-Prawda-potwierdziłem-Nie zdajecie sobie sprawy jak silne to jest uczucie-mówiłem pełen pasji-Tego nie da się opisać, nie umiem wyrazić tego słowami-sam byłem zafascynowany tym jak bardzo ją kocham
-Tego chyba nawet nie da się wyobrazić-stwierdził Louis
-Tak-przytaknąłem. Rozprawialiśmy jeszcze o kilku mało, dla mnie, istotnych sprawach. Później pożegnałem przyjaciół i udałem się pod prysznic. Ubrałem spodnie dresowe i wróciłem do sypialni. Ułożyłem się obok miłości mojego życia. Objąłem mojego anioła i z szerokim uśmiechem zasnąłem...
***
Obudziłem się w środku nocy, Julii nie było obok mnie. Moja pierwsza reakcja-przerażenie. Lecz kiedy usłyszałem cudowne dźwięki fortepianu z dołu, uspokoiłem się. Wstałem. Powoli zszedłem na dół. Wyglądała cudownie gdy wkładała w grę tyle pasji. Miała zamknięte oczy, uśmiech na twarzy. Jej palce przebiegały po klawiszach w równym tempie. Spostrzegłem łzę na jej policzkach. Zająłem miejsce obok niej, nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Zbyt pochłonęła ją muzyka. Liczyła się tylko ona. To niesamowite jak bardzo kochała każdy dźwięk wydawany przez ten instrument. Pozwoliła uciec ostatniej nucie. Uchyliła powieki i zwróciła głowę ku mnie. Złapałem ją za dłoń:
-Dlaczego nie...?
-Nie mogłam-przerwała mi
-Nie płacz-przetarłem wilgotne miejsce na jej twarzy
-Nie mogę, jestem zbyt szczęśliwa-ułożyła głowę na moim ramieniu. Zapadła cisza. Jedna z tych przyjemnych, wyrażających więcej niż słowa
-Zaśpiewaj coś ze mną-zaproponowałem
-Repertuar?-ułożyła już dłonie na białych przyciskach fortepianu
-Może "Little Things"?-dlaczego ją wybrałem? Ponieważ Julia nie doceniała samej siebie, twierdziła, że jest nikim. Skinęła tylko głową i zaczęła grać. Zakochałem się w niej po raz kolejny. Nie mogłem nasłuchać się jej anielskiego głosu. Po piosence, jakby zatrzymał się czas. Zastygła z rękami na udach. Wpatrywała się w dal. Słona ciecz zaczęła opuszczać jej niebieskie diamenciki. Wtuliłem ją w siebie:
-O co chodzi?-zapytałem czule
-Po prostu, nie wierzę-łkała
-W co, skarbie?-całowałem ją w czoło
-W to, że ktoś taki jak ty...
-Julia, nawet nie kończ tego zdania-przerwałem jej-Jesteś moim całym światem, stanowisz dla mnie wszystko. Nigdy więcej nawet nie wątp w moją miłość do ciebie. Jesteś moim ideałem, kocham cię i nigdy nie przestanę-pocałowałem ją
-Niall...
-Żadnego Niall, nic nie zmieni mojego uczucia do ciebie-uśmiechnęła się
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że cię kocham-zaśmialiśmy się i utonęliśmy w swoich ustach...
Cześć! Jeszcze dzisiaj dodam drugą część :) Na razie uciekam :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
***
Obudziłem się w środku nocy, Julii nie było obok mnie. Moja pierwsza reakcja-przerażenie. Lecz kiedy usłyszałem cudowne dźwięki fortepianu z dołu, uspokoiłem się. Wstałem. Powoli zszedłem na dół. Wyglądała cudownie gdy wkładała w grę tyle pasji. Miała zamknięte oczy, uśmiech na twarzy. Jej palce przebiegały po klawiszach w równym tempie. Spostrzegłem łzę na jej policzkach. Zająłem miejsce obok niej, nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Zbyt pochłonęła ją muzyka. Liczyła się tylko ona. To niesamowite jak bardzo kochała każdy dźwięk wydawany przez ten instrument. Pozwoliła uciec ostatniej nucie. Uchyliła powieki i zwróciła głowę ku mnie. Złapałem ją za dłoń:
-Dlaczego nie...?
-Nie mogłam-przerwała mi
-Nie płacz-przetarłem wilgotne miejsce na jej twarzy
-Nie mogę, jestem zbyt szczęśliwa-ułożyła głowę na moim ramieniu. Zapadła cisza. Jedna z tych przyjemnych, wyrażających więcej niż słowa
-Zaśpiewaj coś ze mną-zaproponowałem
-Repertuar?-ułożyła już dłonie na białych przyciskach fortepianu
-Może "Little Things"?-dlaczego ją wybrałem? Ponieważ Julia nie doceniała samej siebie, twierdziła, że jest nikim. Skinęła tylko głową i zaczęła grać. Zakochałem się w niej po raz kolejny. Nie mogłem nasłuchać się jej anielskiego głosu. Po piosence, jakby zatrzymał się czas. Zastygła z rękami na udach. Wpatrywała się w dal. Słona ciecz zaczęła opuszczać jej niebieskie diamenciki. Wtuliłem ją w siebie:
-O co chodzi?-zapytałem czule
-Po prostu, nie wierzę-łkała
-W co, skarbie?-całowałem ją w czoło
-W to, że ktoś taki jak ty...
-Julia, nawet nie kończ tego zdania-przerwałem jej-Jesteś moim całym światem, stanowisz dla mnie wszystko. Nigdy więcej nawet nie wątp w moją miłość do ciebie. Jesteś moim ideałem, kocham cię i nigdy nie przestanę-pocałowałem ją
-Niall...
-Żadnego Niall, nic nie zmieni mojego uczucia do ciebie-uśmiechnęła się
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że cię kocham-zaśmialiśmy się i utonęliśmy w swoich ustach...
Cześć! Jeszcze dzisiaj dodam drugą część :) Na razie uciekam :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz