-Mama? Tata?-wydukałam...
***
Podeszłam nieco bliżej ze łzami w oczach. Jedak moja nadzieja umarła-Co wy tu robicie?-przez zęby wysyczałam-Przybyliśmy po ciebie dziecko. Wiemy, że źle się zachowaliśmy nie pamiętając o tobie czasami-parsknęłam śmiechem na słowa matki-Ale chcemy to naprawić. Jeżeli wrócisz znów będziesz chodzić na gale, bankiety i inne imprezy. Damy ci wszystko, co będziesz chciała-mówiła zupełnie poważnie
-Wszystko, tylko nie siebie-stwierdziłam już z podniesionym ciśnieniem
-O czy ty mówisz dziecko?-oburzył się ojciec
-O czym ja mówię?-sarkastycznie powtórzyłam wskazując na siebie-O tym, że zawsze miałam wszystko, bogactwo, złoto i inne bzdety. Wszystko, tylko nie was. W najważniejszych momentach życia nie brakowało mi gadżetów tylko rodziców-tego się bałam. Łzy zebrały się w moich oczach. Wiedziałam, że jak powiedziałam już a, to muszę powiedzieć i b-Nigdy nie doświadczyłam życia, normalnego życia, swojego życia. To wy napisaliście mój scenariusz. Wydeptaliście mi drogę. Na starcie postanowiliście zrobić ze mnie lalkę na sznurkach bez prawa do wyboru!-nareszcie-pomyślałam-Nie zaznałam tylu rzeczy, tylko przez was. Nie wiedziałam co to szkoła, przyjaciele, miłość, ktoś kto nie udaje, że lubi cię , tylko dlatego, że jesteś bogaty. Ale wiecie co?-ledwo przez łzy dukałam-Ci o tu-wskazałam na chłopców-Pokazali mi to wszystko. Mimo, iż sami nie mają zwyczajnego żywota nauczyli mnie tego wszystkiego. Wiem, zawsze widziałam, że to nie pieniądz liczy się najbardziej. Przynajmniej nie dla mnie-łkałam-Nie chcę trwać w waszym świecie, pragnę zostać tutaj z nimi. Być normalną. Być zwyczajnie sobą. Nie potrzebuję waszej kasy, ale waszej miłości tak-traciłam już siły. Ich miny były bezcenne. Szok, zdenerwowanie, smutek, żal, przygnębienie, poczucie winy, oto malowało się na ich twarzach. W końcu nie wiedziałam co. Przyznam to nieprzewidywalni ludzie. Mogło zdarzyć się wszystko. Mogli mnie przytulić, uderzyć lub wcale się nie odezwać. Nareszcie, kiedy nieco się uspokoiłam odezwali się
-Jak mogłaś się tak zmienić?-zmierzyli mnie pogardliwie wzrokiem-Nie tak cię wychowaliśmy-stwierdzili z minami obrzydzenia
-Wy mnie wychowaliście? Chyba raczej niańki i służba-prychnęłam
-Popatrz na siebie. Jak ty wyglądasz? Czy ty wiesz do czego zobowiązuje cię nazwisko, ród? Czy pamiętasz jeszcze kim jesteś?-zapytali
-Nie zapomniałam skąd pochodzę-odpowiedziałam z dumą-Lecz wiem, iż to nie moja droga i wybieram taką. Taką do, której czuję, że należę-z lekkim uśmiechem stwierdziłam-Jeżeli chcecie możecie się mnie wyrzec, ale ja już na zawszę będę nazywać się Dimond, Diana Dimmond córka William'a oraz Robin, na zawsze. Mimo, iż nigdy mnie nie kochaliście, ja zawsze będę kochała was. A teraz odejdźcie i zajmijcie się swoim życiem, ale beze mnie. Nie mam zamiaru przestrzegać waszych zasad. Powodzenia. Ja zostaję tutaj z nimi-szczerzyłam się do chłopaków ze łzami w oczach-Żegnajcie-złapałam Lou za rękę i weszłam do środka. Nareszcie uwolniłam się z tej klatki i otworzyłam nowy rozdział mojej księgi. Teraz będę zapisywać ją własnym atramentem. W końcu wydusiłam to z siebie. Wielki ciężar opuścił moje barki. Już nigdy nie pozwolę zawładnąć komuś moim światem, no może z miłości ( ;) ). Wolności, witaj. Niepotrzebnie się ciebie bałam. Wiedziałam, że to życie będzie lepsze. Poznałam chłopców, zdobyłam Louis'a, utrzymywałam kontakt z Dem. Wszystko czego pragnęłam miałam w zasięgu. Do szczęścia nie trzeba było mi przepychu. Odsuwam się od moich rodzinnych granic, ale jak mówiłam, mimo nowego życia, nie zapomnę do skąd pochodzę...

Hejka! Oto koniec :D Jak się podoba? :3 Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni :) Mam mały pomysł c:
Chcecie epilog? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Dawaj epilog i się nie zastanawiaj!!
OdpowiedzUsuńSwietnie im wygarnęła!
Czekam na dalej!!
<3
Buhaha :DD
UsuńCieszę się, że jesteś zadowolona i, że mogę napisać mój pierwszy epilog ^^ Jej! :D
Już niedługo dodam "Girl on the show", nie jestem pewna czy dzisiaj ;*
Całuski <3
Nie umrę, jeśli go dziś nie dodasz;)
UsuńCieszę się, nie wybaczyłabym sobie tego ;)
Usuń