niedziela, 28 grudnia 2014

Rain of scars 21 pierwsza część rozdziału

-To tylko rozcięta warga i podbite oko, tego nawet nie da się opatrzyć-zaśmiał się. Oj jak ja tęskniłam za tym rechotem, nie mogłam się go doczekać
-Daj chociaż mi to obejrzeć-wspięłam się na palce, by luknąć na jego usta. Kusiły mnie. Były takie pełne, same prosiły się o pocałunek. Spojrzałam mu niepewnie w oczy. Zauważyłam tą iskierkę w jego źrenicach. Obawiałam się. Nie wiedziałam jak to się skończy Ale wydawało mi się, że ten wzrok Niall'a się na to zgadza. Wzięłam głęboki oddech, liczyła się tylko ta chwila...
***
Delikatnie musnęłam jego usta, czekając na odpowiedź. Ujął moją twarz w dłonie. Pozwolił mi stanąć na równe stopy. Nachylał się lekko pogłębiając pocałunek. Jedna z jego rąk zsunęła się na moją talię i przybliżyła nas do siebie. Wplotłam palce w jego blond włosy. Nie mogłam uwierzyć. Wcześniej bałam się tego. Obawiałam się, że nie będę umiała. Tyle złego uczynił mi jeden mężczyzna, myślałam że jest także w stanie obrzydzić mi każdy kontakt z płcią przeciwną. Okazało się, że nie. Kochałam Niall'a od samego początku, nie istniałam bez niego. Lecz cały czas zatrzymywał mnie niepokój o to czy nie stchórzę w ostatniej chwili i nie zaprzepaszczę naszej relacji. Udało mi się. Było niesamowicie. Poczułam jak bardzo go kocham. Ile dla mnie znaczy. Odsunęliśmy się od siebie. Złączył nasze czoła razem. Patrząc sobie w oczy wyrównywaliśmy oddech. Uśmiechaliśmy się do siebie jak szaleńcy:
-Kocham cię-wyszeptał
-Kocham cię-równie  cicho powtórzyłam. Ponownie złączyliśmy nasze wargi w delikatnym całusie
-Już nigdy cię nie opuszczę, nigdy-przymknął oczy. Staliśmy w bezruchu tak przyklejeni do siebie w przedpokoju. Nagle drzwi się otworzył, a do środka wpadli chłopcy. Byli wyraźnie przejęci, lecz kiedy tylko nas ujrzeli, widocznie się uspokoili. Przestraszyłam się i wtuliłam się w Nialler'a, chowając twarz w jego tors-To tylko ci idioci-zaśmiał się. Odwróciłam się do niego plecami, tak że odejmował mnie w tali-Jest dobrze-wyraźnie rozbawiony powiedział. Poczułam na głowie jego usta
-Hej-przywitałam się niezbyt głośno
-Cześć-szczerzyli się jak nigdy
-Ymmm...Horan?-Li pokazał na własne oko, pytając tym samym o rany niebieskookiego
-To nic-odrzekł-Wejdziecie? Czy będziecie tak tu stać?-pociągnął mnie do salonu za sobą. Reszta podążała za nami. Posadził mnie sobie na kolanach i pocałował ponownie. Miny loczka, Lou, Zaz'y oraz Liasia, były bezcenne
-Coś się zmieniło przez te piętnaście minut kiedy ostatnio się widzieliśmy-Mulat zajął miejsce obok
-Trochę-Irlandczyk nie spuszczając ze mnie wzroku, założył pasmo moich włosów za ucho. Oparłam głowę o jego ramię. Nareszcie-pomyślałam...











Hejka! Przepraszam, że dzielę rozdziały, ale nie mam jak napisać dzisiaj dłuższego. Muszę lecieć :P Mam nadzieję, że nie będziecie bardzo źli.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Nie jestem zła...
    Wybaczam...
    Czekam na kolejny...
    Super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku kocham to opowiadanie
    Jest cudne
    Niall no jak dużo może się zmienić przez 15 minut
    Genialna jest ta część
    Jestem ciekawa co twoja główka pełna genialnych pomysłów wymyśli dalej
    Hehe będę czekać
    Ściskam
    Mela
    Dużo weny:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj oj rumienię się :3
      Oj wiele w kwadrans, całe życie może wywrócić się do góry nogami :)
      Cieszę się, że się podoba :D
      Buziaki :*
      Dziękuję <3
      KC SISTER <3

      Usuń