-Ała-syknęłam. Bez słowa, wziął mnie na ręce jak pan młody i przemoczony wkroczył ze mną do środka, mijając resztę. To naprawdę bolało, martwiłam się...
***
Szybko zaniósł mnie do łazienki i posadził na blacie. Bardzo bolało. W mojej stopie zatrzymał się bardzo duży kawałek szkła, krwawiłam. Przerażony Niall wybiegł z pomieszczenia, ale po chwili wrócił z komórką przy uchu i resztą chłopaków u boku. Nie okazywałam cierpienia, nauczyło mnie tego życie. Słyszałam tylko jak blondyn w panice rozmawia:
-Błagam przyjedź jak najszybciej-ostatnie co do mnie doszło. Później potrafiłam się skupić na torturze jaką przechodziłam. Wszyscy coś do mnie mówili, ale nie słuchałam. Nie wiem czy było to spowodowane udręką, czy tym, że nadal nie umiałam się przełamać. Dołączył do nich jakiś mężczyzna w wieku mniej, więcej trzydziestu lat. Przeraziło mnie to
-Wyjdźcie-lekarz, jak się dowiedziałam, wyganiał zespół
-Nie. Niall ma zostać-zdołałam wydukać. To jego obawiałam się najmniej, wręcz wcale. Zrozumiałam kilka rzeczy
-Dobrze-wpuścił blondyna.Ten stanął obok i przyglądał się. Był na prawdę wystraszony. Nie mogłam znieść udręki, podczas wyciągania ciała obcego ze mnie. Straciłam wszystkie hamulce, krzyczałam w niebo głosy. Błagałam, darłam się, szarpałam. Nic nie pomagało. Kiedy cierpienie zesłabło, doktor pokazał mi szkło, to rzeczywiście ogromny kawałek. Dopiero wtedy zauważyłam, że Nialler trzyma mnie za dłoń. Spojrzałam mu w oczy. Miał w nich łzy. Otarłam twarz. Coś we mnie pękło. Zapomniałam o bólu, wtedy liczyło się to co czuje on-Niall, proszę-szeptałam-Przestań, już dobrze-kłamałam. Nadal czułam utrapienie, ale nie o takiej sile. Mężczyzna zatamował krwawienie i obandażował moją stopę. Irlandczykowi nadal szkliły się niebieskie diamenciki, których nie spuszczał ze mnie. Czułam, że mnie wspiera. Zastanawiało mnie tylko to, dlaczego z mojego powodu tak się zachowuje. Może naprawdę powinnam zacząć mu ufać i zrozumieć, że on nie musi katować mnie tak jak ten psychopata...
Hejka! Tak wiem rozdział do niczego, ale prowadzi do pewnego BARDZO ważnego wydarzenia. Przepraszam, że taki chłam ;( To jakaś masakra, nawet nie mam nadziei, że spodoba się wam. No cóż, zaraz coś nowego ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Jaki chłam?!
OdpowiedzUsuńJaki do niczego i masakra?!
Co ty wygadujesz w ogóle?!
To jeat swietnie i czekam na kolejną cześć
No taki chłam, nie podoba mi się, ale jeżeli Tobie przypadł do gustu, cieszę się niezmiernie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i ściskam <<3
MASAKRA ,Masakra ja Ci dam masakrę oj nie ładnie kochana cudeńko nazywać masakrą
OdpowiedzUsuńPłakał bo ona czuła ból jej jaki Niall kochany i słodki
To wszystko ma do czegoś prowadzić,no tu mnie ogromnie zaciekawiłaś
Będę czekać na kolejny
K.C. Sis <333
Melcia
Przestań, bo się rumienię :3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podoba, nie spodziewałam się :)
I tak wszystko co się dzieje w tym opowiadaniu, prowadzi do pewnego WAŻNEGO punktu ;), o którym nie chcę mówić zbyt wiele, aby nie zdradzić za wiele ;)
Kc2 Sister <3