***
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę. Pogadankę przerwał nam Niall. Zadzwonił do Cami i "ukradł" mi ją. Wpatrywałam się ślepo w okno. Nagle zauważyłam że podjechał samochód zgrai Zayn'a. Wystraszyłam się, to nigdy nie wróżyło nic dobrego. Mulat wysiadł wściekły z furgonetki zmierzał w kierunku drzwi mojego domu. Dobrze wiedział że moi rodzice wyjechali w delegację. Usłyszałam tylko silny trzask. Skuliłam się i czekałam na wybuch. Wparował do pokoju:
-Ty szmato!-za włosy pociągnął mnie na ziemię-Ja jeszcze nie zdążyłem się spakować a ty już spotykasz się z innymi?!-kopnął mnie w brzuch kilka razy, za każdy cios bolał coraz bardziej-Jeżeli jeszcze raz ktoś z moich cię z nim zobaczy, a ja się o tym dowiem...-schylił się nade mną-Zabiję. I ciebie i jego. Jasne?-jeszcze raz mnie kopnął i wyszedł z domu. Nie mogłam się ruszyć, leżałam na podłodze około 30 minut, ledwo udało mi się usiąść na łóżku. Nic nie słyszałam, żadnych dźwięków. Najwidoczniej takie były, gdyż do mojego pokoju wkroczył Harry:
-Co ty tu robisz?-z trudem odezwałam się
-Boże najświętszy Nelly!-rzucił się na kolana-Kiedy?-zapytał
-Nic mi nie jest-wydukałam. Przewrócił oczami i ułożył mnie pod kołdrę. Siedział obok aż nabrałam sił. Kiedy tylko poczułam się lepiej podniosłam się do pozycji siedzącej
-Dziękuje-smutno rzekłam
-Nell powiedz. Czy to przeze mnie?-nie wiedziałam co odpowiedzieć. Bałam się. Musiałam szybko coś wymyślić
-Nie, zasłużyłam sobie sama-chyba zabolały go te słowa. Objął mnie
-Nie zasługujesz nawet na pstryczka w nos. Jesteś piękna, inteligentna, pomysłowa, urocza i niesamowita. Nienawidzę go za to, jak można tak traktować taki skarb?-wcale mi się tego dobrze nie słuchało, nienawidziłam siebie. Nie mogłam znieść swojego odbicia, swojego ciała. Nie pochlebiało mi to, raczej przypominało o najgorszym, o tym czego nie widać. Coś we mnie pękło, wściekłam się. Zebrały się we mnie wszystkie siły, zapomniałam o bólu. Wstałam i podciągnęłam rękaw bluzy. Moje rany zostały odkryte:-To uważasz za idealne? Popełniłam straszny błąd-ze łzami w oczach opadłam na ziemię, nie miałam już siły. On upadł na kolana i zasłonił moją rękę. Złapał mnie za podbródek i prosto w oczy powiedział:
-Jesteś przepiękna, ale dla mnie najcudowniejsza jest twoja dusza...-jeszcze nikt nie był taki dla mnie, nigdy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz