Ale gdzie my jedziemy?-zadawałam mnóstwo pytań
-Posłuchaj-zaczął-Masz siedzieć cicho, bo jeżeli nie, znajdą mnie i będzie źle-nie wiem dlaczego, ale postanowiłam zamilknąć. Minęło kilkanaście minut-Masz. Załóż to-podał mi wielką bluzę z kapturem. Nałożyłam ją na siebie
-George, czy ty masz mnie zabić?-niepewnie odezwałam się kiedy zapinał zamek okrycia
-Nie nazywam się tak-odrzekł
-A jak?
-Payne, Liam Payne-poczułam się jak w filmie akcji. Czułam niepokój, ale i powiew przyjemniej adrenaliny...
***
Wręcz wytargał mnie z budynku. Wepchnął na przednie siedzenie wysokiego, czarnego samochodu. Jechał bardzo szybko, dopóki nie wyjechaliśmy poza miasto. Panowała pomiędzy nami cisza. Postanowiłam ją przerwać:
-Powiesz mi nareszcie kim jesteś i co to ma w ogóle być za akcja?-wyrecytowałam bardzo pretensjonalnie. Nawet na mnie nie spojrzał. Z grobową miną wlepiał wzrok w drogę
-Dostałem zlecenie-krótko odpowiedział
-Od kogo? Po co?-zachowywałam się jak małe dziecko, ale byłam w szoku
-Zajmuje się tobą rodzina zastępcza. W twoim domu było już zbyt wiele osób. Zostałaś wybrana na ucznia spośród setek jednostek z twoją sytuacją-jego słowa doszły do mnie dopiero po chwili
-Jakiego ucznia? Jakie jednostki? Kim ty do cholery jesteś?! Chcę wracać!-zaczęłam krzyczeć
-Ucisz się, bo naprawdę pożałujesz-był zupełnie poważny. Zaczęłam się bać
-Mów o co u chodzi-warknęłam
-Twoja przybrana rodzina zgłosiła cię do biura mojego szefa. Obserwowano cię przez wiele miesięcy. Stwierdzono, że jesteś odpowiednia. Zostałaś moją podopieczną, będę twoim mentorem-powiedział spokojnie
-K***A! Jakim mentorem? Naoglądałeś się za dużo filmów akcji, psychopato-nerwy mi puściły
-Posłuchaj. Masz szczęście, że trafiłaś na mnie. Niektórzy już by się pobili za to zachowanie-postanowiłam się uspokoić, co nie było łatwe
-Czego ty masz mnie niby nauczyć? Na czym to polega?-wzięłam głęboki oddech
-Życia. Mam za zadanie zabrać cię za granicę i nauczyć jak być szpiegiem. Później sama podejmujesz decyzję, chcesz pozostać w zawodzie, czy żyć w ciągłym strachu jako normalny człowiek-łzy zebrały się w moich oczach. Wiedziałam, że nie żartuje. Ja? Szpiegiem?-bzdura-pomyślałam. To naprawdę było jak sen, z którego pragnęłam się obudzić
-A jeżeli ja nie chcę-pełna nadziei odezwałam się przez łzy
-Nie masz wyboru, znają twoje dane i nie odpuściliby ci-odrzekł
-Dlaczego ja?-ryczałam jak dziecko
-Jesteś zdrowa, wysportowana, giętka, sprytna, szybka, inteligentna, myślisz, strategiczna, jest wiele powodów-odpowiedział. Zatrzymaliśmy się przed wielką willą, zrobioną prawie w całości, ze szkła
-Gdzie my jesteśmy?-pełna niepokoju zaciekawiłam się
-U szefa-wysiadł i pomógł mi zrobić to samo. Ledwo utrzymywałam się na nogach z przerażenia...
Hejka! Jednak udało mi się napisać coś na tym wiekowym urządzeniu :P No nic :> Mam nadzieję, że spodoba się :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Szpieg omg rak to już się w ogóle nie spodziewałam
OdpowiedzUsuńJejku jakie śliczności
Liaś hehe jaki skromny
No kochanie zaciekawiłaś mnie strasznie tym opowiadaniem,że nawet nie wiem czego się spodziewać
Ściskam Mela
K.C. Sis
*zamiast rak miało być tego
UsuńWybacz tel :*
Buziaki:**
No widzisz, ja mam inne zdanie na temat tego opowiadania, mi tam niezbyt się podoba :/ Nie wyszło mi :P
UsuńAle dziękuję :)
Buziaczki sis <3