sobota, 20 grudnia 2014

Imagin część 4 (the end)

Czekałam i czekałam. Dochodziła godzina 21.00, załamałam się. Zrobiło mi się przykro. Tak bardzo nie chciałam mieć złamanego serca, a na  to się zapowiadało, ponieważ zauroczyłam się. Nie zamierzałam podzielać przeżyć mojej mamy, jeżeli chodzi o mężczyzn, ona nigdy nie miała szczęścia. Rozpłakałam się, dla mnie to było straszne przeżycie. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, nie byłam zakochana, a za pierwszym razem, zraniono mnie. Zdziwiłam się, gdyż zawsze uważałam Liam'a za gentelman'a. Wpadłam w rozpacz. Zdjęłam z siebie ubiór, nałożyłam dres i ułożyłam się w łóżku. Łkałam całą noc...
***
Obudziłam się rano z okropnym bólem głowy, coś strasznego. Miałam doła. Zeszłam na dół. Nie chciałam jeść, nie chciałam pić, nie chciało mi się żyć. Usiadłam na sofie i zaczęłam płakać ponownie. Moja komórka świeciła. Złapałam ją. Otarłam łzy, aby spojrzeć na ekran. Na wyświetlaczu pojawiło się 28 nieodebranych połączeń od Liam'a oraz dziesiątki sms'ów. Zanim udało mi się otworzyć chociaż jeden z nich , zadzwonił dzwonek. Podeszłam do drzwi i zajrzałam przez judasza-Payne. Nie miałam zamiaru otwierać:
-(T.I)! Wiem, że jesteś w środku, proszę, daj mi wyjaśnić-otworzyłam. Nie przejmowałam się, że jestem nie uczesana, we łzach i piżamie. Stanęłam w progu
-Masz pięć sekund-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej
-Przysięgam nie mogłem się z tobą zobaczyć, wypadło mi coś bardzo ważnego-tłumaczył się
-Telefon też był zajęty?-zatrzęsłam się-Wejdź, jest chłodno-wpuściłam go tylko z tego względu
-Nie, ja nie miałem możliwości go użyć-był bardzo przejęty
-Dlaczego?-rozłożyłam ręce w pytającym geście
-Na dzień dzisiejszy nie mogę zdradzić, ale...
-Nie mamy, więc o czym rozmawiać-przerwałam mu
-(T.I) nie rozumiesz-widziałam jak łzy zbierają się w jego oczach
-Bo nie dajesz mi zrozumieć!-krzyknęłam-Po raz pierwszy w życiu moje serce zaczęło bić mocniej, a ty natychmiast to zniszczyłeś-zaczęłam płakać-Jeżeli będziesz gotowy mi wyjaśnić co takiego zaszło, że nie mnie wystawiłeś, wróć. Ale teraz wyjdź, jeżeli nie możesz tego zrobić-wskazałam na drzwi
-(T.I) kocham cię, kocham tak jak nikogo nigdy. Chcę żebyś o tym wiedziała i błagam nigdy nie zapomnij o tym-zbliżył się, wpił się w moje usta i wyszedł. Zsunęłam się po ścianie na podłogę. Ryczałam jakby świat mi się zawalił. Nie wiedziałam dlaczego to powiedział. Co takiego się stało. Byłam w kropce. Mijały dni, każdego myślałam  o nim i roniłam przynajmniej  łzę. Nie odzywał się do mnie. Wpadłam w depresję. Nawet taniec mi nie pomagał.
Pewnego dnia wracałam z pracy. Na ulicach płakało mnóstwo osób, pomyślałam, że wydarzył się jakiś wypadek. Jak najszybciej znalazłam się w domu i włączyłam kanał informacyjny. Jeszcze stałam kiedy do moich uszu dotarła wiadomość: "Sławny piosenkarz Liam Payne, miesiąc temu dowiedział się o śmiertelnej chorobie. Niestety wokalista przegrał walkę i zmarł godzinę temu. Tysiące fanek na całym świecie..." Już nie słuchałam. Opadłam na sofę. Słowa prezenterki telewizyjnej odbijały się echem w mojej głowie. Po dłuższej chwili doszło to do mnie. Ogarnęła mnie histeria. Wpadłam w szał. Zdemolowałam cale moje mieszkanie. Żałowałam, jak niczego nigdy. Nie dałam mu szansy, nie dałam mu chwili. To oto chodziło, gdybym tylko wiedziała. Nie dość, że zostawiłam go w takiej chwili to jeszcze tak potraktowałam. Moje serce pękło. Nie umiałam sobie z tym poradzić. Przez łzy zapisałam kilka słów do najbliższych na kartce. Przeprosiłam. Ja nie dałam rady psychicznie. Za bardzo go kochałam.
*Narracja trzecioosobowa
(T.I) w pośpiechu wyrzuciła z szafek pudełka tabletek. Była w szale. Łkała na zmianę krzycząc. Śmierć ukochanego uderzyła w nią z niewyobrażalną siłą. Jedyne czego pragnęła to być z nim i przeprosić go za to jak się zachowała. Winiła się za jego śmierć. Łudziła się, że swoją obecnością wyleczyła by członka zespołu One Direction, myliła się. Choroba postąpiła bardzo szybko, chłopak cierpiał. Lecz każdego dnia wspominał swoją ukochaną, pamiętał o niej. Nie winił jej za zachowanie, wiedział, że źle postąpił. Kiedy dostał informację od lekarza, załamał się, nie mógł do siebie dojść tamtego wieczoru. Zdawał sobie sprawę, że zadałby ból tancerce diagnozą. Dlatego celowo ją sprowokował, aby go zostawiła. Zrobił to dla niej, ale ona nie zdawała sobie z tego sprawy. Kochał ją bez pamięci o świecie, tak jak i ona jego. A tą zakochaną parę złączyła choroba, dwa pudełka tabletek nasennych i spirytus. Teraz są tam, u góry, razem, na zawsze.








Hejka! Tak wiem, smutny. Mam nadzieję, że mnie za niego nie znienawidzicie :) I, że się spodoba chociaż troszkę :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

5 komentarzy:

  1. Ja walę musiałaś to napisać tak pięknie
    Ryczę i nie mogę przestać
    Daj mi chwilkę
    ...
    ...
    ...
    Ok i tak ryczę jejku,ale to było cudne
    W o W jak zwykle mnie zadziwiłaś,ale niezmiernie pozytywnie kochana
    Liaś ajj cudownie kochana
    Mmnm ty jesteś po prostu cudowna
    Kocham Cię sis
    Dziękuję za te wszystkie śliczności
    Ściskam Mela:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam nie płacz, bo ja płaczę...
      Okej, już się ogarniam
      Cieszę się, że udało mi się Cię zaskoczyć i to pozytywnie :D
      Dziękuję, ty również moja miła <33
      Ly2 <3
      Dziękuję, że jesteś :)
      Całuski :**
      P.S. Kiedy rozdziałek u cb? Czy już jest?

      Usuń
    2. W trakcie kochanie
      w trakcie postaram się dziś dodać:*

      Usuń
  2. No ale czemu ze tak?!
    Ja rycze jak ona..




    Ok juz lepiej.
    No nie sppdziewalam sie, myslalam ze to cos innego...
    Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie wszystko może kończyć się Happy End'em :P
    Niestety :/
    Ale spodobało ci się chociaż troszkę? ;3
    Chciałabym wiedzieć, bo płacz to taka mało jasna emocja przez ekran komputera
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń