wtorek, 28 października 2014

Little Sweet Angel 9

Nagle wszyscy prócz blondyna wstali i zaczęli śpiewać "Sto lat", jeszcze nie byłam przyzwyczajona do takich gestów ze strony nowo poznanych osób, czy po prostu do ludzi wokół. Miałam nadzieję że jakoś uda mi się do tego przywyknąć...
***
Uśmiechałam się jak najpromienniej potrafiłam i czekałam aż skończą. Jeszcze trochę czułości i ruszyliśmy na parkiet. Nie było mi miłe balowanie,  ale nie chciałam dać nic po sobie poznać. "Tańczyłam" blisko Hazz'y, tylko on wiedział o moich obrażeniach więc niecelowo by mnie skrzywdził.Niestety puszczono wolny kawałek, byłam zmuszona wpaść w czyjeś ramiona, tyle dobrego że był do loczek. Przycisnął mnie do siebie i bujał nami w rytm muzyki. Czułam się przy nim po prostu bezpieczna, potrzebna. Kiedy muzyka znowu zmieniła się na energiczną odskoczyliśmy od siebie i spojrzeliśmy głęboko w oczy. Nieszybko się ocknęliśmy. Kiedy w końcu udało się nam wyjść z transu zdezorientowani wróciliśmy do loży. Nie udało mi się nawet odpocząć Elenor pociągnęła mnie ze sobą do łazienki
-Nie pudrujesz się?-zapytała kiedy stałyśmy przed lustrem
-Ja się nie maluję-dopiero kiedy zamknęłam usta zdałam sobie sprawę co powiedziałam
-Ale masz na sobie make-up-lekko się skrzywiła
-Sporadycznie...-podeszła do mnie i dokładnie obejrzała twarz
-Dobrze...-uniosła brew do góry
-Możemy już wracać?-wyszłam bez czekania na odpowiedź. Usiadłam na swoje miejsce i patrzyłam jak się bawią, zbyt bolał mnie brzuch. W pewnym momencie nie wytrzymałam
-Harry ja już muszę...-jąkałam się. Po prostu złapał mnie za rękę i oznajmił reszcie że wychodzimy. Pożegnaliśmy się i po chwili kroczyliśmy ulicą. Ból tak się nasilił że zgięłam się i nie mogłam ruszyć
-Koniec tego, idziemy do szpitala-wziął mnie na ręce, nie miałam siły się wyrywać
-Ja nie chcę-tylko na tyle było mnie stać. Nawet się nie odezwał wściekły niósł mnie przez kilka przecznic. Natychmiastowo się mną zajęto. Miałam mocno zbite mięśnie brzucha. Założono mi profesjonalny opatrunek i podano leki. Niestety Styles dowiedział się że kłamałam. Wracałam już o własnych nogach. Bałam się jak zareaguje, strach przed mężczyzną wcale nie był dal mnie nowością. Spodziewałam się wybuchu złości i krzyków, a on tak zwyczajnie mnie przytulił, nie mówił nic. Podprowadził mnie pod dom
-Przepraszam-czułam się winna
-Michell, chcę tylko wiedzieć kto-łzy napłynęły mi do oczu
-Ja nie mogę-już chciałam zamknąć mu drzwi przed nosem ale je zatrzymał
-Rozumiem, ale pozwól mi zostać z tobą-przyjrzałam się mu i uchyliłam barierę aby mógł ją pokonać. Niepokój zżerał mnie od środka...Wiedziałam że moje złe wspomnienia nigdy ode mnie nie odejdą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz