środa, 7 stycznia 2015

Imagin Louis (zamówienie)

-Louis! Do cholery jasnej!-darłam się, kiedy niósł mnie do oceanu-Puszczaj mnie! Błagam cię! Ja nie chcę!-wierzgałam, ale to nie dawało. Że też musiałam urodzić się półtorametrową drobinką, yhhh...-Lou!-moja stopa dotknęła lodowatej wody, a on nadal się nie zatrzymywał-Proszę-udawałam, że płaczę
-Nie dzisiaj skarbie, wiem, że udajesz-zaśmiał się
-Ja się boje, puść mnie-zirytowana warknęłam
-Jak sobie życzysz-upuścił mnie prosto do oceanu. Skoro już się tam znalazłam, mimo iż tego nie chciałam, postanowiłam dać mu nauczkę. Szczęściem było, że jako dziecko brało się te lekcje pływania. Zanurkowałam i przepłynęłam obok niego. Mknęłam w kierunku brzegu
-Ewa! Ewciu! Kochanie! Nie żartuj sobie!-słyszałam jego przerażenie już z piasku. Panikował, rozglądał się i zanurzał się w poszukiwaniach. Nie umiałam powstrzymać śmiechu
-Może poszukaj na plaży!-postanowiłam już go nie straszyć i wydarłam się tak, aby mnie usłyszał. Zwrócił się do mnie przodem i odetchnął z ulgą
-Ty mała...-zaczął biec w moim kierunku. Również ruszyłam, lecz w drugą stronę. Niestety dogonił mnie. Złapał za nadgarstek, odwrócił i pociągnął na siebie. Wylądowałam na jego umięśnionym torsie. Chichotałam pod nosem-Ładnie to tak?-ujął moją twarz w dłonie i pocałował delikatnie
-A ładnie wrzucać mnie do tego bajora?-uniosłam brwi z uśmiechem
-Co poradzę, że kiedy jesteś mokra wyglądasz tak podniecająco-mruknął mi na ucho
-A bez tego ci nie wystarczam? Dobrze-wymownie rzekłam. Wstałam i ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękami zaczęłam się oddalać
-Skarbie...-ujął moją dłoń
-Zostaw mnie!-nie dawał mi się wyrwać
-Misia...-nie chciałam nawet na niego patrzeć
-Odwal się chamie-fuknęłam
-Słońce...-po głosie stwierdziłam, że robi te swoje maślane oczęta. Tym bardziej unikałam jego wzroku, za szybko bym wybaczyła
-Spadaj-nie uginałam się
-Och! Bogini seksu, przebacz temu tu otóż głupcowi i pozwól mu zabrać się do pokoju hotelowego i...!-padł na kolana i przy tych wszystkich ludziach, przy tych tłumach (!!!) zaczął krzyczeć
-Ciołku!-w ostatniej chwili zasłoniłam mu usta dłonią-Wariacie-usiadłam przodem na jego udach i wpiłam się w jego usta targając jego idealne, jak zawsze, włosy
-Kocham cię-wyszeptał zmysłowo mi do ucha umiejętnie podgryzając jego płatek
-Ja ciebie też-uniosłam kąciki ust
-To jak dasz się zabrać na górę? Ja i on nie możemy wytrzymać już napięcia-zażartował
-Głupek-lekko uderzyłam go w czoło
-Kocham cię, księżniczko-cmoknął czubek mojego nosa. Mój kochany, szalony Louis...








Hejka! Oto imagin na zamówienie na Ewy Tomlinson :D Prosiłaś o coś zabawnego, mam nadzieję, że ten imagin uznasz za taki. Wiem, iż jest on nieco (bardzo) zboczony, ale jakoś tak mnie natchnęło ^^ No nic, mam nadzieję, że będziesz zadowolona :))
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Wiesz wszystko co mi napiszesz o Lou będzie świetne.
    I tak jest tym i tym razem.

    Jeju jak ja żem się ucieszyła jak do ciebie weszłam i zobaczyłam tytuł!
    Super super i po sto kroć super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! A jak ja się ucieszyłam kiedy przeczytałam ten komentarz :3
      Cieszę się, że jesteś zadowolona i że udało mi się spełnić twoje wymagania c:

      Usuń
  2. Nio nie powiem buźka się uśmiecha

    Oj nie ładnie tak wrzucać
    Dlatego dostał nauczkę
    Hehe
    Bosko
    Buziaki:*
    Mela

    OdpowiedzUsuń