środa, 17 grudnia 2014

Rain of scars 15


Wierzyłam, że on mnie nie zrani. Przy nim mogłam być sobą, to pewne. Kiedy nareszcie przestałam, kamień spadł mi z serca. Wyrzuciłam z siebie wszystko
-Nie chciałam, abyś przeze mnie...
-Przestań, już dobrze. Jestem z tobą, wiem już wszystko. Teraz spróbuj zasnąć-złapał mnie mocniej. Czułam się bezpiecznie. Wzięłam głęboki oddech i odpłynęłam w krainę Morfeusza...
***
*Oczami Niall'a
Patrzenie jak cierpi, było dla mnie torturą. Nie umiałem powstrzymać łez, na niej zależało mi o wiele bardziej niż na sobie. Kiedy wpadła w histerię, wiedziałem. Zacząłem rozumieć co tak naprawdę mną kieruje, ale dopiero gdy zasnęła. Miałem ją w ramionach. Czułem jej oddech, słyszałem powolny puls. Nie mogłem napatrzeć się na jej urodę. Tak spokojnie leżała. Nie chciałem by ta chwila dobiegła końca.
Niestety musiałem wrócić do chłopaków. Cicho się podniosłem, luknąłem ostatni raz na blondynkę i wyszedłem bezszelestnie. Westchnąłem głośno i pokierowałem się do salonu. Zajmowali miejsca dookoła stolika. Ciężko opadłem na oddalony od nich fotel. Przejechałem dłońmi po twarzy:
-I jak?-odezwał się Harry
-Sam już nie wiem. Chyba lepiej, teraz śpi-pomierzwiłem włosy, aby ułożyły się odpowiednio
-Właściwie to skąd ona się tu wzięła?-zapytał Zayn
-To długa historia-machnąłem ręką-Najważniejsze, że jest tu i jest bezpieczna-stwierdziłem
-Co to znaczy "bezpieczna", kiedyś nie była?-dociekał Liam
-Wiele w życiu przeszła i wiele razy ją raniono. Ja to przerwałem i mam zamiar nigdy więcej nie dać jej skrzywdzić-wyrecytowałem. Chłopcy wymienili spojrzenia
-Dlaczego?-zapytał Lou
-Co "dlaczego"?-nie zrozumiałem początkowo
-Czemu tak ją chronisz?-nie chciałem odpowiadać na to pytanie. Jeszcze nie byłem gotowy, po tym co wcześniej mnie spotkało, wolałem nie opowiadać o emocjach na głos

-Bo zależy mi na niej jak na nikim innym-podzieliłem się tylko tym-Wiecie ja już pójdę się położyć, jak chcecie zostańcie, jak nie zamknijcie za sobą bramę-odszedłem nie czekając na odpowiedź. To był znak, na to, że mam dość rozmowy. Doskonale wiedzieli dlaczego. Poszedłem pod prysznic. Ciepła woda rozluźniła moje mięśnie. Trochę się odstresowałem. Nie potrafiłem przestać myśleć o Julii. Ubrałem spodnie od dresu i usiadłem na łóżku. Wiedziałem, że nie uda mi się zasnąć. Tak jak deszcz nie padał od mojego pobytu w pokoju dziewczyny, tak krople zaczęły bić ponownie w szyby. Zdawałem sobie sprawę co to znaczy, nie odpuściłaby ani jednej takiej nocy. Wyszedłem ze swojej sypialni. Dookoła panowała ciemność, co oznaczało, że moi kumple opuścili posesję, jak nigdy, zadowoliło mnie to. Postawiłem kilka kroków i znalazłem się przy drzwiach pokoju naprzeciw. Lekko zastukałem. Nie myliłem się, usłyszałem ciche "proszę", nie spała już. To oczywiste, zbyt kochała taką pogodę, za dużą sprawiało jej to przyjemność. Uchyliłem barierę drzewną, która nas dzieliła, jak zwykle zajmowała miejsce na krawędzi materaca. Owinięta była pościelą, oczy miała zamknięte. Nie musiała ich otwierać, aby wiedzieć, że to ja. Czułem, że zaczyna mi ufać, nie obawiała się już mojego każdego ruchu w jej pobliżu, jak wcześniej. Naprawdę nawiązaliśmy więź:
-Dlaczego nie śpisz?-zapytałem, chociaż znałem odpowiedź
-Wiesz, że nie potrafiłabym-zwróciła się do mnie twarzą. Blask księżyca oświecał mi ją. Po raz kolejny spostrzegłem jak piękna jest, jaka idealna. Długie blond włosy spoczywały na jej obu ramionach, wyglądała cudownie. Jej zniewalające błękitne tęczówki spotkały moje. Zbliżyłem się do niej. Raz drugi, dopiero, ujrzałem jej cudowny uśmiech. Kąciki jej pełnych ust uniosły się nieco, złapało mnie to za serce. Każdy pierwiastek jej szczęścia radował moją duszę, bardziej niż cokolwiek. Ta iskierka radości znaczyła więcej niż ja sam. Wcześniej nigdy nic takiego nie czułem
-Czy mogę?-kiwnęła głową na tak. Wtem byłem pewien, że nie boi się mnie. Lecz nadal nie zamierzałem narażać jej na towarzystwo innych. Zdawałem sobie sprawę, że to tylko mi ufa. A ja nie chciałem tego zepsuć najgłupszym pomysłem jaki wpadnie mi do głowy. Nie mogłem się spieszyć, to zrujnowałoby naszą relację...






Hejka! No to dzisiaj tak wcześnie, gdyż jestem chora :( Jak zawsze przed Świętami muszę się czymś zarazić :P Najgorsze jest to, że dzisiaj muszę jeszcze jechać po prezenty, jutro mam ważny występ w szkole, później piekę ciasta na Wigilię klasową, a kolejnego dnia sama Wigilia szkolna... Ogółem masakra :/ Ale do odważnych świat należy ;) Trzeba przebrnąć :)
Jak podoba się wam sam rozdział? Jak myślicie co trapi Niallera? Jaką on miał przeszłość? Tego wszystkiego dowiecie się tylko jeżeli będziecie czytać ciąg dalszy ;)
Ten post jest taki długi, gdyż dzisiaj nie martwię się, że wstawię to za późno, czy że nie zdążę napisać więcej  :> Mam jeszcze wiele czasu, zanim wiele z was wróci ze szkoły lub z praktyk ;3
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba, bo trochę czasu mi zajął, ale to przyjemność więc ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Podoba to mało powiedziane
    Kocham Ciebie i twoje cudeńko
    Chora oj nie dobrze,niedobrze
    Szybkiego powrotu do zdrowia słoneczko
    Widać że napracowałaś się bardzo kochanie
    Dziękuję ,że piszesz,bardzo
    Zdrowiej sis
    Buziaki Mela :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się :)
    Nie dziękuję (aby nie zapeszyć ;) )
    Oj troszkę się napracowałam i mam nadzieję, że z dobrym rezultatem :D
    Przestań, zawstydzasz mnie ;3
    Całuski :**

    OdpowiedzUsuń