sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajkowy imagin :3

Zbliżały się święta. Wybrałam się na zakupy, był szósty grudzień. Postanowiłam wyjść o 19.30 kiedy już wszyscy już siedzą w domach. Rzeczywiście, galeria była opustoszała, byłam  tam tylko ja. Obeszłam kilka sklepów i już wracałam kiedy jakiś blondyn wpadł na mnie. Miał spuszczoną głowę i narzucony kaptur, więc się nie dziwię. Upadłam, tak jak i on:
-Przepraszam, nie chciałem-uklęknął przerażony nade mną. Dopiero wtedy mogłam ujrzeć blask jego nieziemskich oczu. Złapał mnie za dłonie i pomógł zająć pozycję siedzącą. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem
-Nic się nie stało, gdybyś tylko widział swoją minę-zachichotał tak uroczo
-Wybacz, nie wdziałem cię-wstaliśmy
-No ciężko widzieć cokolwiek w takim nakryciu-zażartowałam-Przed kim się tak ukrywasz? Ktoś cię goni czy coś?-szepnęłam
-Tak jakby-nie spuszczał ze mnie wzroku-Może odwiozę cię w ramach przeprosin?-był pełen nadziei
-Nic się nie stało, ale jeżeli chcesz no to dobrze-wzięłam torby do rąk, ale od razu mi je zabrał
-Tędy-pociągnął mnie za rękę przez jakieś boczne wyjścia
-Dlaczego...?-był bardzo szybki
-Nie lubię tłoku-nie dał mi dokończyć, ale właśnie o to chciałam zapytać
-Ale tam nikogo nie ma-znaleźliśmy się na parkingu
-Wolę nie ryzykować-zaczęłam się go bać
-Ymmm...Jesteś gwałcicielem, zabójcą?-dopiero gdy to powiedziałam zdałam sobie sprawę, jak głupie było to pytanie
-Nie-zaśmiał się-Wsiadaj-otworzył przede mną drzwi samochodu-Może masz ochotę iść ze mną na imprezę mikołajkową do kumpli?-zaproponował
-Teraz?-zdziwiłam się
-Tak-potwierdził
-Okej nieznajomy, wpadnę-zasugerowałam że nie znam jego imienia
-O! Właśnie. Jak mogłem zapomnieć? Niall-podał mi rękę nie odwracając swojej uwagi od drogi
-(T.I)-ujęłam ją-Ale najpierw podjedź na...-podałam mu swój adres-Muszę się przebrać-wyjaśniłam i wysiadłam-Wracam za pięć minut, Niall-zachichotałam
-Czekam te babskie "pięć minut"-zażartował i przewrócił oczami
-Jak chcesz to wejdź do środka-już plecy mnie bolały od schylania się nad samochodem
-Okej-poszedł za mną. Zostawiłam go w salonie i poszłam ubrać się w coś odpowiedniego. Uczesałam się i pomalowałam rzęsy. Skomplementował mnie i ruszyliśmy. Trafiliśmy pod największą willę jaką kiedykolwiek widziałam. Zaniemówiłam. Weszliśmy do środka. Przywitałam się ze wszystkimi. Tam było niesamowicie. Bawiłam się nieziemsko. Postanowiłam go zapytać:
-Czym się zajmujecie?-uśmiechnął się
-Jesteśmy boysbandem i gramy na całym świecie-zatkało mnie. Dopiero skojarzyłam że rozmawiam z Niall'em Horan'em i resztą zespołu One Direction. Przecież tak dobrze znałam ich muzykę, a nie rozpoznałam ich. Jestem idiotką!
-To na pewno ciekawe zajęcie-stwierdziłam
-Tak, to prawda-zakochałam się w jego uśmiechu, był idealny. Cały wieczór był niesamowity.
Dostałam najlepszy prezent w życiu-miłość i cudownego chłopaka, w jednym ;)










Siemka! Sory że takie nudy i takie ckliwe trololo, ale mam party urodzinowe i nie moge za bardzo pisać :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz