niedziela, 7 grudnia 2014

Imagin cz.1

Jejku! Ile to już było lat temu...Dziesięć? Nie będę skracać, zacznę wszystko od początku.
Miałam czternaście lat. Mieszkałam jeszcze w New Castle wraz z siostrą oraz rodzicami. Byłam zwykłą  nastolatką. Nie wyróżniałam się niczym. Ten cały buntowniczy wiek pt. "Nie nie ubiorę tego, bo tu mi karzesz!" itd. Chodziłam do szkoły, uczyłam się całkiem nieźle. 
Właśnie leżałam na łóżku, nudziłam się niezmiernie. Włączyłam telewizor w swoim pokoju. Leciał jeden z odcinków, popularnego show, XFactor. Nie miałam wyboru, to albo nic. Nie szczególnie interesowała mnie opinia tych, niby, znanych jurorów. Na ekranie pojawili się chłopcy, którzy nie przeszli do dalszego etapu. Płakali, histeryzowali, jakby ktoś im pół rodziny wybił, ale no dobra, dla nich to znaczyło wiele. Wywołano kilka nazwisk. Pięciu podlotków, w wieku mniej, więcej 16-17 lat, wkroczyło na scenę. Wydali mi się...całkiem znośni, jeżeli chodzi o wygląd. Połączono ich w grupę. Zainteresował mnie to. Co tydzień oglądałam ten program, tylko aby ich usłyszeć. Zauroczyli mnie. Śledziłam ich każdy filmik na YouTube, każdy tweet, post itp. Marzyłam o spotkaniu ich. Wydali kilka singli, na pewno dobrze wam znanych. Wielbiłam ich. Każdy wywiad, występ lub filmik z ich udziałem, był przeze mnie obejrzany tysiące razy. W moim pokoju były dziesiątki plakatów, zdjęć oraz gadżetów z ich twarzami. "One Direction-moje życie, od zawsze, na zawsze"-to było moje motto. Nie widziałam po za nimi świata, tak do osiemnastego roku życia. Ale niestety, dorastamy szybciej niż się nam wydaje. Musiałam opuścić rodzinne gniazdko, pójść na studia i znaleźć pracę. Wtedy głowę zaprzątało mi już tylko to. Spakowałam manatki i ruszyłam w drogę. Rodzice kupili mi małe mieszkanko, na obrzeżach Londynu. Wybrałam Direction, ale nie One, musiałam się zdecydować na jakiś kierunek nauki. Szkoła, praca, szkoła, praca i tak bez końca. Minął zaledwie miesiąc mojego pobytu w Stolicy, a ja już miałam ochotę wyjechać. Nic nie nanosiło mi uśmiechu na twarz, który kiedyś prawie wcale mnie nie opuszczał. Widziałam tylko to co złe. Byłam samotna, zmęczona, miałam dość. 
Tamten dzień miałam właśnie wolny. Około ósmej rano wyruszyłam z mieszkania. Moją uwagę przykuła, może nie tyle co dziewczynka, ale jej torebka, na której znajdowało się zdjęcie chłopaków. Kąciki mych ust same się uniosły. (T.I) jak mogłaś o nich zapomnieć?-pomyślałam. Potraktowałam to jako dobry znak. Postanowiłam: "To będzie najlepszy dzień w moim życiu". Pewna siebie ruszyłam dalej. Spacerowałam sobie po mieście, relaksowałam się myśląc o boysbandzie. Zastanawiało mnie, co właśnie robią, jak rozwija się ich kariera. Może wyda się to bardzo filmowe lub Hollywood'zkie, ale wiatr "przykleił" do mnie skrawek papieru, który ujęłam w dłonie. Przeczytałam: 
                                        "Koncert zespołu One Direction w Londynie"
To był dla mnie znak. Uśmiechnęłam się i wręcz pobiegłam pod arenę. Natychmiastowo pokierowałam się do budki z biletami. Kobieta za szybką długo odmawiała mi sprzedaży, uważała że wyprzedano wszystko. Zawiedziona spuściłam głowę i ruszyłam w nieznanym mi kierunku. Usiadłam na ławce dzieś niedaleko tyłu areny i wpatrywałam się w ziemię. Ktoś obok mnie usiadł;
-Hej. Czemu się smucisz?-usłyszałam męski głos
-Bardzo chciałam iść na koncert mojego ukochanego zespołu, ale nie ma już biletów. Zawsze pomagali mi w trudnych chwilach, chociaż ich nie znam. A jakoś ostatnio, by się przydali bo problemy mnie nie omijają i chciałam zobaczyć ich na żywo. No cóż...-westchnęłam głośno
-Proszę, teraz na pewno się uda-przed moją twarzą znalazła się plakietka z napisem "V.I.P.", była to wejściówka za kulisy. Ta osoba położyła mi ją na kolanach i zniknęła. Nie zdążyłam nawet podziękować. Nie wiedziałam kto to był, ale ten miły ton głosu był mi znajomy. Może to był anioł-myślałam, ale po chwili wybijałam to sobie z głowy...






Hej! Będą dwie części :) Jak myślicie, kim był tajemniczy chłopak? Pamiętajcie, że LUBIĘ ZASKAKIWAĆ, więc nie koniecznie musi być to ta osoba o której myślicie, chociaż może... ;) Przekonacie się tylko jeżeli będziecie czytać ^^ Mam nadzieję że się wam spodoba ;) 
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*




Mam tu coś dla was. Nazywam to "Harry moim Bogiem" Taki mały imagif ^^
To wygląda w ten sposób:  



Lou: Chłopaki patrzcie!
Niall, Zayn, Liam, Lou: O masakra! Jaka beka! Hahaha...
Harry: O! Ubrudziłem się...

















Moja reakcja: 

1 komentarz:

  1. Faktycznie dobry imagif!
    Wg mnie w tym opowiadaniu to może być każy z nich. Tak lubisz zaskakiwać!
    Czekam na kolejny!<3

    OdpowiedzUsuń