-Chodźmy do wesołego miasteczka-rozbawiła mnie
-To takie wariackie-z sarkazmem rzuciłem
-To ty coś zaproponuj-tupnęła nogą
-Okej, pomyślmy...-pocierałem palcami swoją brodę-...Bungee?-zaproponowałem. Zbladła...
***
-Ja...-jęknęła
-Miękniesz?-pewnie zapytałem. Chyba to ją zmotywowało
-Nigdy, zróbmy to-z przekonaniem stwierdziła
-Jak sobie życzysz-ruszyłem przodem, ona za mną. Jej niepokój było czuć na kilometr, ale sama tego chciała. Załatwiłem już wszystko, zapłaciłem i właśnie szykowaliśmy się. Zapinali nas w różne pasy itd. Jej mina była bezcenna, tak bardzo chciałem jej dopiec, ale coś we mnie tknęło. Zrobiło mi się jej szkoda, niestety było za późno. Kiedy wjechaliśmy na górę, wręcz słyszałem jak szybko bije jej serce. Trzymała się kurczowo barierki. Przyszedł czas na skok:
-Zróbmy to razem-wyciągnąłem do niej dłoń. Nadal udawała, że ten wyczyn jej nie rusza
-Okej-imponowało mi to, że chce przełamać strach, tylko aby udowodnić mi coś
-Ale wiesz, że musisz do mnie podejść?-zaśmiałem się. Złapała mnie i stanęliśmy na krawędzi
-Proszę, droga wolna-mężczyzna za nami dał znak startu
-Zaczynamy-spojrzałem na nią
-Tak-wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się
-Będzie dobrze, obiecuję-puściłem jej oczko
-1,2,3...-odliczyła i wspólnie polecieliśmy w dół. Było niesamowicie ekscytująco. Piszczała jak mała dziewczynka, urocze. Bezpiecznie trafiliśmy na ziemię. Zaczęła tańczyć i skakać-To było nieziemskie! Udało się! Dziękuję!-cieszyłem się, że podobało się jej. W euforii rzuciła mi się na szyję, po krótkiej chwili zorientowała się co robi i mnie puściła
-Teraz Ci wierzę-powiedziałem
-O mój Boże! Czuję, że mogę zrobić wszystko!-radowała się nadal
-Jejku! Na serio się muliłem co do ciebie-uśmiechałem się nieustanie, jak i ona
-Wiesz kiedyś nie byłam taka spokojna, wydarzyło się coś przez co spoważniałam. Myślę, że przywołałeś starą mnie, strzeż się, nie zdajesz sobie sprawy co wywołałeś-zażartowała
-Zaczynam się ciebie obawiać-zachichotała
-Jestem głodna-złapała się za brzuch
-Może jakaś restauracja?-zaproponowałem miejsce ze względu na jej sposób bycia
-Ja wolałabym jakiegoś burgera czy coś-zaskoczyła mnie
-Chyba na prawdę stworzyłem potwora-wybuchnęliśmy śmiechem. Szliśmy dalej żartując z wielu rzeczy. Zacząłem się do niej przekonywać, ale wciąż coś nie grało, nie wiedziałem co. Trafiliśmy do baru. Zamówiłem i po kilkunastu minutach otrzymaliśmy ogromną ilość jedzenia. Kompletnie nie wierzyłem, że uda nam się to pochłonąć. Lecz Aqua mnie zszokowała, to ile spożyła, nie może równać się z tym ile może zjeść, mój przyjaciel z zespołu, Niall Horan. Ona nie była zwyczajną dziewczyną...

Hejka! Wybaczcie, że tak późno, ale nie było mnie w domku. Teraz macie tu całkiem długi rozdziałek ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

Haha pokazało
OdpowiedzUsuńNadal coś mu nie gra hmm jestem strasznie ciekawa o co może chodzić
Jej kochana jakie ty piszesz cudeńka
Zayn i Aqua aaa
Cudownie kochana
Ściskam Mela
:**
Ale ty umiesz mi poprawić humorek kochana <3
OdpowiedzUsuńJaki problem ma Zayn, dowiecie się już niedługo... :D
Heh...lubię tak zostawiać w niepewności ^^
Pozdrawiam Sis <3 KC <3