-Trolololo...Nie ma bata.-Odepchnęłam go nieco krztusząc się śmiechem.
-Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli wypad do Lou, dzisiaj rocznica naszego poznania.-Zaczerwieniłam się niewątpliwie, więc spuściłam wzrok. Było mi głupio.-Hej. Kocham jak różowieją twoje policzki, wtedy wyglądasz jak laleczka z porcelany.-Zarechotał.
-Przepraszam. Jasne, idź.-Okazałam rozbawienie samą sobą.
-Co? Czy słyszałaś gdzieś w mojej wypowiedzi, iż odwiedzam go sam? No way, baby. Lecisz ze mną.-Obrócił mną jak w tańcu.
-Jesteś niemożliwy.-Uderzyłam go lekko w pierś...
***
Odświeżyłam się i wyszykowałam. Podjechaliśmy pod dom przyjaciół. Przywitaliśmy się z wszystkimi i rozsiedliśmy w salonie.
-Kiedy wraca Em?-zapytałam.
-Za dwa dni, miała za tydzień, ale...
-Mamusia się stęskniła.-Wypowiedź El dopełnił Louis.
-Trolololo. To tatuś wczoraj płakał za córunią.-Trzepnęła męża w kark.
-Ała!-Zareagował.
-Co "ała" taka prawda pozerze!-warknęła na niego. Rozbawiali nas w ten sposób za każdym razem. Mimo wszystko kochali się nad życie, to było strasznie urocze.
-Przestańcie już.-Zatrzymałam ich.
-Michell? Możemy porozmawiać?-Nagle wyskoczyła Perrie.
-Ymm...Jasne, a coś się stało?-Wstałam i poszłam za nią do kuchni.
-Niedługo urodziny Zen'a i chciałam coś przygotować, tyle tylko, że nie za bardzo sama dam radę. Dziewczyny już wiedzą, ale chłopcy mają się nie wtrącać. Chciałam zapytać czy dołączysz do ekipy i także się przyłączysz.-Ulżyło mi. Widziałam, że blondynka się stresuje, więc już miałam czarne myśli, a tu takie coś.
-Jasne, oczywiście, że tak. Zayn jest dla mnie jak brat, pewnie, że dołączę się.-Przytuliła mnie z uśmiechem.
-Boże! Nie wiem jak ci dziękować.-Wróciłyśmy do salonu. Rozmawialiśmy popijając wino i ogółem bawiąc się dobrze. Około 1.00 wróciłam z lokatym do domu. Odświeżyliśmy się i położyliśmy do łóżka. Obudziłam się o 8.00. Wiedziałam, że ma po mnie podjechać auto z firmy Jean'a-Claude'a, gdyż tak nazywał się ten fotograf, a właściwie to mój szef. Zjadłam śniadanie, wypiłam herbatę i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Podkreśliłam rzęsy tuszem i wybrałam kreację. Może to nie do końca mój styl, ale w tym fachu musiałam ubierać się elegancko, ale na luzie. Pocałowałam Hazz'ę kiedy jeszcze spał i wyszłam przed budynek. Czekał tam na mnie przecudowny samochód, taki jaki zawsze chciałam mieć. Oparty o maskę stał podstarzały mężczyzna odziany dokładnie jak szofer. Oczy wyszły mina wierzch, ale nie do końca chciałam to okazać.
-Witam, panno Robinson. Proszę.-Elegancko otworzył przede mną drzwi.
-Dziękuję.-Wsiadłam do tyłu. Byłam zachwycona. Po kilkunastu minutach trafiłam pod tą samą agencję.-Dziękuję...
-George.-Dopełnił moją wypowiedź.
-Dziękuję George. Zawsze będziesz po mnie przyjeżdżał?-Zbierając rzeczy z siedzenia zapytałam.
-Jak tylko będzie sobie panienka życzyła.-odparł.
-Nie nazywaj mnie tak, mów mi po imieniu. Michell.-Podał mi dłoń nieco zaskoczony.
-Miłego dania, a więc życzę.
-Nawzajem i do zobaczenia.-Wysiadłam i pokierowałam się do wysokiego oszklonego dookoła wieżowca. Dotarłam na właściwe piętro i zaczęłam pracę, jeżeli przymiarki można tak nazwać. Miałam otworzyć pokaz u bardzo znanego projektanta. A co najlepsze, że miałam tylko pięć dni na przygotowania.
-Dobrze, następne.-Krawcowym nakazał właśnie szef.-Mich, oto twoja asystentka Cindy .-Mężczyzna przedstawił mi niziutką brunetkę.
-Hej. Mów mi Cin.-Przywitałyśmy się uściskiem dłoni.
-Michi.-Uśmiechnęłam się.
-Masz, więc dzisiaj przymiarki do pierwszej, później próba make-up'u i fryzury. O siedemnastej kolacja z innymi modelkami i jesteś wolna. Jutrzejszy plan wyślę ci mail'em. Jeżeli będziesz czegoś potrzebowała pisz, albo dzwoń. To mój numer. Jestem na czternastym piętrze. Do usług.-wyrecytowała zadowolona. Od razu ją polubiłam.
-Jasne, dziękuję.-Odebrałam karteczkę.
-To do zobaczenia.-Pomachała mi i wyszła.
-Pa!-rzuciłam.
-Podnieś ręce do góry.-Nakazała jedna ze skaczących wokół mnie krawcowych.
-Tak jasne.-Powróciłam do skupienia na przymiarce. To jest jakaś bajka.-pomyślałam...

Hejka! Oto kolejny rozdział ;) Mam nadzieję, że nie taki zły jak go opisują ;) Nie wiem czy dzisiaj jeszcze coś wstawię, bo mam czterogodzinny trening z panią, która serio nieźle wyciska najlepszych, więc nie wiem czy o 20.00 jeszcze będę w stanie chodzić ;) Oby... No to do następnego skarby <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
mrrrr <3
OdpowiedzUsuńMega <3
Zakochałam się
To jest genialne
chce więcej <3
Życzę weny ;*
Dziękuję <3
UsuńBardzo się cieszę <3
Mega motywacja <3
Już niedługo :*
Dziękuję <3
Michi ma asystentke,no no.
OdpowiedzUsuńI urodziny Zena...
Bedzie sie dzilao,tak mysle.
Powodzenia na treningu i wtoc do nas cala!!!
^^ NOM <3
UsuńOczywiście! #Partyhard DJ Malik, DJ Malik <3 Pamiętasz? :*
Dziękuję, wracam i to cała, a najlepsze, że jeszcze mi mało i idę do siebie na dół w domu na salę i biorę więcej <3 Kocham to <3
Buziaki <3
KC <3
Pamiętam DJ Malika!!
UsuńPowodzenia na sali!
<2
Hehe :D W sumie to tego nie da się zapomnieć :3 Kto by nie pamiętał? XD
UsuńDziękuję <3
Całuski :**