czwartek, 8 stycznia 2015

I will teach you life 9

Doszłam, już nie pędziłam do końca z pełną zastanowienia miną. Odstawiłam statuetkę i zwróciłam wzrok na tor. Czterej, o wiele, lepiej ode mnie zbudowani mężczyźni porozkładani na łopatki przeze mnie, zwijali się z bólu na "parkiecie". Ze łzami w oczach odwróciłam się do Payne'a. Był w szoku, nie ruszał się. Obserwował tylko chłopców. Niby znałam swoje możliwości, ale nie wiedziałam, że jestem zdolna na tak wysoką skalę...


***
Nikt się nie odzywał, słychać było tylko ich jęki. Nareszcie się pozbierali. Łzy opuszczały moje oczy bardzo powoli. Kiedy ruszyli w moim kierunku, nie chciałam pokazać słabości i je otarłam. Zbliżyli się i otoczyli mnie. Wlepiali we mnie te swoje przenikliwe spojrzenia. Czułam się, jakbym zaraz miała iść na ścięcie. Ten cały Mulat, wręcz, wszedł na mnie swoją pewnością siebie:
-Poznasz szefa-oznajmił. W jego głosie usłyszałam, jakby, zazdrość (?). Nie wiedziałam o co mu chodzi. Mijając mnie trącił mnie z siłą ramieniem. Przebiegłam wzrokiem po twarzach reszty, mieli porozcinane wargi i sine poliki. Spuściłam głowę i zaczęłam kroczyć za ciemnowłosym. Wychodząc rzuciłam okiem na Li, był zestresowany. Ja nie. Postanowiłam, musiałam być twarda, nie mogłam rozbeczeć się "boss'owi' przed twarzą. Czułam za sobą "poturbowanych" przeze mnie. Stanęliśmy przed wielkimi, dębowymi drzwiami. Po obu stronach bariery drzewnej stali napakowani, dwumetrowi mężczyźni. Drzwi się przede mną otworzyły. Wkroczyłam tam sama. Przy ścianach znajdowali się, wydawało się, identyczni goryle. Czułam się nieswojo. Pomieszczenie było całe w białym marmurze, ozdobione jakimiś fikuśnymi akcesoriami. Obrotowy, skórzany fotel za biurkiem był odwrócony do  mnie tyłem
-Usiądź-do moich uszu dotarł głęboki bas. Posłuchałam. Zajęłam miejsce po drugiej stronie stołu. Szef odwrócił się do mnie przodem. Bardzo przypominał mi...To niemożliwe-pomyślałam-Widziałem twój wyczyn przed chwilą i te na szkoleniu również-spojrzał mi w oczy. Wyglądał tak znajomo, podobnie. Te niebieskie ślepia, blond włosy...-Zaskoczyłaś mnie, nie spodziewałem się-powstał. Obszedł piękny mebel dookoła i usiadł na jego rogu podpierając jeszcze lewą nogę o podłoże-Jesteś fenomenalna, wiedziałem, że nie pożałuję-wziął w dłoń kosmyk moich włosów i założył za me ucho-Moja krew-z uśmiechem powiedział
-Przepraszam?-zmarszczyłam czoło
-Geny dziecko...-odsunął się nieco
-Jakie geny?!-podniosłam głos
-Moje-odrzekł spokojnie
-Że co?!-zamaszyście stanęłam na równe nogi. Wszyscy ci mężczyźni dookoła ruszyli się, lecz "boss" dał im znak ręką by się nie ruszali nie odrywając ode mnie wzroku
-Myślisz, że tak po prostu zachcieliśmy mieć dziewczyny w interesach?-pogardliwie zapytał
-Nie rozumiem-czułam jak łzy napływają mi do oczu
-Jestem twoim ojcem-te słowa odbiły się kilkukrotnie w mojej głowie
-Co?-mój ton drżał...








Hejka! Dzisiaj postanowiłam nie zostawiać was w tak wielkiej niepewności i ujawnić pierwszy sekret :3
Mam nadzieję, że się spodoba :)
P.S. Dzisiaj, być może, pojawi się pierwszy rozdział nowego opowiadania. Nie jestem pewna jak wyjdzie czasowo :>
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Jej ale mnie zaskoczyłas!
    Że on jej ojcem?
    Okej...
    Ciekawa jej reakcji...
    Bardzo bardzo ciekawa!
    Do następnego!!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ...
    Wowciu
    Ale mnie zaskoczyłaś
    Córeczka tatusia
    Niooo O.O
    Będzie ciekawie
    Ale jedno ale skoro widział co robiła na treningu to widział też że całowała Liasia?
    Hmm jestem tego strasznie ciekawa
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omom :3
      Cieszę się, że Ci się podoba c:
      Zobaczysz już niedługo <3
      Całuski :**

      Usuń