niedziela, 25 stycznia 2015

Girl on the show 9

 Czułam coraz bardziej ostre spojrzenia na sobie. Nie ruszałam się. "Przypadkiem" odgarniając włosy, rękaw mojego swetra się obsunął ukazując mą pociętą skórę. Nagle stuk widelców oraz noży ucichł. "Zakłopotana" i "zawstydzona" naciągnęłam bluzę na miejsce. Z miną zbitego psiaka i łzami w oczach podniosłam wzrok. Jeździłam oczami po ich twarzach. Jednak jedna interesowała mnie najbardziej, to właśnie ona wyrażała najnegatywniejsze emocje. Działało. W myślach uśmiechnęłam się zadowolona. Nie wiedziałam, że jestem aż tak dobrą aktorką...
***
Spuściłam wzrok i przyłożyłam rękę do czoła. Ciekawiła mnie reakcja chłopaków. Nie odezwali się. Nagle ktoś złapał mnie za łokieć i pociągnął za sobą. Patrząc na stolik, wywnioskowałam, że to "Pan". Łzy lały się po moich polikach.  Sama zastanawiałam się skąd u mnie takie umiejętności. Tym razem nie zaciągnął mnie do pomieszczenia tortur. Nie znałam jeszcze tego pomieszczenia. Domyśliłam się, że to jego sypialnia. Zamknął za nami drzwi i popchnął mnie tak, abym usiadła. Chwilę chodził po pokoju składając dłonie na karku. Nareszcie zatrzymał się i zerknął na mnie. Cicho łkałam, nie wydawałam z siebie żadnych dźwięków. Uklęknął przede mną i złapał na nadgarstek. Nie spuszczał ze mnie tych niebieściutkich kryształków podczas zadzierania ku górze mojego rękawa. Na moment zaprzestałam płaczu. Spuścił wzrok na świeżo zaschniętą krew. Myślałam, że wydrze się na mnie, pobije lub nawet i zabije, a tu:
-Co to ma być?-spokojnie zapytał. Nawet nie drgnęłam. Czekał cierpliwie, ja wciąż nic-Dlaczego to zrobiłaś?-już bardziej zdecydowany ton. Zero odpowiedzi, gul już mu skakał-Po co kurwa to zrobiłaś?! Źle ci tutaj?! Czego ci jeszcze brakuje?!-wstał i zaczął wrzeszczeć na mnie. Obserwowałam tylko jak macha rękoma. Szybko oddychał po tych krzykach. Podniosłam się lekko i zbliżyłam na kilku milimetrową odległość. Usta zbliżyłam do jego ucha i postanowiłam zrealizować zamiary nie zważając na konsekwencje czy straty:
-Nie. Ja po prostu boję się lokatego-wyszeptałam drżącym głosem i powolutku wyszłam obejmując sama siebie. O dziwo nawet mnie nie zatrzymał. Nie kazał nikomu po mnie przychodzić, nic robić. Samodzielnie wróciłam do siebie. Oparłam się o wewnętrzną stronę drzwi i otarłam łzy. Uśmiechnęłam się triumfalnie. Zrobiłam to. Wtedy czekałam tylko na działania "Pana szefa". To musiało się udać. Opadłam na łóżko i zaczęłam rozmyślać. Postanowiłam zacząć obierać nowy cel. Wybrałam. Duma mnie przepełniła. Zastanawiałam się tylko jak sprowokować. Jest! Mam to!-olśniło mnie.
Dzień mijał mi szybko, bardzo. Z tego urządzenia na ścianie rozległ się głos Zayn'a:
-Na dół, już. Niall pod drzwiami-rozłączył się. Pojawiłam się przed schodami przy Nialler'rze, który akurat tam czekał. Doskonała okazja-pomyślałam. Postanowiłam zadziałać w trybie natychmiastowym. Chyba chciał mnie poprowadzić, ale nie pozwoliłam mu na to. Zbliżyłam się znacznie. Już zbierałam łzy. Złapałam go w pasie. Oszołomiony nawet nie drgnął, świetnie. Obsunęłam sweter w taki sposób, aby wyglądało to jednoznacznie. Ułożyłam jego ręce na sobie i zaczęłam krzyczeć. Nie wiedział o co mi chodzi. Tylko mi pomagał nic nie robiąc. Do pomieszczenia wpadł Zayn oraz Li. W tle "Pan". Kiedy blondyn zauważył szefa natychmiast się ode mnie oderwał. Ten tylko gestem go przywołał. Udawałam, że płaczę. Niall ruszył w głąb domu wraz z boss'em. Brat przyglądał mi się, wiadomo, że zastanawiał się o co mi chodzi. Twarz Mulata, natomiast, wyrażała mieszane emocje. Trochę wściekłości, trochę zdziwienia, ciężko stwierdzić. Szarpnął mnie i zaprowadził do jadalni. Jednego miejsca brakowało, właśnie zielonookiego. Zaniepokoiło mnie to nieco. Zaczęłam w siebie wątpić. Łkałam na pokaz kuląc się na krześle. Musiałam grać skrzywdzoną i poszkodowaną, w pewnym sensie tak było, lecz nie ten kontekst. Liam zniknął za barierą drzewną do kuchni, a Mulat stał nade mną. Po chwili pojawił się "Pan". Bez słowa wściekły wpadł do pomieszczenia, w którym przebywał mój brat. Kilka sekund nie minęło, a ciemnooki wrócił i zabrał siedzenie Nialler'a. Wtedy byłam pewna, że przesadziłam...







Witam! Jak myślicie, o co w tym wszystkim chodzi? Piszcie ;) Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z mojej pracy :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Na mystery1directionff.blogspot.com nowy rozdział ^^

3 komentarze:

  1. Według mnie, to ona chce ich wszystkich po kolei wyelimimować. Gdy juž pozbyla sie loczka, to myslałam, że następny bd Zaym, ale się pomyliłam. Teraz bd Zayn a potem pan szef. Tak mi się wydaje.
    Pewnie chce uciec z Li od pana szefa.
    To są moje takie domysły.
    Niem wiem, czy mają cokolwiek wspólnego z tym co siedzi w twojej głowce, no ale...

    Co do rozdziału...
    On jest taki
    udidwisihddoanhdjaviqqoqpq
    Po prostu!
    Nie wiem jak go określić. To moje ulubiene opowiadnko o panu szefie o niebieskich kryształkach!
    Tez myślałam że coś jej zrobi w tym pokoju, a tu takie zaskoczenie.
    Kocham je!

    A tak na marginesie
    Ile przewidujesz części??
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak: Jesteś blisko, ale wciąż bardzooo daleko ;D Nie mogę zdradzać więcej ;)
      Jej! Bardzo mnie uszczęśliwiłaś :D Mega motywacja :)
      Dziękuję za to, że jesteś :*
      Już niedługo pojawi się kolejny rozdział :*
      Planuję około 20 rozdziałów, być może więcej ;**
      Nie chcę szybko kończyć ani przedłużać :***
      Całuski <3

      Usuń
    2. Właśnie zadając pytanie o rozdziały, miałam nadziej3 na duuuuuuuuuużo rozdziałów, bo kocham je! A teraz leczę czekać imagina!!<3

      Usuń