poniedziałek, 26 stycznia 2015

Imagin Zen

...-Nigdy! Mówię ci, to nie jest możliwe-protestowałem uśmiechnięty-Niby jak można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Walnij się w łeb Niall-szydziłem z blondyna, który właśnie opowiadał mi o nowo poznanej dziewczynie. Nie znał jej danych, po prostu ją spotkał i się "zakochał", jasne uwierzę. Przecież to niedorzeczne! Aby poczuć coś do siebie trzeba pogadać, podzielić się zainteresowaniami itd. A on? Głupek-myślałem. Kompletnie nie istniało dla mnie taki pojęcie. Jeszcze moment z nim podyskutowałem i wróciłem do siebie. Wyszykowałem się. Pod wieczór wyjechałem samochodem do domu kumpla. Wysiadłem i wszedłem jak do siebie. W sumie i tak nikt nie otworzyłby, gdyż nie usłyszałby dzwonka przez muzykę. Właśnie wypadały 21 urodziny Harrold'a, tak ostro imprezował. Przywitałem się z przyjaciółmi i zacząłem zabawę. Nie oczekiwałem żadnego podrywu czy spotkania partnerki życia, zwyczajnie się rozglądałem, w końcu nigdy nie wiadomo. Wszędzie pełno pięknych dziewczyn, jednak żadna nie specjalnie przyciągała mój wzrok. Ileż można patrzeć na piersiaste, szczupłe i wysokie lalki wypudrowane, opalone i pomalowane? Nigdy nie interesował mnie taki typ. Wyszedłem na taras nieco odetchnąć. Obserwowałem noc puszczając dym papierosowy z ust. Usłyszałem jak Hazz drze się, więc z ciekawości zwróciłem spojrzenie ku wnętrzu za szybą. Chłopak spoczywał na kolanach na barze przyjmując alkohol z butelki do ust od jakiejś modeliki czy coś. Zaśmiałem się tylko i luknąłem na tło całego wydarzenia. W kącie pod ścianą ujrzałem śliczną drobinkę. Była taka inna. Jej cudowne niebieściutkie oczka, te niesamowicie długie czekoladowe włosy. Zero make-up'u, doczepek, sztuczności. Po prostu naturalność. Na jej szczuplutkim ciałku spoczywała turkusowa sukienka przed kolano, a na stopach widniały białe balerinki. Kompletnie nie pasowała do tego towarzystwa. Od razu domyśliłem się, że to delikatna, czuła, emocjonalna osoba. Mimo, iż nie wiedziałem kim jest, wydawało mi się, że znam ją od zawsze. Jakby była moją przyjaciółką. Uśmiechnęła się słodko w kierunku wariującego Styles'a i zniknęła za ścianą. Oczarowany wyrzuciłem peta i podążyłem ku miejscu gdzie stała. Nie było niej, nigdzie. Musiała wyjść. Szukałem ją bardzo długo. Natknąłem się na Harry'ego:
-Hej stary. Wiesz może kim była ta niebieskooka brunetka?-nachyliłem się nad nim by usłyszał
-Stary pełno tu takich-stwierdził loczek
-Wiem, ale ona była taka inna. Nie miała żadnego makijażu ani nic-próbowałem ją opisać
-Nie, sory, ale nie-pokiwałem głową i odszedłem. Jeszcze kilku osób pytałem o nią, ale nikt jej nie znał. Zrezygnowany postanowiłem wrócić do domu. Zmuszony byłem na pieszo, bo idioci namówili mnie na wódkę. Nie mogłem odwieść od niej myśli. Siedział mi w głowie jej cudny uśmiech, błękitne diamenciki oraz opadające kaskadami włosy. Czułem w sercu takie...Nie to niemożliwe-myślałem. Nagle przed sobą ujrzałem oddalającą się sylwetkę kobiety. Zacząłem biec z nadzieją odszukania jej. Tak, te brązowe fale na plecach się zgadzały. Złapałem ją za ramię. Odwróciła się z zwykłą miną. Ideał. Po prostu czysta perfekcja:
-Coś się stało?-jej anielski głos dotarł do mych uszu
-Ja...Znaczy, bo ty chyba byłaś u Harry'ego i nagle zniknęłaś-sam  plątałem się w swojej wypowiedzi. Działała na mnie, cóż powiedzieć
-Tak, nie lubię takich alkoholizacji i w ogóle. Wolę spokój i ciszę. Otoczenie ludzi, ale nie w takim klimacie. A tak właściwie to my się znamy?-zachichotała
-Rozumiem. Nie, jeszcze nie. Zayn-uścisnęła lekko mą dłoń
-Bella-przedstawiła się z uśmiechem. Sprawiła, że uwierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia...











Hejka! Długo nie było Zen'a, więc napisałam imagin'a z nim ^^ Mam nadzieję, że się spodoba :D Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* i dobranoc <3

2 komentarze:

  1. Dopiero teraz zauwazylam ze go mal9 jest.
    Pięknuśki!!
    A czy ja moglabym prosic z Zaynem??
    Taki...
    Żeby był romantyczny
    I fajny
    I w ogóle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhuhu :3
      Jaszne, że tak już zabieram się za pisanie ;)

      Usuń