sobota, 18 października 2014

Black Beautiful Devil 1

Ubrałam czerwoną mini, czarny sweterek i converse pod kolor, mój styl. Poprawiłam moje długie, proste, czarne włosy po raz kolejny i wyszłam z mieszkania. Tamten wieczór miał być wyjątkowy, urodziny mojej przyjaciółki Sophi. Miałam poznać jej chłopaka Liama i resztę zespołu piosenkarza. Potrafiłam wykorzystać swoje atuty, weszłam do klubu bez kolejki i co najważniejsze płacenia. Szukałam brunetki bez skutku w tłumie. Usiadłam więc przy barze aby napić się czegoś
-Co podać pięknej pani?-barman nie spuszczał mnie z wzroku
-Jack'a Daniels'a-zachichotałam i poprawiłam zalotnie włosy. Wręcz ślinił się na mój widok
-Proszę-puściłam mu oczko i bez zapłaty przebiłam się z drinkiem przez parkiet do sekcji vip'ów. Spostrzegłam moją byłą współlokatorkę. Zbliżyłam się do całej szóstki
-Część-rzuciła się na mnie
-Witaj-uśmiechałam się do piątki przystojniaków, niemogących ocknąć się z transu wprowadzonego przez moją osobę. 
-Poznaj to Liam-wiedziałam że nie mogę flirtować z partnerem mojej koleżanki, po prostu podałam mu dłoń i pocałowałam w policzek-Oto Zayn-na niego patrzałam już inaczej-Harry-był mojego charakteru, podrywać. Na takich nie zwracałam uwagi-Niall-uroczy szczeniak-i Louis-on miał coś w sobie, od razu mi się spodobał. Nie miałam zamiaru mu odpuścić, najwyraźniej on mi również. 
-Miło mi chłopcy-podryw nie sprawiał mi najmniejszych problemów.
-Idziemy?-tylko Sophia była opanowana w mojej obecności
-Jasne-uległam jej. Początkowo tańczyłam z nią, później zniknęła w objęciach Payna. Do mnie natomiast przypałętał się Lou. Wiedziałam jak rozegrać tą partię, już go przejrzałam. Lubił niedostępne. Nie dawałam mu się dotykać zbyt namiętnie lub zbliżać na niebezpieczną odległość. Puścili wolny kawałek. Minęłam go, ale cofnął mnie poprzez ścisk mej dłoni. Przytulił mnie i kołysał w lewo, w prawo. Po raz pierwszy w życiu poczułam te opiekuńcze ciepło, emocję nie tylko łapczywe spojrzenie. Czyżbym pomyliła się co do niego? To niemożliwe. Odsunęłam się od niego i spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy. Nie były wulgarne, raczej miłe i przyjemne. Nie mogłam znieść myśli o porażce. Opuściłam tamto miejsce bez pożegnania. Szłam roztrzęsiona pustą ulicą. Na ramieniu poczułam dłoń...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz