***
Znów ta twarz. Ten sam napastnik z samolotu stał naprzeciw niej. Czekała na ich pierwszy ruch. Można powiedzieć, że miała już mały plan działania. Zbliżył się do (T.I) Otworzył usta:
-No, no, no. Kogo my tu mamy?-swoim głębokim głosem zaśmiał się w twarz dziewczyny
-Czego chcesz?-mruknęła
-Odwdzięczyć się za to co mi odebrałaś-już wściekły wysyczał ze słowiańskim akcentem
-Nie rozumiem-odrzekła tym samym tonem. Szyderczo zachichotał
-Twoi ludzie na zlecenie śledzili przyjaciółkę mojej żony, przez "przypadek" moja ukochana poległa zamiast niej-złapał ją za szyję. Nie wiedziała o czym on mówił. Odkąd zaczęła pracować w interesie nie poległa żadna kobieta, wiedziała na pewno. To musiała być sprawa ojca, a że nikt nie wiedział, że on nie żyje...Nie miała zamiaru się tłumaczyć. Wiedziała, że da radę się im postawić. Nie należała do miękkich osób
-Jesteś tchórzem-wręcz splunęła mu w twarz-Nie potrafisz sam zadziałać. Po co oni?-wskazywała na otoczenie-Boisz się małej gówniary?-cwana sztuka, można powiedzieć. Doskonale sprowokowała Europejczyka, który i tak już był zły. Nakazał coś wszystkim w swoim ojczystym języku na co oni niechętnie wyszli. On miał nóż, ona nie miała "nic".
*Oczami Niall'a
Szybko doszła mnie informacja. Bałem się mimo to. Nie wybaczyłbym sobie gdybym nie zadziałał na czas. Jechałem jak najszybciej. Zdawałem sobie sprawę jak to będzie wyglądało. Zmuszony byłem zakraść się od tyłu. Sergiej nigdy nie działał w pojedynkę, gruba ryba z branży. Nie jednokrotnie miałem z nim do czynienia. Świetnie także wiedziałem, że to nie są żarty. Nie przeżyłbym gdyby zrobił coś mojej siostrze. Podjechałem do tylnego wejścia. Już miałem wysiadać kiedy na moją maskę spadło, najwyraźniej, ciało. Na początku nieźle się wystraszyłem. Jednak po sekundzie okazało się, że to żywa (T.I), nieźle. Moja krew. Szybko weszła do środka i zajęła miejsce pasażera:
-Jedź-wrzasnęła. Zgodnie z nakazem ruszyłem. Łatwo poszło-pomyślałem wzruszając ramionami
-Mi też miło cię widzieć-zaśmiałem się
-Cześć bracki, stęskniłam się-przytuliła mnie, ale nie mogłem tego odwzajemnić (prowadziłem)
-Jak ty...?
-W końcu jesteśmy rodziną, powinieneś wiedzieć na co mnie stać-zachichotała
-Okeej-przeciągnąłem.
*Oczami (T.I)
Udało mi się. Już nigdy więcej się nie nabiorę. Zrozumiałam, że od tego życia już nie ucieknę. Musiałam wrócić. Zmieniłam się. Nie wiem czy na lepsze. Jestem z Li, kochamy się. Nie powiem, że jestem niesamowicie szczęśliwa, ale niczego więcej mi nie trzeba. Jestem zmuszona zaakceptować to co mnie otacza. Wiem, że miłość jest najważniejsza. Bezpieczeństwo mniej mnie obchodzi, życie jest na to zbyt krótkie. Zajęłam się szkoleniem, tak dla większego spokoju, nie lubiłam zarządzać. W sumie cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Już nikt nie będzie musiał powtarzać słów ojca: "...Ja cię tego życia nauczę", teraz sama to zrobię.
Hejka! Oto koniec :D Wiem, że nie jest to dobre, ale nie miałam pomysłu. No nic, mam nadzieję, że nie zawiedziecie się bardzo ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Za co cié tu znienawidzić ja się pytam?!
OdpowiedzUsuńKoniec świetny i podoba mi się!<3
Jeja! Cieszę się, że się podoba ^^
UsuńCałuski <3
Cudny koniec, przeczytałam wszystko od rana aż do teraz! Koniec jest na prawdę fantastyczny. Jeśli chciałabyś poczytać coś o Harrym to zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że mam nową czytelniczkę i, że jesteś zadowolona z mojej pracy <3 Bardzo, bardzo mi miło **
UsuńOczywiście zajrzę i do Ciebie <3
Pozdrawiam :**
Ale mnie nie było
OdpowiedzUsuńAjć
Jak dla mnie po prostu genialnie
Już się bałam ale naszczęście jej się udało
Suuper
Ja Ci dam pisać że to nie jest dobre
Nie ładnie
To jest cudowne
Lecę czytać dalej
Buziaki
Troszkę Cię ominęło, ale chyba nadrabiasz ;)
UsuńBardzo się ciesze, że Ci się podoba ^^
Hehe :D Tęskniłam za tobą <3
Całuski <3