poniedziałek, 27 października 2014

She's fire 5

-Nie chodzi o to. Jesteś nadzwyczajna-za ramie złapał mnie Niall. Coś we mnie pękło, za często to słyszałam. Wyrwałam się i przez płacz krzyknęłam:
-Nie chcę taka być! Nie chcę się tak czuć!...
***
Byłam pod wpływem tylu emocji naraz że wywoływałam burzę, ulewę, trzęsienie ziemi, pożar lasu i wichurę. Chłopcy musieli łagodzić anomalia swoimi siłami
-Secret! Przestań!-ich wołania tylko nasilały moje działania. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę że mogę ich skrzywdzić. Zatrzymałam to
-Ja nie...-jąkałam się
-Już dobrze-w ramiona ujął mnie blondyn. Poczułam niesamowitą czystość jego duszy, był jak anioł. Wszystkie moje negatywne emocje uleciały. Spojrzałam mu prosto w oczy, coś we mnie uderzyło. Jakbym przejrzała jego osobowość i połączyła ze swoją. Nie wiedziałam co się stało. Czułam się przy nim bezpieczna, kochana, wyjątkowa. Przeszło przeze mnie ciepły, przyjemny prąd. Nasze dłonie się złączyły. Długo trwaliśmy w bezruchu jakby czytali nasze osobowości. Nagle przerwała nam reszta:
-To koniec.-stwierdził Louis
-Czego?-zapytałam
-Mieliśmy odebrać ci siłę, ale teraz nie możemy-odezwał się Zayn
-Dlaczego?-nie rozumiałam
-Wasze dusze się złączyły. Kiedy tak się stanie ta druga osoba jest w stanie zrobić dla ciebie wszystko, jesteście jednością. Nikt nie ma na to wpływu. Nikt nie może cię skrzywdzić, to niemożliwe. Jesteś jakby chroniona na wieczność. Nie można zrobić nic...-nie wiedziałam jak to możliwe. Dopiero go poznałam, ale z drugiej strony czułam się jakbym z nim dorastała. Już doskonale słyszałam myśli blondyna, czułam to co on, mogłam władać nim a on mną. Było to niesamowite uczucie, bardzo miłe naprawdę wyjątkowe.Uśmiechnęłam się delikatnie jak i on, naprawdę byliśmy jednością...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz