wtorek, 23 grudnia 2014

Rain of scars pierwsza część rozdziału 20

Nareszcie przyszedł ten dzień, ostatni dzień naszej rozłąki. Miał mieć miesięczną przerwę, ponieważ Liam złamał rękę. Lubię Payne'a, ale cieszyłam się z  wiadomych powodów. Nic osobistego, po prostu nie wytrzymałabym więcej bez mojego blondaska. To był jedyny dzień, gdzie nie płakałam. Po prostu nie umiałam. O 22.00 lądowali. Miałam czekać w domu. Około godziny 21.00 usłyszałam, że drzwi się otwierają. Szczęśliwa poszłam przekonać się czy to nie Horan. Niestety. Moje serce stanęło na moment. Całe życie przebiegło mi przed oczami, napełnionymi już łzami. Wszystko wróciło. Zaczęłam uciekać. Byłam w połowie schodów, kiedy złapał mnie za kostkę i pociągnął na dół. Wiedziałam jak to się skończy. Mojego koszmaru, nadszedł ciąg dalszy...
***
-Myślałaś, że mi uciekniesz?-stanął nade mną
-Proszę cię-łkałam-Zostaw mnie-cofałam się opierając się na rękach, a on kroczył za mną
-Kiedy już skończę-zaśmiał się szyderczo. Bałam się. Nie chciałam znów wracać do przeszłości. Pomyślałam o Niall'u, zebrała się we mnie odwaga. Chciałam obronić się dla niego, nie dla siebie. Kiedy nachylał się nade mną,  z całych sił, kopnęłam go tam gdzie mężczyznę boli najbardziej. Skulił się i upadł obok mnie. Szybko wyrwałam swoje nadgarstki z jego uścisku, wstałam i wybiegłam na zewnątrz. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam go, pomimo, że nie do końca umiałam jeździć. Udało mi się podjechać na lotnisko prywatne, gdzie miał lądować samolot chłopaków. Miałam na sobie tylko białą bokserkę, szarą bluzę, spodnie dresowe do kompletu oraz czarne trampki. Było mi zimno, ale i tak czekałam na powietrzu. Długo stałam trzęsąc się, nie tylko z zimna. To co się stało było dla mnie przeżyciem. Wszystko do mnie wróciło. Płakałam siedząc na masce. Nad głową przeleciał mi samolot. Wiedziałam, że zaraz go zobaczę. Specjalnie dla Horan'a uspokoiłam się. Otarłam poliki i stanęłam na nogi. Już z daleka zauważyłam jego blond kędziory i śnieżnobiały uśmiech. Zapomniałam o wydarzeniach sprzed niecałej godziny, kąciki moich ust same się uniosły. Rozbiegłam się. Puścił walizkę i również zaczął podążać ku mnie. W końcu dotarliśmy do siebie. Wskoczyłam na niego, ponownie zaczęłam płakać:
-Tak bardzo tęskniłam-wtuliłam się i nie chciałam puścić
-Ja też, ja też-szepnął drżącym głosem. Wtedy nie wiedziałam co zrobić. On zabiłby tego psychopatę, gdyby dowiedział się. Ale postanowiłam być szczera. Po dłuższej chwili odezwał się-Skąd się tu wzięłaś?-zapytał-Czemu nie ubrałaś się odpowiednio?
-Niall, ja muszę ci coś powiedzieć-spojrzałam mu w oczy
-Coś się stało?-czułam jak gul mu skacze, na widok mojego niepokoju
-Nie, tak, prawie-byłam niezdecydowana-Uciekłam z domu, bo on był u nas i chciał znowu...-zacięłam się. Nie mogłam tego powiedzieć. Jego mina przybrała bardzo wściekły wyraz
-On tam jest?-nie chciał dać mi zejść na ziemię
-Nie wiem, tak jakby go znokautowałam i zostawiłam...-krztusiłam się łzami
-Wracamy-zaniósł mnie do samochodu. Ochroniarze jechali za nami. Obawiałam się dalszego rozwoju wydarzeń. To mogło skończyć się tragedią...






Hejka! Przepraszam, że taki krótki, ale uciekam na małe zakupy uzupełniające i nie mogę więcej, więc dzisiaj nie wstawię zbyt wiele ;( Ale mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z pierwszej połowy tego rozdziału ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Jeee omg dodałaś:D
    Hehe nokaut zuch dziewczyna
    Jupi uciekła,ale się cieszę
    Niall wrócił mmmm cudownie
    Kochana to było boskie
    Powodzenia na zakupach
    Buziaki
    K.C. Sis
    <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!
    Na to właśnie czekałam.
    Czekam ba drugą część

    OdpowiedzUsuń
  3. Uciekła ^^ Ale co będzie dalej? ;)
    Dziękuję :)
    Całuski
    Ly2 sister <3

    OdpowiedzUsuń