czwartek, 29 stycznia 2015

Imagin Hazz cz.3

-Przestań-zrobił palm face'a-Nie powinienem tak postępować, wiem to szkodzi zespołowi. Wszędzie mają mnie teraz za dziwkarza i w ogóle. Nie chcę niszczyć roboty moim przyjaciołom i mój manager kazał mi po pokazywać się jeszcze trochę z tobą, żeby pomyśleli, że coś pomiędzy nami jest, a później każde pójdzie swoją drogą. Okej?-chyba nie zauważył nawet, że łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nie wierzyłam w to co właśnie usłyszałam
-Czyli nie zaszkodziłeś tym mi? Czyli jestem tylko dziwką? Czyli mnie nie zraniłeś i to była tylko zabawa? Więc jestem nikim, zwykłym punktem na liście "Pana Sławnego". Racja, nie ważne moje uczucia, nie ważna osoba, którą gdzieś po części wykorzystałeś. Ważna jest reputacja twojego boysband'u. Prawda-łkałam. Wyszłam i zostawiłam tego idiotę samego w salonie...
***
Usiadłam na blacie w kuchni i ocierałam łzy. Czułam  się jak nic nie warta szmata. Wszedł za mną, a  ja odwróciłam głowę:
-Nie o to mi chodziło. Przepraszam-zbliżył się
-Nie przepraszaj-wypuściłam powietrze z płuc-Chodziło ci dokładnie o to i nie oszukuj mnie czy siebie...
-Nie! Kurwa! Rozumiesz, że nie to miałem na myśli? (T.I), błagam cię-złapał mnie za podbródek i zwrócił ku sobie
-O! Pamiętasz moje imię?-sarkastycznie udałam zdziwienie-Gratulacje-chrząknęłam
-Pamiętam, tak samo pamiętam twój delikatny dotyk, twoje hipnotyzujące oczy oraz smak twych ust-wyrecytował szeptem i delikatnie musnął moje wargi. Zdziwiłam się, nie powiem. Mimo, iż strasznie mnie uraził oddałam pocałunek-Wybacz. Prawda jest taka, że jestem idiotą. Nie powinienem. Wiem, że zraniłem cię i nie jestem w stanie tego naprawić, to mnie przeraża. Kiedy się dziś obudziłem, bez ciebie...Zabrzmi to dziwnie po jednej nocy, ale pustka mnie przepełniła. Jakby czegoś brakowało w moim żywocie. Nie wiem czy to dobry pomysł czy to nie szaleństwo, ale chcę cię poznać i spróbować czegoś więcej niż tylko przygody-każde wypowiedziane słowo przez chłopaka przyprawiało mnie o dreszcze. Nie spodziewałam się tego po nim. Miałam mętlik w głowie. Dowiedziałam się, że przespałam się z gwiazdorem, który najpierw nazwał mnie "dziwką", później pocałował i zaproponował związek. Trochę dużo jak na dobę, przynajmniej dla mnie. Patrzałam na niego przez chwilę nawet nie myśląc na tym. To zwyczajnie do mnie nie doszło. Nareszcie przeskanowałam wszystko co usłyszałam
-Moment, poczekaj-odsunęłam go od siebie-O czym ty cholera gadasz? Posłuchaj, możemy spróbować się spotykać dla świętego spokoju. I ty i ja nie ucierpimy i wyplączemy się z tego szajsu. Nie musisz udawać, że ci na mnie zależy i grać romantyka. W aktora baw się tylko przed mediami. Okej?-minęłam go i ruszyłam ku drzwiom wyjściowym. Kroczył za mną
-Ale (T.I) to nie tak. Ja...
-Harry, proszę-przerwałam mu-Wystarczy. Od jutra zaczniemy tą grę. Nie mam ochoty na nic więcej. Zaczniemy, przebrniemy, skończymy, nigdy więcej się nie spotkamy. Koniec tematu. Serio nie musisz się starać. A teraz idź-wskazałam na barierę drzewną. Otworzył usta-Harry...-zaprotestowałam mu błagalnie. Spuścił głowę i zniknął mi z oczu. Przez kilkanaście sekund lustrowałam wrota ślepo. Coś mnie tknęło tu, w sercu, opanowała mnie histeria. Postąpiłam jak kazał mi czysty rozsądek. Lecz najstarszy spór świata należy właśnie do serca oraz rozumu. I tym razem się spierały. Jedno przestawiało lokatego jako łamacza serc, druga strona jako słodziaka, który plątał się w swoich myślach, poleceniach manager'a lub innych swoich szefów. Ogółem sama  nie wiedziałam co myśleć. Pobiegłam do pokoju i postanowiłam wybeczeć się w poduchę. Nadal na wargach czułam jego dotyk. Wydawało mi się, że jego perfum nadal unosi się w powietrzu i, że nadal opiera swoje silne dłonie na moich biodrach. Nigdy nie byłam zakochana, może raz. Obawiałam się, że to właśnie to. Już sfiksowałam-stwierdziłam sama do siebie. Jakimś cudownym trafem z wykończenia psychicznego usnęłam.
Z samego rana obudziło mnie pukanie w szybę. Uchyliłam powieki. Do okna balkonowego dobijał się Harold. Natychmiast ocknęłam się...











Heja! JEDNAK udało mi się dodać coś przed 22.00 i wgl udało mi się :D Jej! Tak sobie teraz pomyślałam, wiem szybka jestem, że mogę pociągnąć to dalej niż na cztery rozdziały. Co wy na to? Warto? Podoba się? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Jasne!
    Pisz.
    Heh, ten nasz Harry. Ca za słówka...
    No no
    A ta go 'odrzuciła' w pewien sposób?
    Nic tylko czekać na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę z twojej opinii :D
    Będę pisać, zgodnie z życzeniem :**
    Już niedługo :*
    Pozdrawiam <<3 moją motywację <<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeee :D
    Tak
    Kocham Cię
    Kocham
    Kocham
    Kocham
    Tak warto więcej niż cztery
    Uczynisz mi nie bywały zaszczyt,że będę mogła czytać to cudo
    Ajj
    CUDOWNE
    Heh Hazza dobijający się do okna
    Cudny widoczek :*
    Zakochał się,jup
    Mam nadzieję że się nie poda i będzie walczył o jej miłość
    GENIALNE
    Jeszcze tylko jutro :D
    Od godzin popołudniowych oficjalnie można rozpocząć taniec szczęścia obwieszczający POCZĄTEK FERII xx
    Buziaki
    Mela
    K.C sis

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Facet, jak facet zawsze powie coś, czego nie powinien.

    + Zapraszam do siebie na pierwszy rozdział : http://secret-harrystyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń