poniedziałek, 19 stycznia 2015

Girl on the show 7 część pierwsza rozdziału

-Tchórz-wrogo na mnie zerknął-Boisz się tego całego "szefa"-namalowałam cudzysłów w powietrzu-Co on ci może. Pff...Baba z ciebie-zaobserwowałam już jak podwyższyć mu ciśnienie
-Zamknij się-przez zęby wysyczał
-A co? Przede mną też nie umiesz się obronić?-z sarkazmem podkręcałam temperaturę
-Przestań!-krzyknął
-Nie!-tym samym tonem odrzekłam i stanęłam mu naprzeciw
-Przestań! Bo...-jego palec zatrzymał się przed moją twarzą
-Bo co?! Bo zrobisz mi krzywdę?! Nie możesz! Przecież trzęsiesz gaciami na widok "Pana", a jak tylko mnie dotkniesz załatwi cię cienka fajo-wściekłość rosła w jego oczach
-Zamknij mordę i siadaj, bo cię kurwa zatłukę-popchnął mnie na miejsce. Udało się. Mogłam odhaczyć etap pierwszy mojego jakże doskonałego planu. Zaczęło działać...
***
Skończył i bez słowa wyszedł. Oj miał do tego dryg, ślicznie prostował włosy. Czekałam już tylko na ten moment, gdy będę mogła zacząć kisić "Pana", oj tak. Ubrałam się i przejrzałam w lustrze
-Całkiem nieźle-stwierdziłam sama do siebie. Czekałam stojąc. O dziwo pojawił się mój brat
-Ice-zmierzył mnie wzrokiem. Oczy mu wyszły-Od kiedy ty...?
-Nie ważne-przerwałam mu-Gdzie ten wasz szef?-zapytałam
-Mam najpierw przypomnieć kilka spraw, których musisz przestrzegać-zamknął za sobą drzwi i zbliżył się
-Wiem, jak mam się zachowywać. Już wszystko wiem-poprawiałam włosy z powagą
-Błagam cię, nie próbuj tych swoich gierek. Ice...-z przejęciem w głosie zwracał się do mnie
-Liam-odwróciłam się do niego-Nie jestem małą dziewczynką. Słucham się ciebie i spokojnie czekam, ale zwyczajnie nie mam zamiaru płakać i użalać się nad sobą. Ja nic nie robię-okłamałam go. Od dawana nie sprawiało mi to problemu. No cóż, nie byłam dobra
-To po co ta akcja z jedzeniem?-bałam się, że o to zapyta
-Skończyłeś? Chcę już iść-złapałam za torebkę
-Ice...
-Liam! Cholera przestań!-warknęłam. Wiedział, że ze mną nie ma co, więc odpuścił. Zabrał mnie na dół. Minęliśmy Mulata, wrogo na mnie patrzał. Więc z łobuzerskim uśmieszkiem puściłam mu oko. A na blondyna i Harry'ego luknęłam atrakcyjnie przygryzając dolną wargę. Znalazłam się przed budynkiem. Wyglądał strasznie. Lecz przed nim stało piękne czerwone, niskie, sportowe auto. Nie dostrzegłam marki przez ciemność. Dopiero, gdy mój braciszek WEPCHNĄŁ mnie na miejsce światła samochodu zapaliły się. Obok siedział "Pan". Nie miał żadnego wyrazu twarzy po prostu ruszył. Chyba nie spodziewał się tego co zrobiłam...













Hejka! Wiem, krótki i niezbyt udany, ale Ewcia poprosiła mnie o rozdział, więc napisałam połówkę tak na szybko, żeby jej nie zawieść :) Dla Ciebie Ewi :3 Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni :>
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. O jezu, ja się przez ciebie rumienie na buraka!!
    Dziękuję za rozdział.
    Kochana jesteś!

    No no ciekawe co ona takiego zrobiła naszemu panu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe ;)
    NMZC <3
    Ty także :**
    Już niedługo się dowiesz :**
    Całuski <<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm
    Jestem strasznie ciekawa
    Jaki będzie Lou
    Genialnie
    To mnie strasznie zastanawia
    Ja nie chcę szkoły
    :(
    Jeszcze tylko trochę i ferie. :D
    Buziaki
    Mela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...Już niedługo zaspokoję twoją ciekawość ^^
      Ja także, chyba nikt nie chce :P
      Jedyne pocieszenie, iż już niedługo :)
      Całuski :**
      KC SIS <3

      Usuń