-To moja siostra. Po za tym dobrze wiesz, że Lou nigdy się tak nie zachowywał. Od kiedy niby do niego może wchodzić "lala"? Czemu dla, ponoć, tylko kolejnej załatwił swoich dwóch najlepszych ludzi? Czemu do kurwy ona może swobodnie robić co się jej podoba bez kary? I czemu jeszcze ani razu nie oberwała? Cholera Malik, doskonale wiesz, że to nie jest norma tutaj. Boję się o nią i nie chcę krzywdy małej...-dalej już nie słuchałam. Ogrom informacji do mnie dotarł. Okazało się, iż "PAN SZEF" ma na imię Louis. Rzeczywiście, nie wydawało mi się, naprawdę traktował mnie inaczej. Tylko czemu?-pytałam sama siebie. Przy okazji doszło do mnie, że "Malik", jeżeli dobrze do mnie dotarło, nie zawsze zachowuje się jak bezduszny dupek. Ale najbardziej uderzyło we mnie to, że poważnie z mojego powodu dwie osoby straciły życie. Nie zdążyłam nawet tego wszystkiego przeanalizować, a rozległ się znajomy ton...
***
-Co wy tu robicie?-głos Louis'a, jak się dowiedziałam, rozległ się wokół
-Nic, właśnie wracamy z salonu-skłamał Zayn. Już nic nie usłyszałam. Położyłam głowę na poduszkę i udałam, że śpię. Słyszałam jak ktoś wchodzi do środka. Kilka kroków i osoba zajęła miejsce na poziomie moich ramion na łóżku. Czułam dłoń na twarzy. Uchyliłam powieki. To "Pan". Nie spojrzałam na niego. Zwyczajnie usiadłam:
-Dzisiaj wychodzimy. Tym razem możesz sama się przygotować. Bądź gotowa na 24.00. A teraz, możesz wrócić do siebie-dał mi ''wolności''. Nie zerkając w jego kierunku opuściłam pomieszczenie i ruszyłam do siebie. Materac ugiął się pod moim ciężarem. Przejechałam dłońmi po twarzy
-Dlaczego to nie może być tylko zły sen?-głośno zapytałam. Chore-tak opisywałam wszystko co się działo. Plan po części działał. Z drugiej strony, jednak, pojawiło się coś jeszcze...Nie miało to wyglądać w ten sposób. "Szef" nie miał się tak zachowywać. Wszystko się plątało. Jeden wielki miszmasz. Nie miałam siły już na nic. Nie dość, że nie jedzenie mnie wykańczało, to jeszcze psychicznie cierpiałam. Zastanawiałam się jeszcze długo nad tym wszystkim. Wpadłam na kolejny pomysł. Miał objaśnić kilka spraw. Jednakże, musiałam rozegrać to dokładnie jak sobie ustaliłam.
*22.00
Nie wiedziałam czemu, ale wychodziło na to, że Mulat oraz mój brat nic nie wiedzieli o wyjściu. Nie przejęłam się nie wiadomo jak. Wzięłam kąpiel. Zabrałam się za makijaż, fryzurę i ubiór. Właściwie nie otrzymałam wiele informacji na temat tego całego"przedstawienia", które było nieuniknione. Jakoś udało mi się ogarnąć. Około 23.40 byłam gotowa. Pozostało mi tylko czytać. Serce waliło mi jak szalone. W sumie, to nie byłam pewna z jakiego powodu. Drzwi się uchyliły. Zza nich wyłonił się sam Louis (!). Dziwne-pomyślałam. Zdecydowanie za często zdarzało mi się to powtarzać. Światła były pogaszone. Kiwnął głową w geście przywołania. Zgasił za mną lampy i poszliśmy na dół. Zachowywał się zdecydowanie, jakby się skradał. Otworzył przede mną frontowe i samochodowe drzwi (!!!). Zajął miejsce kierowcy. Wlepiłam wzrok w obraz za szybą. Tym razem się nie spieszył. Mijaliśmy znane mi krajobrazy. Zdałam sobie sprawę jak bardzo nie doceniałam tego co miałam. Trudno wyrazić jak wiele dałaby, aby wrócić do żywota bez wiecznego ograniczania mnie. W sumie to zamyśliłam się i nie koniecznie zwracałam uwagę jak długo przemierzamy odległe od miasteczka miejsca. Dopiero, gdy po około dwugodzinnej głuchej podróży, zatrzymał maszynę. Rozejrzałam się. Znajome horyzonty stanęły mi przed oczami. Skąd wiedział? Czyżby Li zdradzał cokolwiek o naszym dzieciństwie? Nie zdążył mi pomóc. Sama stanęłam na równe nogi. Uśmiechnęłam się na widok tego co otaczało mnie pod osłoną nocy. Jednakże szybko straciłam minkę z twarz. Moment,chwila. Po co?-naszło mnie pytanie. Prawda. Jaki cel miał "Pan"? Niełatwo określić słowem to co czułam. Mieszanka wzruszenia, strachu, szczęścia i... Co do ostatniego, nie byłam pewna. Już miałam się odezwać, gdy...

Hejka! Wybaczcie, że tak późno, ale miałam spore kłopoty z kompem i nie było mnie w domu >< Wybaczcie. Od jutra więcej systematyczności :) NARESZCIE FERIE :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Gdy?!?!?
OdpowiedzUsuńGdy co?!
Nie wolno mi takich rzeczy robić!
Oh, mój Pan!!
Zabrał ją na jakieś potajemnie spotkanie, prawda?
Mam nadzieję, że tak...
Jej a cóż to za kolejny plan!?
Oby nie było w nim kolejnej likwidacji przeciwnika...
Kocham ciebie za to ja bardzo mnie zaskakujesz w tym opowiadanku!!
No wręcz nie mogę doczekać się kolejnej części tego cuda!!
Ja też mam ferie, ale niestety tylko pierwszy tydzień, bo w drugim mam praktyki...
I wcale się z tego nie cieszę...
Pozdrowionka!!
Gdy...Niedługo się dowiesz ;)
UsuńRaz na jakiś czas trzeba :>
Może tak, może nie :D
Huhu...Przekonasz się :)
A ja Kocham Cię za wszystko <3
Już niedługo :DD
Ale mi się buzia cieszy od tego komentarza ^^
Przykro mi...Słabo, ale takie są "zalety" dorastania >< Ja też będę mieć pracowite ferie :/ Ale mam nadzieję, że i tak się nie zawiedziemy na naszym "odpoczynku" :3
Całuski <<3