Kiedy mówili do nas, czułam się jakbym była tam jedyna. Po dwóch godzinach, podziękowali nam za występ i zeszli ze sceny. Doskonale wiedziałam, że zostają jeszcze w mieście na kilka dni. Stałam jak wryta. Kiedy wszyscy wychodzili, ja zatrzymana w miejscu, analizowałam wszystko co się stało. W końcu zostałam sama na arenie, dookoła tylko sprzątacze i ochroniarze. Jeden z nich przerzucił mnie sobie przez ramię i zaczął gdzieś nieść:
-Proszę mnie puścić! Natychmiast! To nielegalne!-darłam się w niebo głosy
-Robert, puść ją, to nie jest passionfan-usłyszałam głos za moim...tyłkiem, no bo ten mężczyzna niósł mnie tyłem. Odstawił mnie, a ja luknęłam na niego z wrogą miną i poprawiłam bluzkę
-Dziękuję-sarkastycznie odezwałam się. Kiwnął głową i odszedł. Odwróciłam się. No, to, zgon, amen. To był Lo...Lou...Louis! Louis Tomlinson! Ten Louis Tomlinson! Moje oczy prawdopodobnie wyszły na wierzch. Nie ruszałam się, on swoim śmiechem wyrwał mnie z TAMTEGO świata:
-Dziękuję-powtórzyłam się, tym razem szczerze
-Nie ma za co-zbliżył się
-Skąd wiedziałeś, że nie jestem psychopatką?-rozbawiłam go do łez
-Bo nie żyłaś na koncercie, tak z dziesięć minut-zaczerwieniłam się, to wiedziałam na sto procent. On to zauważył, ze sceny!
-Tak, ja mam tak czasami-nerwowo zachichotałam
-Jasne-pokiwał głową na tak-Może chcesz poznać resztę?-zaproponował. Ja chyba śnię!
-Jasne, czemu nie-stwierdziłam. Nawet nie wiecie, jak ciężko jest udawać spokój i opanowanie przy kimś takim
-No to chodź-OBJĄŁ mnie w tali i zaprowadził do jakiegoś pomieszczenia
-Hej. To jest...-spojrzał na mnie pytająco
-(T.I)-dokończyłam
-O zamurowana z występu-zaśmiał się Niall, od zawsze pragnęłam usłyszeć ten rechot na żywo-Cześć-przytulił mnie, ja nie wierzyłam, ja już dawno poszłam od nieba. Kolejno przywitała się ze mną reszta, tym samym gestem
-Jak się podobało?-zapytał mnie Liam
-Jesteście niesamowici, dajecie czadu. Nie jest to to samo co na ekranie komputera-starałam się nie krzyczeć
-...-dalej pamiętam jakby przez mgłę. Nie docierało do mnie nic. To było jak raj, mój raj by directioner. Wymieniłam z nimi numery. Wiem, że byliśmy coś zjeść i odwieźli mnie do domu. Skakałam, piszczałam i nie wiem co jeszcze i jak długo,w całym domu. Nie spodziewałam się, że właśnie tak będzie wyglądało moje pierwsze spotkanie z chłopakami. Dzisiaj wyglądają już one, całkiem normalnie, przyzwoicie jak na One Direction ;)
Heja! Ten imagin dedykuję Melci :* Dziękuję Ci kochana za wszystkie komentarze i to ogromne wsparcie i motywację, której mi dostarczasz :D Kocham Cię siostro :*
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Dobranoc <3
Dobranoc <3

Ojej wybacz,że nie dałam rady wczoraj skomentować:*
OdpowiedzUsuńNie zasłużyłam na zadedykowanie mi takiego cudeńka,ale bardzo,bardzo dziękuję:**
Zamurowana, jej myślę,że zapamiętam ten tekścik :*
Reakcja na Lou też była świetna ,genialna
Cieszę się że piszesz kochana,bardzo :*
Też Cię kocham siostro :**
Ściskam kochana
Dużo,dużo,dużo <333 weny talenciku
Mela:*
Spoko rozumiem,sama mam mało czasu, jak widać, niestety :P
OdpowiedzUsuńZasłużyłaś na dedykację w stu procentach :*
Dziękuję za wszystko co dla mnie robisz :3
Pozdrawiam <3 buziaczki :* sister <3