-Masz być grzeczny, czyli nie podrywać dziewczyn i skupić uwagę na jednej, nie mówię, że na mnie, na jednej-w głębi duszy i tak liczyłam, że będę to ja
-Nie widzę żadnej innej, więc udowodnię ci, że nie jestem zwykłą świnią, która pobawi się uczuciami i odejdzie, gdy tylko ujrzy nową dziewczynę-był pewny siebie
-Okej. To umowa stoi?-wyciągnęłam do niego rękę
-Stoi-już mniej pewnie rzekł...
***
Długo rozmawialiśmy. Wiele się o sobie dowiedzieliśmy. Cały czas czułam na sobie jego wzrok. Przy nim latałam wysoko nad chmurami, czułam się wyjątkowa. Wróciliśmy do domu Styles'a. W kuchni czekała już rodzina lokatego:
-No chodźcie, chodźcie, jedzenie stygnie-pośpieszała nas Pani Anne. Zajęliśmy miejsca i poczęliśmy jeść. Po posiłku Gemma natychmiast pociągła na górę Hazz'ę. Zostałam na dole z ojczymem tego uroczego rodzeństwa
-(T.I) co ty mu zrobiłaś?-przez lekki śmiech zapytał
-Nie rozumiem-uniosłam brwi
-Harold jeszcze nigdy nie patrzał tak na nikogo, miał\wiele "przyjaciółek", ale przy tobie jest jak zaczarowany-zarumieniłam się
-Poważnie?-zachichotałam
-Tak, dziecko-pogłaskał mnie po głowie-Może idź sprawdź co oni tam wyprawiają, jak ich znam Gem znowu okłada go, bo pożyczył jej lakier-zażartował
-Dobrze-rozbawiona ruszyłam na górę. Znalazłam się pod drzwiami jakiegoś pokoju, miałam przejść obojętnie, ale usłyszałam głosy dobiegające z niego. Zbliżyłam się:
-Ale dlaczego?-pytał zielonooki
-To moja przyjaciółka, jedyna. Zawsze mi to robiłeś. Jeżeli ją zranisz, nie dość, że zostawi ciebie to i jeszcze mnie-mówiła jego siostra-Nie chcę tego, błagam nie znów-była poważnie przejęta
-Ty nie rozumiesz. Czuję, że to naprawdę to. Zakochałem się, od pierwszego wejrzenia-moje serce biło coraz mocniej
-Szkoda z tobą gadać-stwierdziła-Jeżeli ją zranisz, przysięgam...-zatrzymała się na moment-Pożałujesz, gorzko-stanowczo oznajmiła. Szybko pobiegłam do pomieszczenia tuż obok. Czyli sypialni G. Po chwili znalazła się obok mnie
-Co tam?-odezwałam się jak gdyby nigdy nic
-(T.I) musimy pogadać-opadła na łóżko
-Słucham-zajęłam miejsce na pufie obok
-Bo widzisz mój brat od zawsze podrywał moje przyjaciółki, później przestawała się mu podobać i chrzanił wszystko. Wiadomo, że po takim rozstaniu nie chce się już widzieć takiego dupka, dlatego dziewczyny mnie opuszczały. Tylko, ponieważ jestem z nim spokrewniona-bardzo interesowała mnie jej wypowiedź-Widzę jak teraz on patrzy na ciebie, jak na nikogo nigdy. Lecz nadal obawiam się, że złamie ci serce i stracę cię. A nie chcę tego-przytuliłam ją. Nie zdziwiły mnie jej słowa. Podejrzewałam, że z Harry'ego niezłe ziółko. Pomimo to ja i tak czułam do niego miętę
-Gem, w życiu, nie ważne co by się stało, nie przestałabym cię wspierać i nie przestałabym się z tobą przyjaźnić. Zaufaj mi, nie dam się omotać-założyłam pasmo jej włosów za jej ucho-Przyznam, Hazz mi się podoba, ale nie będę się spieszyć. Wiem, że to może minąć, może być to tylko taka przelotna mgiełka, która nie zostawi po sobie śladu. Lecz może to także być coś niesamowitego, co więcej może się nie powtórzyć. Chcę to sprawdzić i obiecuję ci, że choćby się nam nie udało, nie opuszczę tak wspaniałej przyjaciółki jak ty. Przysięgam-mówiłam prosto z serca. Nie chciałam dać porwać się emocjom. Kiedy skończyłam wypowiedź długo tuliłam się z dziewczyną. Kochałam ją jak siostrę, była dla mnie wyjątkowa. Po czułościach pokazała mi moją sypialnię. Znajdowała się naprzeciw pokoi jej i loczka. Rozgościłam się. Dochodziła godzina 00.00. Postanowiłam wziąć prysznic. Wytarłam się i owinęłam w puszysty ręcznik. Mniejszym kawałkiem materiału okryłam swoje mokre włosy. Zorientowałam się, że zapomniałam suszarki. Nie mogłam położyć się w takim stanie, z rana obudziłabym się z szopą na głowie. Byłam zmuszona poprosić o takową Gem. Wyszłam ze swojej sypialni i po cichu wkroczyłam do tej naprzeciw. Światło w łazience paliło się, więc postanowiłam zaczekać. Pomieszczenie wyglądało jakoś inaczej, ale bez soczewek mój wzrok szwankował, do tego było ciemno, więc nie przejęłam się zbytnio. Stałam tak na boso, omotana ręcznikiem sięgającym mi ledwo do połowy uda i z wilgotną fryzurą. Usłyszałam otwierające się drzwi od toalety. No, wtedy byłam pewna, że pomyliłam pokoje...
Hejka! Wybaczcie, że stosunkowo późno, lecz mój internet się bardzo muli i nie zbyt mogę robić to szybciej. Jest szansa, że to mój ostatni post dzisiaj, ale raczej nie, więc zaglądajcie co jakiś czas jeżeli jesteście ciekawi dalszych losów bohaterów moich opowiadań ;) Mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie wam do gustu i dodacie mi trochę motywacji Kochani :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Czyżby znalazła się w pokoju Hazzy
OdpowiedzUsuńByć może :3 Lub znowu niespodzianka ;)
OdpowiedzUsuńOoooo no no nie było mnie przez jeden dzień,a dużo mam do nadrabiania
OdpowiedzUsuńGem bała się że ją straci ojej :)
Mam wielkie przeczucie że trafiła do Hazzy
Jejciu jak ja kocham te cudeńka
Lecę czytać dalej
Ściskam Mela
Buziaki sis