***
Nareszcie się odezwał:
-Mam tego dość!-wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju-Niech łażą za mną, ale niech zostawią was! Boże!-wydzierał się.Wstałam i chciałam go uspokoić. Miałam zamiar go przytulić, lecz gdy się zbliżyłam, odepchnął mnie. Zatrzymał się w miejscu. Nie wiedział co zrobić, zauważyłam w jego oczach poczucie winy. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Uciekłam na górę kompletnie nie słuchając jego wołań. Nie płakałam dlatego, że mnie bolało. Chodziło o to, że go kocham i pragnęłam m tylko pomóc, a on zachował się tak jak się zachował. Usiadłam na łóżku. Po chwili na zajął miejsce obok. Nie odzywaliśmy się długo-Wiem, jestem idiotą-westchnął-Przepraszam-złapał mnie za dłoń. Ja po prostu nie umiałam. Zrozumiałam go
-Prawda-przytaknęłam-Jesteś idiotą-zachichotałam i zwróciłam się do niego-Ale moim-pocałowałam go-Nigdy więcej tak nie rób-przytulił mnie
-Nigdy więcej tak nie zrobię, przysięgam-nie wiem jak, ale znalazłam się na jego kolanach-Po prostu nienawidzę, kiedy paparazzi wtrącają się w życie mojej rodziny. Przecież i tak to o mnie szukają informacji, więc po co katują mi jeszcze bliskich?-miał rację-To ja poświęciłem się dla zawodu, nie oni. Nie wy jesteście winni-wtuliłam się w niego mocniej-Muszę wyjechać-stwierdził
-Jak to?-spojrzałam mu w oczy
-Muszę zatrzymać się gdzieś, nie chcę żeby obserwowali was 24h na dobę-musnął ustami moje czoło
-Jadę z tobą-oznajmiłam
-Nie powinnaś, będą pisać bzdury na nasz temat. Zniszczą cię, jak wszystkich-smutno rzekł
-Nie obchodzi mnie ich opinia, obchodzisz mnie ty. Kocham cię i nie mam zamiaru żałować sobie mojego Harry'ego z powodu jakiś durnych plotek-wywołałam uśmiech na jego twarzy
-Jesteś pewna?-zapytał
-W stu procentach-odpowiedziałam
-Kocham cię-złączył nasze wargi
-Kocham cię-powtórzyłam. Musieliśmy się spakować. Tak też uczyniliśmy. Loczek jeszcze pogrzebał w komputerze i byliśmy gotowi. Zeszliśmy na dół pożegnać się. Oczywiście poinformowaliśmy gospodarzy wcześniej:
-Pa synku-Pani Cox tuliła swojego pierworodnego, więc postanowiłam podejść do ojczyma Hazz'y
-Do widzenia Panu, dziękuję za wszystko-objął mnie
-Do zobaczenia dziecko, oby wam się dobrze wiodło. Pamiętaj trzymaj go na krótkiej smyczy, mu trzeba dyscypliny-powiedział mi na ucho rozbawiając minie. Zbliżyłam się do matki mojego chłopaka-Jestem bardzo wdzięczna za wszystko, dziękuję-nie puszczała mnie bardzo długo
-Nie ma za co kochana. To ja ci dziękuję, że nareszcie dałaś moim dzieciom szczęście. Jesteś skarbem. Pamiętaj, nie ważne co by się działo, zawsze będziesz tu mile widziana-pogładziła mój polik z uśmiechem, który chętnie odwzajemniłam. Anne była niesamowitą postacią, wiecznie radosną, ale także konsekwentną
-Może Pani przekazać Gem to?-podałam kobiecie kopertę
-Oczywiście-odebrała papierek
-Pa-pomachaliśmy im i odjechaliśmy
-Właściwie to gdzie wybieramy się na ten niecały tydzień?-mruknęłam
-Jaki niecały? Wziąłem jeszcze dwa tygodnie wolnego-ścisnął moją dłoń
-Ale...
-Żadnego ale. A co do miejsca, niespodzianka-cwaniacko się uśmiechnął. Mam się bać?-pomyślałam...

Witam! Jak się podoba? Ciekawi co szykuje Harreh? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
No nie mogę się juz doczeksc tego miejsca gdzie jadą!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną część
:) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z dalszej części ;)
UsuńHazz
OdpowiedzUsuńJuż myślałam,że się nie pogodzą
Jednak tak :D
Jestem ciekawa gdzie jadą
Ten cwany uśmieszek
Hehe geniusz z Ciebie
Ten gif być cudny
Ten uśmiech,loczki i oczka aww
Buziaki
Mela:*
Na szczęście się pogodzili ;)
UsuńOj tak, kiedy go widzę rozpływam się c:
Dzięki XD
Całuski :**
kc sis <3