niedziela, 28 grudnia 2014

I will teach you life 4

-Ej, ej, ej, nie przeginaj-odciągnął mnie Mulat
-Nie dotykaj mnie!-wyrwałam się
-Uspokój się-doradził Payne łapiąc mnie za łokieć
-Bo co?-zwróciłam twarz ku "wspaniałej" czwórce cwaniaków-Pobiją mnie? Zabiją? Rodziny nie mam, więc raczej nic nikomu nie zrobią-nie wiedziałam czemu, wszyscy spojrzeli na blondyna. O czymś nie wiedziałam? Ten spuścił głowę, ale po chwili ją podniósł-Mi i tak jest wszystko jedno-dodałam. To było idiotyczne. Trafiłam do czegoś w rodzaju gangu szpiegów, debilizm. Wszystko wydawało się takie ustawione, zaplanowane. Czułam się jak w filmie. Nie wiedziałam gdzie ja nauczyłam się bić, skąd we mnie tyle agresji i odwagi. Wszystko pozostawało zagadką...
***
Stałam w miejscu i normowałam oddech. Byłam wściekła. Wszyscy obserwowali mnie-Dlaczego niby to on ma mnie "szkolić"?-namalowałam cudzysłów w powietrzu
-Możemy przydzielić ci kogoś innego, królewno. Chcesz sobie kogoś wybrać?-sarkastycznie parsknął niebieskooki brunet
-Nie ku**a! Chcę wiedzieć, idioto-nie umiałam trzymać jeżyka za zębami
-Wydawałaś się łagodna, ale pozory tym razem zmyliły-zakpił lokaty
-Naprawdę mu zaj*bie-stwierdziłam przez zęby
-Wylizuj już-polecał Liam
-Dobra-wyrwałam ręce z jego dłoni-Możemy już stąd jechać?-rzuciłam. Po kilkunastu godzinach wylądowaliśmy. Doskonale wiedziałam gdzie jesteśmy-Malibu (Kalifornia). Przewróciłam oczami i ruszyłam dalej z moim "bagażem". Czyli małą walizką, nie moich, damskich ubrań. Trafiliśmy pod ogromny, piękny dom-Żartujesz?-stanęłam jak wryta
-Nie rozumiem-zatrzymał się obok
-Przecież, to jest pałac, a ja nie jestem księżniczką. Czemu aż taki luksus dla takiej słabeuszki jak ja?-szydziłam ich zdaniem na mój temat
-Przestań w końcu mi to wypominać,to nie moja wina-warknął
-Dobra-mruknęłam i ruszyłam za nim-Po prostu nie wiem, dlaczego niby miałabym być słabsza od innych i dostawać taryfę ulgową-warknęłam i wkroczyłam pierwsza do środka
-(T.I) ty chyba czegoś nie rozumiesz. Jesteś pierwszą dziewczyną w historii tego zawodu, rozumiesz?-zatkało mnie. Co? Ja? Miałam coś zapoczątkować?
-Czemu akurat ja?! Do cholery! Gadacie, że jestem świetnie przygotowana fizycznie, ale nie psychicznie, a mimo to, to ja mam zostać tą pierwszą?! Przecież po świecie chodzą tysiące lepszych!-rzuciłam rzeczy na sofę i darłam się na chłopaka
-Może i są lepsze, ale wybrano ciebie. Nie mogę zdradzić czemu-powiedział
-Dobra, nie chcesz, nie mów-zdenerwowana  opadłam na kanapę. To było ostro pokręcone. Kompletnie się nie poznawałam. Wiadomo, nigdy nie byłam aniołem. Ale wcześniej nie wrzeszczałam i nie okładałam psychopatów, którzy mogli mnie zabić. Przepełniała mnie odwaga, innego rodzaju niż skok na bungee. To było coś nie do opisania. To przepełniało całą mnie, nie wiedziałam o co chodzi. Nie byłam sobą, to tyle. Dał mi do myślenia. Przecież bez powodu, nagle nie daliby dziewczynie wstąpić do "gangu", czymś to jednak spowodowane być musiało. Payne usiadł spokojnie obok

-Posłuchaj, to nie moja ani nie twoja wina, że tu jesteśmy. Tak chciał szef, tak jest, okej? Nie możemy nic zrobić. Idź się połóż, jutro mamy dużo pracy. Zaczynamy szkolenie-oznajmił. Wstał i zniknął z moich oczu. Zrobiło mi się głupio. Zachowywałam się jak rozpuszczona małolata, a on zachowywał spokój. Był dla mnie miły i dobry. Lecz wiało od niego chłodem. Taka była część tej  pracy, także musiałam się taką stać. Niby musiałam. Skoro zdecydowali się za zmianę uwzględniając mnie w "grupie", postanowiłam wprowadzić kolejną. Chciałam, aby Liam się na mnie otworzył. Zaczęłam planować. Wstałam i pociągnęłam za sobą pakunek. Szybko odnalazłam swój pokój. Na drzwiach widniało moje imię. Wszystko było przygotowane wcześniej. Pomieszczenie urządzone było w odcieniach brązu. Ogółem spodobał mi się. Szczególnie do gustu przypadło mi wielkie łoże z baldachimem o cielistej barwie. Otwarta była ogromna szafa wbudowana w ścianę. Wewnątrz, mnóstwo ubrań. Pod każdą półką był podpis, jakiego rodzaju odzieży mam się spodziewać. To było coś niesamowitego. Wyjęłam jakąś  piżamę i zaczęłam szukać łazienki. Kiedy znalazłam ją, oniemiałam . Poczułam się jak szlachcic, nie do końca mi to odpowiadało. Lecz odrobina luksusu, nie mogła mi zaszkodzić. Nie powiem, ten cały szef się postarał...











Witam! No to tak, ciągnę to dalej. Mam coraz więcej pomysłów, więc chyba jest nieźle. Na razie macie taką nudną część, ale niedługo się rozkręci, obiecuję ;) Mam nadzieję, że pomożecie i zmotywujecie ;D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Jejku kochana
    C U D O W N E
    Strasznie się cieszę,że masz coraz więcej pomysłów
    Genialnie
    Jestem strasznie ich ciekawa
    Ślicznie :*
    Kocham czytać twoje cudeńka
    Będę czekać na kolejne
    Ściskam Mela:*
    <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku kochana
      D Z I Ę K U J E
      Ja także, nareszcie ^^]
      A ja kocham Ciebie :>
      Buziaczki :**

      Usuń