-Córciu, babcia i dziadziuś to bardzo eleganckie osoby, wiesz? Lubią świecidełka, złoto, drogie rzeczy. Widzisz, kiedy byłam mała oni kazali robić mi wszystko jak dama. Musiałam trzymać filiżankę w ten sposób-Demonstruję jak unoszę mały palec przy łykaniu napoju, na co brunetka chichocze-Ubierać się i zachowywać jak księżniczka...
-Naprawdę? O jejku! Jak fajnie, też chciałabym być królewną-podekscytowana przerywa mi
-Jesteś królewną moją i taty-odpowiadam-Dar, oni...-zacinam się-Są bardzo zapracowani, zawsze byli. Nie mieli nigdy dla mnie czasu. Pochłonął ich demon pracy i majątku. Musiałam odejść...-recytuję. Staram się wytłumaczyć jej to jak najlepiej i najzrozumialej
-A dlaczego?-wchodzi mi w słowo po raz drugi
-Ponieważ, to nie takie bajkowe życie jak może się wydawać. Wczoraj byliśmy w zoo, widziałaś te wszystkie zwierzątka, piękne ptaszki pozamykane w klatkach-Przytakuje mi ruchem głowy-To podobne uczucie. Nie można podjąć samodzielnie żadnej decyzji. Nie chciałam takiego żywota, więc znalazłam się tutaj i z własnymi zasadami trwam tu z wami. Pamiętaj, że wolność i prawo do własnego zdania to przywilej życia i nikt nie może ci tego odebrać, musisz o to walczyć z całych sił-Łapię córkę za dłonie-Kochanie, nie pomyśl, że dziadkowie to źli ludzie, oni po prostu się zagubili i nie możemy ich o to winić. Pamiętaj, że chociaż nie znają ciebie oraz Louis'a kochają was-Biorę maleństwo na kolana-To trudne, ale obiecuję ci, że kiedyś opowiem ci wszystko i jeżeli będziesz chciała to poznasz babcię i dziadka. Dobrze?-Kiwa głową na tak. Całuję jej czoło i pozwalam jej zejść na ziemię. Ona w podskokach oddala się, a ja powracam do wcześniejszej czynności
-Mamo?-Odrywa mój wzrok od deski do krojenia warzyw
-Tak skarbie?-Z uśmiechem odwracam się do stojącej w progu brunetki o niebieskich oczkach
-Czy ty ich kochasz?-Z zaciekawieniem w głosie pyta
-Nigdy o nich nie zapomniałam-Przytakuje i znika mi z oczu. Śmieję się pod nosem. Cieszę się, że odbyłam tą rozmowę z ośmioletnią Darcy. Kocham ją nad życie i chcę, aby nigdy nie musiała przechodzić tego co ja. Dbam o to wraz z mężem. Nagle czuję na biodrach dłonie, a na szyi ciepły oddech
-Jak poszło?-Słyszę zadowolony ton Tommo
-Dobrze, całkiem nieźle. Jest mądra, chyba zrozumiała-stwierdzam uradowana
-Po mamusi-Całuje mnie delikatnie w policzek
-Panie Tomlinson, czy udało się Panu ululać Louis'a?-Chichocząc pytam i odwracam się do niego przodem
-A i owszem Pani Tomlinson, wujkowie śpiewają mu kołysanki. Mamy więc czas na...-Pomiędzy słowami muska moje usta. Od pierwszego pocałunku każdy kolejny był jeszcze lepszy
-Nie dzisiaj proszę Pana-Odsuwam go nieco od siebie-Darcy jest u siebie, ja muszę zrobić obiad, a poza tym muszę ci coś powiedzieć-Uśmiecham się jak wtedy. Jego źrenice się powiększają
-Znowu? Jezu, przecież Lou ma dopiero dwa latka, a ja nie spałem odkąd urodziła się Dar-westchnął z pół-śmiechem w głosie
-Nie przesadzaj-Bawił mnie-A no i zapomniałabym, będzie podwójny kłopot-przygryzam dolną wargę
-Poważnie?-Trzyma ręce na mojej talii
-Yhym-przytakuję
-No to chyba Demi i chłopcy będą musieli się tu wprowadzić, żeby nam pomagać-Z szerokim uśmiechem stwierdza i mnie całuje-Strasznie się cieszę. Kocham cię-wpija się w moje usta coraz zachłanniej
-Ja ciebie też-Pomiędzy całusami odpowiadam. No cóż, nie mam wątpliwości, że wybrałam dobrze i, że to jest to moje idealne życie...

Hejka! Oto mój pierwszy w życiu epilog :D Nie wiem czy jest dobry, ale mam nadzieję, że się spodoba ;) Nie zapomnijcie dzisiaj o swoich babciach ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

Jak to nie jest dobry?!
OdpowiedzUsuńJa ci zaraz dam!
No.
Epilog świetny i wż szkoda że koniec, bo z Lou to takie słodkie wyszło, że bie mogem przestać się uśmiechać!
Swietny, swietny!!
<3
Nie powiedziałam, że nie jest, tylko, że nie wiem Ty moja Ty motywacjo Kochana :D :*
UsuńDziękuję, bardzo mi miło, że Ci się podoba ^^
Także mi szkoda tego opowiadania, ale tak miałam to rozplanowane w głowie, więc :)
Dziękuję jeszcze raz MIŚKU Ty mój :3
Uwielbiam Cię <<3