Ta osoba położyła mi ją na kolanach i zniknęła. Nie zdążyłam nawet podziękować. Nie wiedziałam kto to był, ale ten miły ton głosu był mi znajomy. Może to był anioł-myślałam, ale po chwili wybijałam to sobie z głowy...
***
Rozejrzałam się jeszcze po okolicy w poszukiwaniu tej osoby. Niestety nie udało mi się jej znaleźć. Miałam tylko dziewięć godzin do koncertu. Wróciłam do domu. Nadal nie mogłam uwierzyć, aż się trzęsłam. Usiadłam w salonie i przyglądałam się wejściówce około godzinę. To było jak sen, ale po jakimś czasie to do mnie doszło i ocknęłam się. Szybko zjadłam obiad i poszłam się ogarnąć. Wzięłam długą kąpiel, rozluźniłam się trochę. Wysuszyłam włosy i ułożyłam je. Wybrałam zestaw na wieczór i wyprasowałam go. Odwiesiłam kreację na wieszak i nadal owinięta ręcznikiem udałam się przed lustro aby zrobić delikatny makijaż oczu. Przejrzałam się i uśmiechnęłam zadowolona z efektu. Ubrałam się i wzięłam głęboki wdech. Do torebki, obowiązkowo, trafiły: komórka, słuchawki, portfel oraz wejściówka za kulisy. Wybiła godzina 15.30. Ruszyłam, moje serce biło coraz szybciej. Trafiłam pod, otoczoną już przez fanki, arenę. Jakoś udało mi się dopchać do kontrolera. Sprawdził mnie i wpuścił do środka. Tam było nieprawdopodobnie. Musiałam przejść przez jeszcze kilka bramek, by dostać się za kulisy. Wszędzie kręciło się mnóstwo osób. Mijano mnie, wcale nie zwracając na mnie uwagi. Próbowałam kogoś zapytać gdzie mam się pokierować, ale nikt minie odpowiedział. Byłam zmuszona sama znaleźć drogę. Dosłownie, obracałam się dookoła idąc. Wpadłam na kogoś klatkę piersiową:
-Przepraszam, ja...-spojrzałam lekko w górę i spotkałam przecudowne zielone oczy-...się zgubiłam-doszło do mnie że to sam Harry Styles
-Nic nie szkodzi-zauważyłam, że nadal trzyma mnie za łokcie-Czego konkretnie szukasz?-nawet nie wiecie, jak trudno było trzymać emocje na wodzy. Uniosłam nieco wyżej kawałek plastiku, zawiszony na mojej szyi-Chodź, mamy jeszcze dużo czasu, nie będziesz siedziała tu sama przez trzy godziny-objął mnie i prowadził w nieznanym kierunku-Jak masz na imię?-zapytał
-(T.I)-odpowiedziałam
-Jesteś fanką?-miałam wrażenie, że każdy może usłyszeć mój puls. Ledwo zdawałam sobie sprawę co się dzieje
-Inaczej nie byłoby mnie tu-odrzekłam
-Racja, głupie pytanie. To tutaj-otworzył przede mną drzwi. Przekroczyłam próg. Przed oczami przelecieli mi Lou i Liam, bez koszulek. Ledwo zdążyłam się obejrzeć, a leżałam pod Niall'em-Wy to umiecie zrobić wrażenie-parsknął Hazz
-Przepraszam, ja...nie chciałem-Horan pomógł mi wstać. Otoczyli mnie
-Nic, nie szkodzi, chyba nic mi nie jest-otrzepałam się z kurzu
-To jest (T.I)-przedstawił mnie loczek
-Hej maleńka-przywitali mnie chórem i przytuleniem
-Skąd ją wytrzasnąłeś Styles?-zapytał Malik
-Wpadła na mnie na korytarzu-oznajmił
-Ja też często wychodzę z garderoby, a ja nie spotykam takich piękności-Tomlinson wywołał rumieńce na mojej twarzy. Chłopcy okazali się...właściwie, dokładnie tacy jakimi są na ekranach komputerów i telewizorów. Spędziłam z nimi ten czas. Kiedy byli już gotowi do wyjścia na scenę, byłam z nimi. Wchodząc na estradę Payne szepnął mi na ucho:
-No i się udało-już nie spojrzał w moim kierunku. Stanęłam jak wryta, to był on...
Od tamtej chwili...Sześć lat z moim aniołem...
Hejka! Sory, że tak późno :( Ale mam dużo na głowie :/ Zaraz zabieram się za kolejny post :) Mam nadzieję, że spodoba wam się to zakończenie :3 Nie jest ono jednoznaczne, ale ja zwyczajnie takie kocham ^^
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz