Podeszliśmy pod ogromną willę. Aż otworzyłam usta z wrażenia. Czy to jego dom?
***
-Mieszkasz tu?-nie dowierzałam
-Tak-przycisnął mnie do siebie mocniej. Weszliśmy do cudownego domu. W korytarzu przebierała się para.
-Cześć!-brunet przybił męską piątkę loczkowi i wyciągnął dłoń ku mnie-Louis-miał ładny uśmiech
-Michell-powtórzyłam uścisk z brunetką
-Elenor-dokończyła ubieranie kurtki. Zza futryny wyłoniła się mała Emi. Zielonooki uklęknął i rozłożył ręce. Ta ominęła go i rzuciła się na mnie. Towarzystwo aż zaniemówiło z wrażenia, ja też
-Michi!-radowała się malutka
-Witaj Emily-puściła mnie i pociągnęła za sobą do salonu, ledwo zdążyłam zdjąć buty
-To my już uciekamy. Do zobaczenia!-usłyszałam głos Lou
-Cześć. Miło było was poznać!-opadłam na dywan pod wpływem siły Ems. Po chwili dołączył do nas Styles. Długo, ale to długo dziewczynka szalała w moim towarzystwie. Kompletnie nie zwracała uwagi na swojego wujka. Około 21 spała w swoim pokoju. Zmęczona opuściłam jej sypialnię i zeszłam do Hazzy. Siedział na sofie i wpatrywał się w komórkę. Opadłam tuż obok, odłożył telefon i spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Polubiła cię-zaśmiał się
-Zauważyłam-bawiło mnie to. Bez słowa wlepiał we mnie swoje nieziemskie spojrzenie. Zaczęłam niekontrolowanie chichotać. Ocknął się
-Może obejrzymy jakiś film?-koniecznie chciał zmienić temat. Kiwnęłam głową na tak. Zerwał się i zaczął szukać repertuaru w szafce.-Komedia czy Horror?-decyzja była prosta
-Horror-aż się odwrócił i zmierzył mnie
-Nie będziesz się bać?
-Nie, lubię te filmy.-poprawiłam włosy
-Dobrze, zgodnie z życzeniem.-włożył płytę i zajął miejsce nico bliżej niż wcześniej. Utrzymywałam dystans dopóki nie zaczęły się straszne sceny. Szybko zaczęły się piski z mojej strony-Wyłączyć?-był rozbawiony.
-Nie-schowałam głowę pomiędzy jego ramieniem a kanapą. Przetrwałam jakoś ten seans. Na zegarze widniała 23.48
-Ja już lecę.-wstałam on za mną
-Nie pozwolę ci iść o tej porze. Zostajesz tu na noc.-wręcz rozkazał
-Nie mogę.-zatrzymał mnie ręką
-Musisz-próbowałam jakoś przebić się przez niego. W pewnym momencie tak po prostu wziął mnie sobie przez bark i zaniósł na górę
-Puszczaj! To nie jest zabawne!-wyrywałam się bezskutecznie. Nareszcie postawił mnie przed drzwiami jakiegoś pokoju
-To twoja dzisiejsza sypialnia. Zaraz przyniosę ci coś do spania.-już nie miałam siły się z nim kłócić. Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej
-Czyj to pokój?-podrapał się po głowie
-Mojego przyjaciela Nialla. Wraca dopiero jutro, nie było go trzy tygodnie. Nie mam innej opcji oprócz spania ze mną.-przewróciłam oczami
-Okej, ale znikam z samego rana.-kiwnął głową i zniknął z mojego pola widzenia. Weszłam do pokoju, było tam przecudownie. Gitary, plakaty moich ulubionych zespołów na ścianach i płyty na półkach. Podziwiałam wnętrze. Dołączył do mnie lokaty
-Bardzo mi się tu podoba-dotknęłam jednego z instrumentów
-Nialler to wielki fan gitar-podał mi złożone w kostkę ubrania.
-Dzięki-odebrałam koszulkę i spodenki
-To dobranoc.-wyszedł
-Dobranoc-odpowiedziałam już sama do siebie. Wzięłam prysznic i się przebrałam. Szybko zasnęłam, co było dziwne.
Kiedy otworzyłam rano oczy doznałam szoku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz