-Może być nawet najwyższa, nie wiem tylko jak pokażesz się później z uszkodzonym dodatkiem-zebrałam grzywkę z twarzy. Odwrócił się do mnie przodem i powoli zbliżył. Nie obawiałam się go, coś mi mówiło, że mogę czuć się bezpiecznie. Czułam jego oddech na twarzy. Widziałam jak chce to zrobić, jak bardzo się powstrzymuje. Wkurzony wycofał się i wyszedł.Odprowadziłam go wzrokiem. Coś tu w środku mi nie pasowało...
***
Szybko wstąpił Zayn i bez słowa wytargał mnie z pomieszczenia. Zerkałam na niego, to na podłogę szybko krocząc. Nie ogarniałam co się dzieje. Wrzucił mnie do pokoju. Upadłam i trafiłam ręką w kant małego stoliczka. Czułam jak robi się siniak. Strasznie dziwnie się czułam. Musiałam zebrać myśli. Koniecznie. Ledwo co udało mi się wstać. Poszłam do łazienki. Zrzuciłam z ciała materiał i zmyłam makijaż. Weszłam pod prysznic. Po krótkiej kąpieli owinęłam się ręcznikiem i zbliżyłam do lustra. W odbiciu ujrzałam liczne okaleczenia. Ale jak to się stało?-pomyślałam. Na oby ramionach pełno fioletowej barwy, na lewym policzku duża rysa, na nadgarstkach ślady rąk. Nie wyglądało to dobrze, bolało jeszcze bardziej. Założyłam piżamę i wysuszyłam włosy. Na czubku mej głowy powstał niechlujny koczek. Zatrzymałam się i wpatrywałam w zwierciadło. Już mogłam dostrzec obojczyk, mostek, żebra, nawet przez koszulkę. Moja twarz straciła koloryt, ściana była przy mnie śniada. Opuściły mnie kształty. Byłam słaba. Nie wytrzymałam. Zgasiłam światło i rzuciłam się na łóżko. Owinęłam się kurczowo kołdrą i zaczęłam łkać. Siła ze mnie zeszła. Stałam się słaba. Nagle emocje mną zawładnęły, nie bez przyczyny. Miałam czas na myślenie. Za wszelką cenę pragnęłam się wydostać z tamtego miejsca, zapomnieć o tych torturach, życiu marionetki oraz o...Tych oczach, idealnie ułożonych włosach, spokojnych, ale ostrych ruchach, cudownym uśmiechu i głosie, który sprawiał, że miękną mi kolana. Nie wierzyłam, przecież to paradoks. Czysty paradoks. Nie dawałam temu do siebie dojść. Nie, nie, nie, to niemożliwe-powtarzałam sobie w myślach. Nagle się ocknęłam. Zrozumiałam, że aby wygrać, trzeba walczyć. Nie potrafię poddać się tak łatwo. Ta moja przebiegła strona kazała realizować plan, kontynuować. Miałam zamiar posłuchać swojej własnej rady. Wymyśliłam już nawet kolejną intrygę, oby się udała. Musiałam wierzyć, w to, że okażą się naiwni i ich reakcja będzie pokrywać się z oczekiwaną-To faceci, to powinno liczyć się dla nich liczyć najbardziej-szeptem mówiłam sama do siebie-To nie może zawieść, nie mam nic innego w zanadrzu-westchnęłam i przymknęłam powieki. Obudziłam się przed czasem. Szybko zwlekłam się spod pościeli i ruszyłam do łazienki-Cholera, jeszcze nigdy tego nie...Ice! To może być klucz do sukcesu-pouczałam sama siebie. Wzięłam ją i uczyniłam. Ostatecznie stwierdzam, że nigdy więcej, to nie należy do przyjemności. Zaciskając zęby weszłam do kabiny. Nieco czerwonej cieczy spłynęło po moich rękach z wodą. Wytarłam się i owinęłam nadgarstek kawałkiem bandażu. Wysuszyłam włosy i dałam im trochę luzu. Oczy podkreśliłam tuszem do rzęs, a usta musnęłam bezbarwnym błyszczykiem. Nowa strategia=zmiany. Wybrałam coś bardziej krytego na tamten dzień. Ubrałam się i zdjęłam "opatrunek", aby było widać świeże strupy. Syknęłam z bólu. Opadłam na łóżko i czekałam. Nareszcie ujrzałam Niall'a. "Smutna" i "przygnębiona" spuściłam głowę i ruszyłam z nim. Zajęłam stałe miejsce. Pojawiła się reszta. Nie oglądałam ich twarzy, traktowałam włosy jako coś w rodzaju zasłony. Ślepo obserwowałam talerz, nadal nie tykając zawartości. Czułam coraz bardziej ostre spojrzenia na sobie. Nie ruszałam się. "Przypadkiem" odgarniając włosy, rękaw mojego swetra się obsunął ukazując mą pociętą skórę. Nagle stuk widelców oraz noży ucichł. "Zakłopotana" i "zawstydzona" naciągnęłam bluzę na miejsce. Z miną zbitego psiaka i łzami w oczach podniosłam wzrok. Jeździłam oczami po ich twarzach. Jednak jedna interesowała mnie najbardziej, to właśnie ona wyrażała najnegatywniejsze emocje. Działało. W myślach uśmiechnęłam się zadowolona. Nie wiedziałam, że jestem aż tak dobrą aktorką...

Hejka! Oto rozdział ósmy, mam nadzieję, że się spodoba ^^ Wiem, że wiele opowiadań się skończyło. Na tą chwilę nie planuję nic nowego. Na razie mam zamiar kontynuować to opowiadanie i nadal pisać LSA :) Nie miejcie mi tego za złe. Chodzi o to, że ja pisząc kilka ff na raz gubię wątki, tracę pomysły, nie wyrabiam. Do tego wam miesza się w głowie. Wolę napisać coś lepiej, niż kilka gorzej :3 Mam nadzieję, że rozumiecie :) Dobra okej, już nie przynudzam ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Jutro mam warsztaty za miastem, więc nie wiem o której i czy pojawi się cokolwiek. Jeżeli tak, to gdzieś w granicach 18-19, a może i 20. Nie bądźcie źli :> Kocham was <3
Rozumiem cię!
OdpowiedzUsuńJa na początku miałam tak, czytając kilka tqych cudów, nie wiedziałam przez moment o kim jest dany rozdział! ;) ale teraz już wszytko wiem!
O nic się nie niewam, nie jestem zła!
No i cierpliwie poczekma na next.
A co do rozdziału...
Czyżby nasza Ice zakochała się e panu złym?!
No no.
I to pewnie to jego wzrok był tym najnegatywniejszym, prawda???
Ahh...
Kocham to opowiadnie!
I ciebie!!!
<3
Dobrze, że rozumiesz o co mi chodzi ^^ I, że nie gniewasz się SŁOŃCE TY MOJE <3
UsuńMoże, może ;) Już niedługo się przekonasz :)
Jej! Cieszę się, że podoba Ci się <<3 Ale mam banana na twarzy :DDDDD Moja Ty motywacjo Kochana <<3
Ja CIEBIE TEŻ koffam <<<<<33333333
Tak szczerze to to opowiadanie
OdpowiedzUsuńNajbardziej mnie zaskakuje z wszystkich i kompletnie nie wiem czego się spodziewać w kolejnym
To opowiadanie jest dla mnie prawdziwą zagadką
Będę czekać na dalszy ciąg wydarzeń
Buziaki
Mela
Taki był zamiar, więc niezmiernie się cieszę ^^
UsuńJuż niedługo pojawi się nowy, co mam nadzieję dostarczy Ci nieco informacji :)
Całuski :***