-Ymm...Zapytałam co obejrzymy, odwrócili się i jakby zastygli-cicho zwróciła się do mnie. Nie dziwiłem się im, ideał, czysty z niej ideał
-Harry, Lou, Niall! Pobudka!-krzyknąłem. Otrząsnęli się
-Przepraszam-wszyscy naraz się odezwali. Zapowiadało się ciekawie...
***
-Oglądamy?-zapytała ponownie
-Tak, tak. Jaki gatunek lubisz?-Louis chaotycznie szukał czegoś w szafce
-Może kryminał?-no kompletnie się nie spodziewałem, ten sarkazm. Przytaknęli jednocześnie. W sumie, w tamtym momencie zrobiliby dla niej wszystko. Usiadła na skraju sofy, tuż obok miejsca Tomlinson'a. Po chwili on zajął miejsce obok niej. Ja obstawiłem fotel. Mercy była kompletnie wyluzowana, oni natomiast spięci. Onieśmielała tych wiecznych podrywaczy, ciekawe, hmm...W pewnej części filmu blondynka wybuchła śmiechem. Spojrzeliśmy na nią:
-O co chodzi?-zainteresował się Liam. Miałem wrażenie, że to skończy się zaskakująco, ale dla nich
-To bez sensu, używa... zamiast...-zaczęła przekazywać nam swoją wiedzę na temat broni palnej-Do tego ten film trwa dziesięć minut, a ten facet jeszcze nie domyślił się że zabójcą jest ta ruda-nie spuszczała wzroku z ekranu, natomiast chłopcy z niej. Nie mogli uwierzyć w to co słyszą-Mówiłaś że nie oglądałaś tego-wydukał Hazz
-Bo nie oglądałam-krzywo na nich luknęła
-Skąd wiesz więc to wszystko?-jęknął Horan
-To proste...-zaczęła tłumaczyć, co jeszcze bardziej ich zaskoczyło
-Wyjdź za mnie-głupio palnął Styles
-Preferujesz wesele na stadionie narodowym?-no i ja się zakochałem. Piłka nożna to wspólna pasja całej naszej piątki, okazało się że jej też. Lou zaniemówił i padł przed nią na kolana
-Poszedłem do nieba?-nie mógł się ruszyć
-Jeszcze nie-uroczo zachichotała, zmieniła się
-To co taki anioł jak ty robi na ziemi?-podnieśliśmy go i zaciągnęliśmy na miejsce
-Wszystko z nim okej?-zapytała nas
-Chyba tak, zwykle się tak nie zachowuje-odpowiedziałem
-Dobrze...-zmarszczyła czoło-Wiecie co ja pójdę się przewietrzyć-wstała i ruszyła ku drzwiom
-Idę z tobą-wybiegłem za nią. Kroczyliśmy przez miasto spokojnym krokiem. Już się ściemniło. Trafiliśmy do parku. Nagle za plecami usłyszeliśmy męski głos:
-Znalazłem cię w końcu-odwróciliśmy się, wiedziałem że ona wie kim jest ten olbrzym
-Miałeś...-jej głos drżał
-Nie, to ty miałaś szansę. Zmarnowałaś ją po raz kolejny-wyciągnął spod kurtki pistolet i wycelował w nią
-Nie!-krzyknąłem
-Zayn, uspokój się. Daj mu to zrobić zanim sam dostaniesz-szepnęła
-Nie!-powtórzyłem
-Przestań!-pociągnęła mnie za rękaw
-Nie rób jej tego!-nie zatrzymywałem się
-Jak sobie życzysz-zaśmiał się i strzelił prosto w mój brzuch. Upadłem na ziemię
-Zayn!-usłyszałem...
*Oczami Mercy
Opadł na chodnik, a tamten psychopata odszedł. Uklęknęłam nad ciałem chłopaka i płakałam
-Zayn, błagam nie zostawiaj mnie...Ja cię kocham...-dopiero zdałam sobie z tego sprawę. Uchylił lekko oczy
-Ja ciebie też, cieszę się że mogłem to usłyszeć od mojego anioła przed snem-zasnął z uśmiechem na twarzy, na wieczność. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i łgałam. Nie mogłam się uspokoić. Po raz kolejny zawiniłam śmierci kogoś bliskiego. I co przyniosły mi te całe emocje?! Nie pragnęłam już niczego, chociaż coś się znalazło. Otarłam szybko łzy i pobiegłam w kierunku byłego szefa. Zobaczyłam go w ciemnym zaułku. Zerwałam z szyi łańcuszek z logiem tej cholernej mafii i złapałam za pistolet w bucie. Strzeliłam najpierw w jego klatkę piersiową, następnie w swoją głowę. Teraz będę z nimi i już nikogo nie skrzywdzę...Siemka! Tak wiem smutne, ale nie zawsze nastaje happy end :) Trzeba się z tym pogodzić :> Nowe opowiadanko już się ukazało. Mam nadzieję że się spodoba :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. BBM-be brutal murder
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz