środa, 15 października 2014

Imagin Niall #1

Od dzieciństwa przyjaźnię się z Liamem. Odkąd został piosenkarzem jestem z nim w trasie. Nie chciał zostawić mnie na pastwę losu. Długo przed jego karierą zmarli moi rodzice, zostałam sama. Rodzina Payna się mną zajęła. Dlatego traktowałam go jak brata, nawet nie pomyślałabym o partnerstwie z nim. Natomiast w oko wpadł mi ktoś inny...
Trwały próby do jednego z koncertów, w ich wykonaniu wygłupy i uciekanie przed ochroniarzami. Lou, Harry i Zayn grali w piłkę nożną, Liaś rozmawiał z Joshem a Niall zniknął mi z oczu. Byłam niezbyt otwarta, więc usiadłam w garderobie i grałam na gitarze. Jeszcze nikt prócz mojego najlepszego przyjaciela nie wiedział że umiem to robić dlatego nie byłam zbyt głośna. Nie potrzebowałam opinii innych. Cicho podśpiewywałam sobie do melodii. Myślałam tylko o jednej osobie.
Usłyszałam lekkie pukanie do drzwi, odłożyłam instrument
-Proszę-odezwałam się. Moim oczom ukazała się sylwetka Horana. Uśmiechał się tak uroczo...Stop! Opanuj się! Usiadł obok na podłodze
-Masz talent-patrzał mi prosto w oczy
-Słyszałeś?-spuściłam głowę. Nie byłam zbyt zadowolona, on był profesjonalistą wstydziłam się go. Złapał mnie delikatnie za podbródek i zwrócił ku sobie.
-Słyszałem najpiękniejszą grę i najcudowniejszy głos jaki można sobie wymarzyć. Jego niesamowite niebieskie oczy obserwowały mój najmniejszy ruch. Miałam ochotę powiedzieć mu co do niego czuję, ale nieśmiałość i strach przed odrzuceniem sprawiały że sztywnieję. Zaczerwieniłam się
-Dziękuje.-nie chciałam się z nim kłócić. Miałam wrażenie że zbliżamy się do siebie. Niestety chwilę tą przerwał nam jeden z organizatorów ich trasy
-Niall na scenę-nawet nie zwrócił uwagi w jakiej znajdujemy się sytuacji. Aż odskoczyliśmy od siebie. Kiedy zatrzasnęły się drzwi puścił mnie i zaśmialiśmy się. Wstał i pomógł mi zrobić to samo
-Muszę lecieć-złapał mnie za dłonie. Kiwnęłam głową na tak. Pomachał mi i niechętnie wyszedł. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przebrałam się w coś bardziej stosownego na koncert. Wybrałam białą luźną bluzkę na ramiączkach, ciemne rurki, czerwone Converse i czarną skórzaną kurtkę. Pomalowałam rzęsy i rozpuściłam włosy. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się za scenę. Już na niej byli. Cudownie się na nich patrzało. Dawali z siebie 100%. Zdziwiło mnie jedno z przemówień blondyna
-Tą piosenkę chciałbym zadedykować jednej osobie. Dziewczynie która potrafi mnie rozbawić, pocieszyć i rozumie mnie jak nikt inny. To dla osoby najważniejszej na świecie.- na arenie rozbrzmiały krzyki, każdy myślał że to o nim mówi Nialler.-(T.I) Kocham Cię, przepraszam że mówię Ci to dopiero teraz-zaparło mi dech w piersiach. Czy się przesłyszałam? On mnie KOCHA? Moje marzenie właśnie się spełnia. Podczas gdy stałam jak wryta zagrali "What Makes You Beautiful". Byłam oczarowana. Całą resztę koncertu pozostałam w bezruchu. Kiedy nareszcie skończyli poszłam po swoje rzeczy. Zaraz mieliśmy ruszać autobusem dalej. Usiadłam w nim i czekałam z niecierpliwością. Weszli do środka. Cała piątka patrzała na mnie.
-Ymmm...(T.I) możemy porozmawiać?-za rękę pociągnął mnie Horan. Zabrał mnie do części sypialnej.-(T.I) kocham cię-uśmiechnęłam się-Nie mówiłem tego wcześ...-bardzo się stresował
-Ja ciebie też-przerwałam mu. Pocałował mnie, było tak idealnie jak sobie wyobrażałam. Tak zaczął się nowy, lepszy rozdział naszego wspólnego życia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz