Siadam na kanapie i krzyżuję ręce na klatce piersiowej. Słyszę jak ktoś trzaska drzwiami. Już szykuję się do kłótni:
-(T.I) chodź szybko! Stało się coś!-krzyczy zdyszany Niall
-O co chodzi?-niezbyt się przejmuję
-(T.I) nie ma na to czasu, szybko, to bardzo ważne-wygląda na przerażonego. Ciągnie mnie za rękę do samochodu
-Co się stało do cholery?!-wrzeszczę kiedy jedzie po ulicach Miami jak oszalały, ze mną po boku
-To ważne-oznajmia i próbuje złapać oddech
-Ale co?-opadam z sił i odbijam się od fotela
-Musimy jechać-nie chce odpowiedzieć
-Gdzie jest Lou?-pytam
-Jesteśmy-w pośpiechu wysiada i pomaga mi zrobić to samo. Ciągnie mnie do willi jego i reszty
-Nialler! Ała!-syczę
-Co jest?-odwraca się
-Nie ściskaj mnie tak-wyrywam mu swój nadgarstek
-Przepraszam-puszcza mnie pierwszą w wejściu. Każe mi zostać w korytarzu. Czekam i czekam, aż nie wytrzymuję, wchodzę do salonu-pustka
-Niall! Niall!-wołam, ale nikt nie odpowiada. Wypuszczam powietrze z płuc. Opadam na sofę i podpieram głowę o zgiętą rękę. Nie widzę nikogo przez kolejne trzydzieści minut. Do pomieszczenia wpada czerwony ze zmęczenia Liam:
-(T.I)! Na co ty czekasz?!-ciągnie mnie za sobą na zewnątrz
-Co jest grane do jasnej Anielki?!-drę się podczas gdy ten biegnie ze mną, nie wiem gdzie
-Szybciej-pospieszał. Zatrzymujemy się w parku. Sadza mnie na ławkę:-Zaraz wracam-ucieka mi. Jest ciemno, tylko lampy oświetlają mi ten kwadrans spędzony w pół lasku. Za moment moją dłoń trzyma Harry:
-To robi się już chore!-krzyczę
-Ci...Wsiadaj-wpycha mnie do auta-Okej-zatrzymuje się na parkingu na plaży. Wysiadam, myślę że zrobi to samo, ale on odjeżdża. Opuszcza mnie na kilka kilometrów od domu. Rozglądam się dookoła, nie wiem co zrobić. Czuję rękę za ramieniu. Odwracam się:
-Zayn, możesz mi powiedzieć co się dzieje?-odzywam się na widok mulata
-Chodź, nie marudź-jak jego poprzednicy zabiera mnie...w nieznane. Po kilkunastu minutach zatrzymujemy się przez niego. Zawiązuje mi oczy bandamką
-Cholera! Zayn!-drę się
-Ciii...Zaufaj mi-odpowiada spokojnie. Prowadzi mnie nie wiem gdzie. Czuję piasek pod stopami. Po długim marszu, tracę chustę z twarzy. Moim oczom ukazuje się rząd świec prowadzący do koca obsypanego różami, zauważam serce ułożone z lampionów dookoła miejsca. Jest pięknie. Odwracam się, ale tam nie ma już Malik'a, teraz stoi tam Lou. Uśmiecham się szeroko:
-Wszystkiego najlepszego-szepcze mi na ucho
-To jest niesamowite, ale...
-Ale...-powtarza
-Ale...Jak mogłeś mnie tak zwodzić!? Jak mogłeś mnie tak straszyć?! Tak zostawić?! Jak ja wyglądam?! Przecież...-przerywa mi namiętnym pocałunkiem
-Przepraszam, ale chciałem, abyś zapamiętała tą chwilę-wywołuje uśmiech na mojej twarzy
-Zapamiętam-muska moje usta ponownie i prowadzi na koc. Karmi mnie przysmakami, które przygotował. Wyjmuje zza siebie lampion. Podpala ogień i wraz ze mną wypuszcza do z rąk
-Za nas-obejmuje mnie
-Za nas-naśladuję go. Jest niesamowicie, kocham tego szaleńca jak nikogo innego!
-(T.I)...-zaczyna
-Tak?-pytam
-Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i wyjdziesz za mnie?-klęka na jedno kolano i otwiera małe białe pudełeczko, z cudownym pierścionkiem wewnątrz
-Po pierwsze: Oryginalne, po drugie: tak-rzucam mu się na szyję i nie puszczam długi czas. Chyba jednak go nie nienawidzę ;)
Simka! Oto imagin z Lou, hehe trochę przesłodzony, ale taki nastrój panuje w moim życiu, więc...haha :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
OMG mówiłam,może już jak ja Cię kocham
OdpowiedzUsuńAle się szczerzę,twoje arcydzieła polepszają mi dzień
Na początku myślałam co się dzieję olał ją,poźniej jak wszedł Niall byłam już pewna,że coś się stało Lou a tu takie kolejne bum oświadczył się jej aaa :*
Cieszę się jak dziecko z lizaka,no wiesz jaa
Kochana dziś piąteczek
Oj ta główka coraz częściej mnie zaskakuje i to niezwykle pozytywnie
Ściskam Mela
żyjesz już świętami :*?
Ale ja się szczerze,kiedy czytam takie komentarze na temat moich "cudeniek";)
OdpowiedzUsuńTeż cię kocham sis <3
I niestety nie żyję świętami, gdyż u mnie śniegu brak, a jak wiadomo bez niego nie ma świąt. Nie czuję klimatu i to mnie dobija, mam nadzieję, że przestanie padać deszcz (chociaż bardzo go kocham, stąd "Rain of scars) i biały puch przyozdobi ulice mojej okolicy :3
Pozdrawiam :*