-Nie-zaśmiał się-Jesteś urocza kiedy się złościsz-wpił się w moje usta
-Chodźmy już, miejmy już tą rozmowę za sobą westchnęłam ponownie go rozbawiając
-Dobrze królewno-cmoknął moje czoło. Z każdym kolejnym krokiem moje serce biło coraz szybciej. Nie miałam pomysłu co powiedzieć. Jak byście się zachowali? "Dzień dobry, wczoraj związałam się z pani synem i przespałam się z nim"-nie sądzę. Wzięłam głęboki oddech i zjawiliśmy się przed rodzicielką oraz ojczymem mojego chłopaka...
***
Miałam zamiar usiąść na sofie, lecz ten głupek musiał pogorszyć sprawę i pociągnąć mnie sobie na kolana. Mama oraz ojczym Styles'a siedzieli tuż naprzeciw uśmiechając się i trzymając się za dłonie. Patrzeli na nas z dumą (?). Nie potrafiłam się uspokoić. Moje serce biło w tak szybkim tempie, że myślałam, że wszyscy mogą usłyszeć mój puls:
-Mamo, no bo my...-zaczął Hazz
-Spokojnie, kochani-przerwała pierworodnemu-To nic, to normalne. Jesteście dorośli, nas miało nie być. Jest dobrze-odetchnęłam z ulgą-Jedyne o co pozostaje zapytać, to czy się zabezpieczyliście?-zatkało mnie. Mało co nie wybuchłam śmiechem, lecz zauważyłam powagę na twarzach starszych. Luknęłam na Harold'a pytająco
-Mamo...-westchnął
-Dobrze, dobrze. Nie było tematu. Zmykajcie już na górę się ubrać, dzieci-machnęła ręką. Jak na zawołanie loczek powstał i ze mną na rękach ruszył ku jego sypialni:
-Misiek?-odezwałam się
-Hmm?-spojrzał mi w oczy
-Zabezpieczyliśmy się?-niepewnie jęknęłam
-Oczywiście, że tak. Nie jestem, aż tak głupi, pamiętałem-zapewniał
-Czyli wiedziałeś, że skończymy w...
-Nie, ale miałem podejrzenia-rozbawił mnie
-Krętacz-wtuliłam się w jego tors mocniej
-Przewrażliwieniec-uniosłam brwi do góry
-Wiesz, że nie ma takiego słowa?-nie umiałam powstrzymać chichotu
-Tak, ale tak właśnie bym cię opisał-postawił mnie na nogi i pocałował
-Haha-rzekłam pomiędzy całusami
-Idziesz ze mną?-nie oddalał się
-Gdzie?-przygryzłam dolną wargę
-Wziąć kąpiel-zjechał dłonią na dolną część moich pleców (XD)
-Myhym-mruknęłam twierdząco. Trafiliśmy do wanny napełnionej ciepłą wodą szybciej niż mogłoby się wydawać. Było bardzo miło, bardzo (XDD). Kiedy skończyliśmy. Uczesałam się, lekko przejechałam tuszem rzęsy i ubrałam się. Harold także ogarnął się. On we wszystkim wygląda idealnie. Tym razem miał na sobie zwykłe czarne rurki i białą koszulkę, a i tak biło od niego blaskiem. Czułam się jak szara myszka przy takim chłopaku:
-Hazz'uś! (T.I)!-wołała Pani Cox
-Oou-zestresował się zielonooki
-O co chodzi?-złapałam go za rękę
-Ten ton, nie wróży nic dobrego-stwierdził. Ruszyliśmy na dół. Matka Styles'a stała z pilotem w ręku przy oknie-Mamo...-lokaty pytająco zwrócił się do rodzicielki
-Znowu tu są, widzieli was wczoraj. Pełno was w mediach. Wiedzą wszystko, dosłownie...-nie do końca wiedziałam o co chodzi. Czułam jak Harry'emu skacze gul. Opadł ciężko na sofę. Zajęłam miejsce obok. Schował twarz w dłoniach opierając łokcie o uda. Ułożyłam dłoń na jego plecach i pomalowałam jakieś wzory na całej ich powierzchni. Nie rozumiałam czemu tak go to zdenerwowało. Przecież nie od wczoraj siedział w tej branży. Zdawał sobie sprawę z czym związany jest zawód piosenkarza. Nie chciałam naciskać. Wyczekiwałam, aż odpowiedź sama do mnie trafi...

Hejka! Mam nadzieję, że się spodoba :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hazziątko aww
OdpowiedzUsuńCudnie
Jego,mama ach po prostu geniusz
Krętacz to mi pasuje
Ale przewrażliwieniec
Bosz myślałam że nie wyrobię ze śmiechu
Kochana po prostu jesteś kochana
Heh no wiemmm
Buziaki:***
Ściskam
Mela:*
Awww, rozczulasz mnie :3
UsuńOczywiście, że geniusz z jego mamy. Myślisz, że po kim byłby taki genialny :3 ??? Haha
Kochana Ty też jesteś Kochana <<3
XD jak to brzmi :D
Buziaczki :**
KC SIS <3