czwartek, 30 października 2014

Little Sweet Angel 10

-Rozumiem, ale pozwól mi zostać z tobą-przyjrzałam się mu i uchyliłam barierę aby mógł ją pokonać. Niepokój zżerał mnie od środka...Wiedziałam że moje złe wspomnienia nigdy ode mnie nie odejdą..
***
Usiadłam na kanapie i skuliłam się w kłębek, cicho płakałam. Nie miałam już siły. Objął mnie i zapytał:
-Napewno nie chcesz o tym porozmawiać?-kiwałam głową na nie
-Jeszcze nie teraz, to za dużo-ledwo wydukałam. Już nie cierpiałam fizycznie, to ból psychiczny mnie zabijał. Nie mogłam zapomnieć, za każdym razem kiedy on się pojawiał wspomnienia wracały na dwa razy dłużej. Kiedy tylko coś przyćmiło pamięć znów wracał
-Od dzisiaj nie spuszczę cię z oka na moment-podniosłam na niego wzrok
-Nie. Ty masz swoje życie, zmartwienia. Nie musisz marnować na mnie czasu, nie chcę żebyś się poświęcał się dla mnie.
-Michell, jesteś dla mnie ważna nie potrafiłbym cię zostawić-postanowiłam że nie będę się z nim kłócić, mimo iż nie czułam się się dobrze z tym. Nienawidziłam litości, najgorsza rzecz jaka mogła dla mnie istnieć. Postanowiłam zmienić centrum uwagi tamtego wieczoru, właściwie nocy
-Może obejrzymy jakiś film?-zerwałam się do szafki z filmami
-Jasne-był lekko zdezorientowany. Nie dziwiłam się. Włączyłam "Pan i Pani Smith", zawsze poprawiało mi to humor. Ale wtedy chyba to było niemożliwe. Pamiętam tylko że oparłam głowę o ramię loczka...
*Oczami Harold'a
Nie dotrwała nawet do pierwszej sceny. Ułożyła tylko obok mnie a już odwiedziła krainę Morfeusza. Uśmiechnąłem się na widok jej spokojnego snu. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej łóżka. Była taka krucha, niewinna. Nie wiedziałem jak można ktoś mógł to zrobić. Jej idealna cera, piękne oczy, pełne usta, cudowne włosy, idealna figura pobita. Dla mnie była bezbronną księżniczką czekającą na wybawienie. Mimo że wydawało się jej że lituję się nad nią ale tak nie było. Martwiłem się o nią. Dla mnie naprawdę wiele znaczyła. Chciałem się zmienić. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny, dopiero co mnie poznała a przejmowała się mną bardziej niż sobą. Martwiło mnie jednak kilka rzeczy. Przede wszystkim kim był ten ktoś kto ją tak traktował, dlaczego była taka zamknięta w sobie, co takiego wydarzyło się w jej życiu, czemu ciężko jej zaufać komukolwiek. Czasami miałem też wrażenie że boi się wszystkich mężczyzn, czasami nawet drżała na mój widok. Chciałem ją poznać, dostać odpowiedz na swoje wszystkie pytania. Dla niej mógłbym poświęcić wszystko...
Wróciłem do salonu. Nie wiedziałem gdzie miałbym spać. Więc zwyczajnie położyłem się na sofę i zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz