Kibicowałam z całych sil siedząc na trybunach. Lou trafił pierwszego gola, machałam mu. Kiedy mi odmachiwał jeden z jego przeciwników wpadł na niego i przewrócił go. Chłopak bardzo cierpiał, płakał i krzyczał zwijając się z bólu. Przerażona zbiegłam do niego i próbowałam uspokoić, marnie mi szło. Ktoś zadzwonił po karetkę. Miałam nadzieję, że to nic poważnego. Jednak myliłam się...
***
W szpitalu dowiedziałam się że jego kończyna jest poważnie złamana w pięciu miejscach. Po założeniu gipsu lekarz objaśnił nam diagnozę:
-Kość jest w bardzo złym stanie. Dopiero za około trzy miesiące kule przestaną ci towarzyszyć. Już prawdopodobnie nie zagrasz w piłkę nożną na dłuższą metę.Dopiero za około trzy, cztery lata twoja noga powróci do pełnej sprawności.-mój przyjaciel załamał się, jego marzeniem było grać profesjonalnie. Teraz bez treningu nie ma szans na miejsce w drużynie. Pocieszałam go lecz nic nie było w stanie mu pomóc.
Po jakimś czasie pogodził się ze swoim losem. Skupił się na swojej drugiej pasji, śpiewie. Wspierałam go w tym.
W dniu moich piętnastych urodzin zabrał mnie na piknik na łąkę oddaloną nieco od miasta. Jak zykle świetnie się bawiliśmy.
-Mam coś dla ciebie-z koszyka wyjął podłużne białe pudełeczko. Otworzyłam je, ukazał mi się piękny łańcuszek z sercem. Wygrawerowany był na nim napis "I love you". Zasłoniłam usta dłonią. Byłam zaskoczona. Również czułam do niego sympatię.
-Lou dziękuje-rzuciłam mu się na szyję-Też cię kocham.-pocałował mnie czule i delikatnie. Byliśmy w sobie zakochani. Trwaliśmy w idealnym związku. Chciałam aby trwało to wiecznie.
Po dwóch latach Louis postanowił wziąć udział w programie telewizyjnym. Został połączony w pięcioosobową grupę wokalną. Postanowiliśmy rozstać się na czas show, musiał się skupić na ćwiczeniach i na oswojeniu się z innymi członkami zespołu. Mieliśmy nadzieję że do siebie wrócimy. Niestety. Jego kariera nabrała rozpędu i rozminęliśmy się. Mój sens życia zostawił mnie na rzecz marzeń, nie miałam mu tego za złe. Jednak wiele nocy przepłakałam. Tęskniłam, obiecał że nigdy mnie nie opuści. Kłamał. Momentalnie mnie zostawił. Moje całe życie okazało się stratą czasu. Dzisiaj występuje na największych scenach światach, wszystkie nastolatki krzyczą na jego widok, nie do wiary. Czasami widuję go w Doncaster, ale on nie zwraca na mnie uwagi nawet kiedy mijam go na ulicy. Zapomniał o mnie. Ja nigdy nie wymarzę sobie z pamięci i z serca Tomlinsona, wciąż kocham tego prostego nieśmiałego chłopaka z sąsiedztwa, nie gwiazdora z okładek gazet. Nie patrzę na niego jak inni, w głębi serca nadal jest moim ośmioletnim najlepszym przyjacielem. Gdy trzymam w dłoni ten wisiorek przypomina mi się wszystko co z nim związane, uśmiecham się wtedy z myślą że przynajmniej on jest szczęśliwy. Może kiedyś jeszcze przypomni sobie o mnie...On w swoim życiu wybrał JEDEN KIERUNEK...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz