-Wchodźcie-zaproponował
-Idź z (T.I), ja wezmę bagaże-nakazał zielonooki. Czy on sobie żarty robi?!-moje myśli krzyczały. Szanownie oznajmił mi, że będziemy mieszkać z jego boysband'em. On, jego czterech, zapewne, zboczonych kumpli oraz ja. Doskonale. Do tego ten szalony, jak wywnioskowałam po akcencie, Irlandczyk, który, jak widać, ma zapędy homoseksualne, ma zostać ze mną sam na sam. Nie no, wymarzone miejsce na kryjówkę przed paparazzi. Niepewnie ruszyłam do środka z niebieskookim. Nie wiedziałam czy się przywidziałam, czy oni serio biegali w samych bokserkach...
***
Tak, zdecydowanie, biegali w gaciach. Stanęłam jak wryta. Zatrzymali się i spojrzeli na mnie oniemiali:
-Idioci, mówiłem, ubierzcie się-przez śmiech powiedział Niall
-Cześć-chichocząc przywitałam się
-Ymmm...-cała trójka zniknęła z moich oczu
-Nie przejmuj się, tak jest codziennie-machnął ręką
-O Boże-westchnęłam. Jego rechot był okropnie zaraźliwy
-Co tam?-nagle zjawił się Hazz
-A nic, tylko przed chwilą widziałam gołe tyłki twoich kumpli-walizki wypadły mu z rąk. Jego mina była bezcenna
-Co?-zszokowany mało nie zakrztusił się powietrzem
-Nic, nic-Nialler objął mnie
-Horan-ze złością w głosie rzekł Harold
-Styles-zażartował tym samym tonem
-Okej-odwróciłam się i ujrzałam, już ubranego, Mulaia-Zayn-uścisnęłam jego dłoń
-(T.I)-przedstawiłam się i z resztą "wspaniałej trójki"
-Może chcecie mi coś powiedzieć?-Harry zaczął trącać ich
-Nie. Dlaczego?-skrzywili się
-Jeszcze raz zobaczy was w takim stanie...-zacisnął zęby-zabiję-dokończył. Dlaczego był aż tak zazdrosny,to już nawet nie było urocze. Nie rozumiałam
-Kochanie-złapałam do za łokieć i pociągnęłam w swoim kierunku
-Co?!-krzyknął. Łzy zebrały się w moich oczach
-Już nic-ścisnęłam usta i wyszłam z domu. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi. Przecież...Szkoda mówić. To przypomniało mi przeszłość, kiedy w szkole znęcano się nade mną. Chłopcy darli się na mnie za nic, atakowali mnie i znęcali psychicznie. Miałam trudny okres dojrzewania. Jak mógł?-pytałam sama siebie. Ocierałam bezskutecznie łzy. Mknęłam w kierunku Londynu. Nagle za sobą usłyszałam zamaszyste kroki. Ktoś złapał mnie za ramię:
-Zostaw mnie!-odwróciłam się. Myślałam, że zobaczę lokatego, ale nie. Moje źrenice powiększyły się kilkukrotnie. Dostałam mini zawału. Nie mogłam się ruszyć
-Witaj, dawno się nie widzieliśmy słodziutka-szeptał mi na ucho zboczenie. Gdy się zbliżył poczułam zapach alkoholu, papierosów oraz narkotyków i nie tych "miękkich"
-Co tu robisz?-z przerażeniem odezwałam się
-Czekam na ciebie. Wiedziałem, że w końcu tu przybędziesz-zaśmiał się jak psychopata
-Błagam, daj mi spokój-ujął moją twarz w dłonie, paraliż uniemożliwiał mi obronę
-Już niedługo, zaznasz wiecznego spokoju-złapał za moją szyję i zaczął mnie dusić...
Hejka! Wybaczcie, że tak późno, ale zajęcia, kontuzja itd. No cóż, oto kolejna część, mam nadzieję, że będziecie z niej zadowoleni ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Jaka kontuzja?!
OdpowiedzUsuńTo coś poważnego??
Część super tylko niech on jej nie udusi...
Ona musi byc z Hazzą!
Nie do końca wiem :p Coś z kostką, cały czas mi strzyka i nie mogę na nią stawać >< To boli :(( Ale mam nadzieję, że będzie lepiej, bo mam występ w niedziele :)
UsuńZobaczysz :))
P.S. Już jest rozdział "Their souls are here" :3
Pozdrawiam :**
Aha.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, że cię boli...:-(
Oby nic poważnego!
Też mam taką nadzieję :3
UsuńDziękuję :**
BUZIACZKI <<3
Omn
OdpowiedzUsuńJej
Nie Hazz ją ratuje
Pliss
Ja tu nie wytrzymam z ciekawości co dalej
Cudowny
Reakcja Harrego jejku ale zazdrośnik
Czekam na kolejny
Buziaki:*
Dasz radę, już niedługo ^^
UsuńCałuski :**