-Zachichotałam.
-Bo będę zazdrosny.-Harold.
-No i ja.-dodał Michael.
-Ja też.-wtrącił się perkusista.
-Me too.-Calum.
-Ja to się już lepiej nie odzywam.-Zażartował Lukie.
-Najlepiej.-stwierdziłam...
***
Te dwa dni minęły niesamowicie szybko. Nie umiem wyrazić jak ciężko było mi pożegnać się z rodziną. Łzy, przytulenia i wzruszające wypowiedzi mnie nie ominęły. Wróciliśmy do Londynu, w sumie brakowało mi go. Z lotniska odebrali nas wszyscy, prócz małej. Liam z Sophi, Zayn z Pezz, Niall z Tat oraz Lou wraz z El, czekali na nas. Przywitaliśmy się i podzieliliśmy wrażeniami. Kolejnego dnia miałam wrócić do pracy. Wstałam z samego rana. Ubrałam niebieską koszulę, czarne rurki, narzuciłam na ramiona czarny sweterek, który pozostawiłam rozpięty, na stopy nasunęłam błękitne koturny, do zestawu dobrałam torebkę oraz biżuterię. Uczesałam świeżo umyte i wysuszone włosy i zrobiłam makijaż, który w mojej branży było niestety koniecznością. Gotowa założyłam płaszcz i pożegnałam się z ukochanym. Po dwudziestu minutach jazdy samochodem zatrzymałam się pod budynkiem. Wysiadłam. Przebrnęłam przez pierwsze kilkanaście pięter windą i znalazłam się w biurze krawieckim. Zaczęłam szyć, mierzyć itd. Zlecono mi pomoc przy sesji zdjęciowej na okładkę pewnego magazynu. Miałam poprawiać kreację pozującej i ogółem pilnować dobrania kreacji. Przyznam, że patrząc na dziewczynę przed obiektywem zazdrościłam jej. Miała tak lekką z pozoru pracę. Jednakże fotograf nie był zadowolony. Ze swoim francuskim akcentem wyklinał chudą brunetkę.
-Do niczego się nie nadajesz! Dajcie mi inną!-darł się.
-Wszystkie inne modelki są na pokazie, mamy tylko statystki i krawcowe.-Asystentka mojego szefa wyjaśniła mężczyźnie.
-To dajcie mi kogokolwiek, tylko nie tą! Kogoś kto umie pokazać jakąkolwiek emocje na twarzy!-Wymachiwał rękami. Zdenerwował się. Postanowiłam w tym czasie wejść na plan, w całe światło i "scenografię", aby poprawić sukienkę. Zapadła chwila ciszy.-Ty!-Podniosłam głowę.-Pokaż mi twarz.-Odwróciłam się do niego przodem, gdyż to do mnie były skierowane te słowa.-Ona! Ona ma mi pozować!-Nie ściszał tonu. Stałam jak osłupiała, nie wiedziałam co się dzieje. To tak nagle i...
-Ale to tylko kraw...
-Nie obchodzi mnie kim jest teraz, ja pragnę zrobić z niej gwiazdę, jest idealna.-Zanim "doradczyni' skończyła postawił się jej.-Ty idź.-wygonił brunetkę, która już płakała. Podszedł do mnie kiedy tamta się ulotniła.-Jak masz na imię?-Złapał mnie za dłonie.
-Michell.-odpowiedziałam niepewnie.
-Michell, jesteś niesamowita. Wysoka, masz idealne ciało, proporcje, twarz, wszystko. Nigdy nie widziałem tak pięknej dziewczyny. Chcę, abyś została moim kolejnym odkryciem, ale tym razem osiągnęła więcej, dużo, dużo więcej. Pozwól mi cię sfotografować. Zakochałem się w twojej urodzie. Taka niewinna i słodka, chcę odkryć w tobie tego ukrytego diabełka, który musi gdzieś tam w tobie tkwić. Błagam.-Pomyślcie jak bardzo zszokowana byłam. Przecież to jeden z najsławniejszych w branży i na kolanach prosi mnie o współpracę! MNIE! To niedorzeczne z mojego punktu widzenia. Nie musiałam długo się zastanawiać. Od razu wiedziałam. Jedne co pozostawało mi do przeanalizowania to to czy nie śnię lub czy to nie jest żart. Ryzyk-fizyk.
-Oczywiście, że tak.-Niemal śpiewająco się zgodziłam .
-Doskonale! Odziać ją, natychmiast!-Klasnął w dłonie i uradowany gdzieś zniknął. Na jego znak chmara makijażystek, fryzjerek i moich współpracownic sprzed kilku minut zaczęła skakać wokół mnie. Czułam się dziwnie, ale i wyjątkowo. Z jednej strony podobało mi się to, z drugiej miałam wyrzuty sumienia. Przecież nigdy nie uważałam się za lepszą od nich. Zasługiwały na to tak samo jak ja. Sama nie wiedziałam co myśleć. To było jak marzenie, które właśnie się spełniają. Tona gładzi szpachlowej pojawiła się na mojej twarzy. Wtem pojawił się "szef" całej sesji.-Co to ma być?!-Oburzył się.-Zamazałyście jej naturalność! Natychmiast ma to zniknąć, coś lżejszego! Macie dwadzieścia minut na skończenie tego!-Przytaknęły i zaczęły od nowa. Chryste! Pomyśleć, że sekundę wcześniej latałam na zawołanie jak one. Może to być samolubne, egoistyczne i w ogóle, ale czułam, że to dopiero mój początek w tym wielkim świecie mody...
Hejka! OTO TO WAŻNE WYDARZENIE! Teraz to się zacznie :D Mam nadzieję, że się spodoba i będziecie zadowolone ^^ Czekam na opinie :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hahahahahahahaha
OdpowiedzUsuńNie mogę przestać śmiać się z tego fotografa!!!
Rozwalil mnie swoimi tekstami...
I ta jej mina, gdy zażądał, że to ona ma mu pozować...
Bezcenne!
No i pozostaje reakcja na to Hazzy i ich wszystkich...
Czekam czekam nn
Hehe :D Aż tak?
UsuńHehe :D Teraz ja przez ciebie się śmieję :DD
Oczywiście ;)
Już niedługo :*