...A no i uwielbiam ciemne oczy-ostatnie słowa wypowiedziałem z szerokim uśmiechem. Trochę zdziwiłem i siebie i ją...
***
Uśmiechnęliśmy się do siebie nerwowo i odwróciliśmy głowy
-Wiesz co ja idę się ubrać i może wyskoczymy na spacer?-zaproponowała po dłuższej chwili ciszy
-Jasne-potwierdziłem bez zastanowienia
-No to zaraz wracam-wstała i zniknęła z moich oczu. Zastanawiałem się, co w niej takiego jest, że niby jest piękna i w ogóle, ale jakoś nie mogę złapać z nią lepszej relacji. Chyba dla mnie była zbyt spokojna, ułożona. Niby się śmiała i rozmawiała, ale nie szalała jak ja bym tego chciał. Bałem się, przecież ona miała zostać moją żoną. Zwlekłem się z leżaka i poszedłem założyć koszulkę i spodnie. Przejrzałem się w lustrze i usiadłem na kanapie w salonie, bo przecież ta "chwila" trwała dłużej niż słynne "pięć minut". Usłyszałem za sobą kroki, odwróciłem się. Zmierzyłem ją wzrokiem, wyglądała ślicznie, ale znów jak porcelanowa lalka, sztywna lalka:
-Idziemy?-zapytała
-Tak-zerwałem się i przepuściłem ją w progu. Zapadła krępująca cisza. Oboje baliśmy się odezwać. Zastanawiałem się czy...zdecydowałem się:
-Dlaczego cały czas jesteś taka spięta?-krzywo na mnie spojrzała
-O co ci chodzi?-już wiedziałem, że nic dobrego nie wyniknie z tej rozmowy
-No wiesz, nie szalejesz. Nie pokrzyczysz sobie, poskaczesz, nie masz tysiąca szalonych pomysłów naraz?-zatrzymaliśmy się na jej gest i stanęliśmy twarzą, w twarz
-Nie uważasz, że sam pobyt tu, z wielkim gwiazdorem-Zayn'em Malik'iem, którego poznałam na kilka godzin przed wyjazdem, nie jest wystarczająco żywe?-wyrecytowała jakby była to najprostsza rzecz na świecie
-Tak, ale skoro i tak już tu jesteśmy to mogłabyś przestać być nudziarą-starałem się jej nie obrazić, ale coś marnie mi wychodziło
-Ja? Nudziarą?-wskazała na siebie palcem i zabawnie kręciła głową
-Tak ty-zaśmiałem się szyderczo i ruszyłem dalej
-Nie jestem nudziarą-ruszyła pospiesznie za mną
-Udowodnij-skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i po raz kolejny przystopowałem. Zastanowiła się
-Chodźmy do wesołego miasteczka-rozbawiła mnie
-To takie wariackie-z sarkazmem rzuciłem
-To ty coś zaproponuj-tupnęła nogą
-Okej, pomyślmy...-pocierałem palcami swoją brodę-...Bungee?-zaproponowałem. Zbladła...
Hejka! Przepraszam, że tak późno, ale miałam zajęty dzień. Ale już jestem i piszę tu i teraz :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

***
Uśmiechnęliśmy się do siebie nerwowo i odwróciliśmy głowy
-Wiesz co ja idę się ubrać i może wyskoczymy na spacer?-zaproponowała po dłuższej chwili ciszy
-Jasne-potwierdziłem bez zastanowienia
-No to zaraz wracam-wstała i zniknęła z moich oczu. Zastanawiałem się, co w niej takiego jest, że niby jest piękna i w ogóle, ale jakoś nie mogę złapać z nią lepszej relacji. Chyba dla mnie była zbyt spokojna, ułożona. Niby się śmiała i rozmawiała, ale nie szalała jak ja bym tego chciał. Bałem się, przecież ona miała zostać moją żoną. Zwlekłem się z leżaka i poszedłem założyć koszulkę i spodnie. Przejrzałem się w lustrze i usiadłem na kanapie w salonie, bo przecież ta "chwila" trwała dłużej niż słynne "pięć minut". Usłyszałem za sobą kroki, odwróciłem się. Zmierzyłem ją wzrokiem, wyglądała ślicznie, ale znów jak porcelanowa lalka, sztywna lalka:
-Idziemy?-zapytała
-Tak-zerwałem się i przepuściłem ją w progu. Zapadła krępująca cisza. Oboje baliśmy się odezwać. Zastanawiałem się czy...zdecydowałem się:
-Dlaczego cały czas jesteś taka spięta?-krzywo na mnie spojrzała
-O co ci chodzi?-już wiedziałem, że nic dobrego nie wyniknie z tej rozmowy
-No wiesz, nie szalejesz. Nie pokrzyczysz sobie, poskaczesz, nie masz tysiąca szalonych pomysłów naraz?-zatrzymaliśmy się na jej gest i stanęliśmy twarzą, w twarz
-Nie uważasz, że sam pobyt tu, z wielkim gwiazdorem-Zayn'em Malik'iem, którego poznałam na kilka godzin przed wyjazdem, nie jest wystarczająco żywe?-wyrecytowała jakby była to najprostsza rzecz na świecie
-Tak, ale skoro i tak już tu jesteśmy to mogłabyś przestać być nudziarą-starałem się jej nie obrazić, ale coś marnie mi wychodziło
-Ja? Nudziarą?-wskazała na siebie palcem i zabawnie kręciła głową
-Tak ty-zaśmiałem się szyderczo i ruszyłem dalej
-Nie jestem nudziarą-ruszyła pospiesznie za mną
-Udowodnij-skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i po raz kolejny przystopowałem. Zastanowiła się
-Chodźmy do wesołego miasteczka-rozbawiła mnie
-To takie wariackie-z sarkazmem rzuciłem
-To ty coś zaproponuj-tupnęła nogą
-Okej, pomyślmy...-pocierałem palcami swoją brodę-...Bungee?-zaproponowałem. Zbladła...
Hejka! Przepraszam, że tak późno, ale miałam zajęty dzień. Ale już jestem i piszę tu i teraz :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*


Weszłam sobie na twojego bloga,przeczytałam odpowiedź i dalej jestem na bloggerze chcę już wychodzić,a tu niespodzianka pojawia się nexcik :D
OdpowiedzUsuńCo do tego cudeńka powyżej
Zayn ,poznajesz osobę z którą masz się ożenić to chyba nie w głowie szaleństwa hmm bungee hmm mam nadzieję,że pokaże mu kto jest sztywniarą
Miałaś zajęty tydzień uuu miałam podobnie,ale najlepiej będzie jutro 6 rzeczy do zaliczenia ,no i jak tu nie być szczęśliwym:*
Wytrwania do świąt kochana i
Dużo,dużo weny
Ściskam Mela:*
K.C.<333
Oj! Dużo mam tych zajęć, nie powiem :P Ale dam radę :D
OdpowiedzUsuńDziękuję i również ściskam i pozdrawiam :*
Mela, nawet nie wiesz jak bardzo mnie wspierasz <3 komentarzami ^^