**
-Jak masz na imię?-odezwałam się. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony i znów skupił uwagę na jezdni. Nie odpowiedział. Czekałam i czekałam nie spuszczając z niego oka. No niestety, nie znoszę kiedy ktoś mnie olewa, więc-Wiesz co to maniery?-warknęłam. Myślałam, ze oczy mu wyjdą-No co?-mruknęłam-Jak kobieta do ciebie mówi to się odpowiada-stwierdziłam. Nie zareagował. Zdziwiło mnie to. Po prostu zajął się swoim zajęciem. Mimo to czułam panującą napiętą atmosferę. Zatrzymaliśmy się pod piękną restauracją. O dziwo zanim zdążyłam złapać za torebkę, "Pan" okrążył samochód i otworzył przede mną drzwi. WZIĄŁ MNIE POD RĘKĘ i wprowadził do środka. Najbardziej irytowało mnie to, że nie zamienił ze mną nawet słowa. Przed nami ujrzałam cudowną salę. Porozstawiane okrągłe czteroosobowe lub pięcioosobowe stoły. Podłoga w ślicznych kafelkach o cielistej barwie. Ściany utrzymane w kolorze kawy z mlekiem oraz ogromne okna przyozdobione długimi zasłonami z materiały dobrego gatunku w kolorach podłoża. Nastrojowa muzyka dodawała klimatu. Ogółem klasa i maniera w jednej pigułce. Zaprowadził mnie do stołu, jakby, w loży odizolowanej od głównej hali. Tam było zdecydowanie bardziej ustronnie. Na krzesłach siedział mężczyzna po trzydziestce, a u jego boków dwie, może, dwudziestopięcioletnie dziewczyny. Brunetka w czerwonej sukni po prawej i blondynka w chabrze po lewej. Obie były piękne, zgrabne, lecz widać było, że intelektem nie świeciły. Mimo to czułam się gorsza gatunkiem (?). Robiłam to co miałam. Uśmiechałam się i stanowiłam coś na kształt ramy obrazu "Szefa". Zwyczajnie siedziałam i "słuchałam". Tak samo jak te dwie puste lale, które wciąż macały tego gościa, już nie wspomnę w jakich obrębach. Widocznie tak miało być. Skoro on grał ze mną przez milczenie, ja postanowiłam zagrać w jego gierkę na własnych zasadach. Oplotłam jego rękę i zbliżałam twarz w okolicach jego ucha, policzka i szyi. Przyznam czułam się jak tania dziwka. Ale mój plan wymagał poświęceń. Widziałam jak...Po prostu dużo nie trzeba było do podniecenia go. Zdecydowanie podobało mu się to co robiłam. Mężczyzna także bacznie mnie obserwował z chytrym uśmiechem przyklejonym do tej zaćpanej twarzy. Wyglądało to jak scena z kryminału. Tak, to dobre określenie. Pożegnał się z facetem i po, około, dwóch godzinach ruszyliśmy do samochodu. Pomógł mi wsiąść i sam zajął miejsce obok. Na jego twarzy malowało się zero wyrazu. Ciężko było ją odczytać. Dzięki Bogu, otrzymałam ten dar rozpracowywania ludzi. Czułam jak się denerwuje i próbuje ostudzić emocje. Ciekawiło mnie o co mu chodzi. Zrobiłam coś nie tak? Oby. Dlaczego oby? Musiałam dowiedzieć się co wywołuje w nim jakie uczucia. Część moich zamiarów. Trafiliśmy pod "dom", jeżeli można to tak nazwać. No tym razem to manierami nie zabłysnął. Wytargał mnie za włosy, tak, że torebka i buty trafiły na kafelki przed budynkiem. Wciągnął mnie do środka. Bolało jak cholera. Mimo, iż cierpiałam nie żałowałam wszystkiego co zrobiłam. Rzucił mną o podłogę w tym całym pokoju tortur. Podniosłam się nieco. Spojrzałam na niego wściekle przez małą kępę włosów. Zatrzasnął drzwi. Zdjął kurtkę i odrzucił za krzesło zbliżył się kilka kroków i uklęknął przede mną:
-Miałaś być grzeczna-złapał mnie za podbródek-I gdzie trafiłaś?-odepchnął moją twarz-Zastanawiam się na, który poziom zasługujesz za tą akcję w samochodzie...-rozglądał się po ścianie z różnymi narzędziami. Wstałam. Przejrzałam tą jego całą strategię. Wiedziałam dlaczego nie pokarał mnie od razu
-Może być nawet najwyższa, nie wiem tylko jak pokażesz się później z uszkodzonym dodatkiem-zebrałam grzywkę z twarzy. Odwrócił się do mnie przodem i powoli zbliżył. Nie obawiałam się go, coś mi mówiło, że mogę czuć się bezpiecznie. Czułam jego oddech na twarzy. Widziałam jak chce to zrobić, jak bardzo się powstrzymuje. Wkurzony wycofał się i wyszedł.Odprowadziłam go wzrokiem. Coś tu w środku mi nie pasowało...

Hejka! Oto druga część rozdziału, mam nadzieję, że się spodoba :3
Jak myślicie co to za plan? Na czym polega? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
No cholera!
OdpowiedzUsuńNie wiem co to za plan.
Aż taka domyślna to ja nie jestem...
Czemu Pan nie zrobił tego co miał zrobić?
Why?!
Dobra, uspokajam się już.
Także ten...
Świetny rozdział i mnie się podoba!
<3
Hehe :D Spoko chyba nie łatwo to rozpracować, myślę, że sama bym nie doszła :)
UsuńPrzekonasz się w najbliższej przyszłości, jak to mówi mój nauczyciel fizyki ;)
Cieszę się niezmiernie :*
BUZIAKI <<3