-Hej mała. Masz ochotę wyskoczyć ze mną do wesołego miasteczka?-zaproponował
-No nie wiem-leżąc obróciłam się na plecy i zaśmiałam się pod nosem drocząc się z nim, tym samym
-Miśkaaa-przeciągnął błagając
-No dobra. Spotkajmy się przed bramą o 18.30-odpuściłam mu wyjątkowo szybko
-Do zobaczenia
-No pa-rozłączyłam się i zaśmiałam. Z Li znałam się od kilku lat. Zawsze otaczało mnie wiele osób. Innymi słowy, pseudo przyjaciół, którzy przy pierwszej okazji mnie opuszczali. On okazał się inny i został tylko mój Miś. Przyznam, lubiłam go troszeczkę bardziej niż jak koleżanka, ale nie łudziłam się nawet. Nie mieliśmy szansy na związek. Miał dziewczynę w Szkocji. Miła dziewczyna, poznałam ją. Nie zależało mi na tym by ich rozdzielać ze względu na siebie. Podobał mi się, ale nie kochałam go bez opamiętania. Nie musiałam się mu narzucać, wystarczała mi tamta relacja. W ciągu dnia pomogłam mamie z zakupami, naprawiłam z ojcem rower młodszego brata i zabrałam go na przejażdżkę. Około 17.30 zaczęłam przygotowania. Wzięłam prysznic. Wysuszyłam włosy i splotłam je w luźny warkocz na bok. Pomalowałam usta błyszczykiem, oczy podkreśliłam tuszem i zajrzałam do szafy. Wybrałam zestaw. Założyłam go. Ale po kilku minutach zmieniłam zdanie i zrzuciłam z siebie szpilki i wymieniłam je na czarne Vansy. Zdałam sobie sprawę, że będę wyglądać jak idiotka w wysokich butach. Pożegnałam rodzinę i ruszyłam do umówionego miejsca. Zeszło mi z dwadzieścia minut zanim dotarłam
-Hej królewno-podał mi jabłko w karmelu, wiedział, że to moje ulubione
-Cześć, dziękuję-przytuliłam go i odebrałam "deser na patyku". Zaliczyliśmy kilka atrakcji, przy czym nie brakowało śmiechu
-Poczekaj-skręcił do budki z pluszakami
-Co ty wyprawiasz?-chichotałam
-Jeden rzut-uśmiechnął się do mnie, a zwrócił do sprzedawcy
-Proszę-mężczyzna podał mu piłkę. Zbił wszystkie butelki-Oto Pańska nagroda-podał Payne'owi wielką maskotkę
-Dziękuję-zaczęliśmy się oddalać-To dla ciebie-wręczył mi miśka
-Dzięki. Jest słodki-przyjrzałam się wypchanemu zwierzakowi
-Jak ty-zbliżył się nieco
-Yhym-chrząknęłam rozbawiona
-Hej! Może pójdziemy na karuzelę?-zaproponował
-No nie wiem. Dopiero zjedliśmy i...
-No proszęęęęęę-wskoczył na powierzchnię maszyny i zrobił te swoje "oczy kota z Sherek'a"
-No dobra-weszłam do małej filiżanki. Wszystko zaczęło się kręcić. Ja bawiłam się przednio, ale Liam...Nie wyglądał za dobrze. Ledwo udało mu się zejść na ziemię o własnych nogach. Jego twarz mieniła się w barwach poczynając od zieleni, przez granat, do bieli
-Liaś, wszystko okej?-zbliżyłam się zmartwiona
-Tak, tak-złapał się za brzuch-Albo i nie-zdjął z mojej głowy kapelusz i tak jakby...No wiecie co się w nim znalazło. Ohyda. Mimo, iż wiedziałam, że to wcale nie jest dla niego przyjemne i w ogóle, śmiałam się wniebogłosy. Leżałam wręcz na ścieżce. Wyrzucił moją własność do śmietnika
-To był twój pomysł, gratulacje-skulona w pół wydukałam przez rechot
-Ha ha, to nie miało być tak-ruszył obrażony
-Na co ty się fochasz?! Przecież nic się nie stało, a po za tym sam chciałeś!-kroczyłam za nim. Nadal nie mogłam przestać chichotać. Wziął gumę do żucia do ust, a nawiasem mówiąc dobra decyzja, zaraz dowiecie się czemu ( ;) )-Liam!-warknęłam widząc jego wkurzoną minę
-No co?!-zatrzymał się-To po prostu było żenujące-usiadł na krawężniku i schował twarz w dłonie
-Wcale nie, to było zabawne. Przecież jesteśmy przyjaciółmi-objęłam go
-No tak, ale...-widziałam jego zażenowanie, więc natychmiast spoważniałam
-Co ale? Co ale? N-I-C SIĘ NIE STAŁO-powoli wyrecytowałam mu w twarz
-Ty nie rozumiesz-kiwał głową na boki-Czuję się jak idiota-westchnął
-Wiesz co?-spojrzał mi w oczy-Jesteś idiotą, ale moim, więc przestań smutać, bo mam dla ciebie niespodziankę i nie chcę żeby się zmarnowała-lekko poprawiłam mu humor. Nie czekając na odpowiedź złapałam go za rękę i pociągnęłam pod tunel miłości
-Co my tu robimy?-rozejrzał się
-Jak to co? Czekamy-odpowiedziałam podekscytowana
-Na co?-luknął na mnie
-Raczej na kogo-wyjrzałam za niego dając mu znak by zrobił to samo. Odwrócił się, więc nie widziałam już jego wyrazu twarzy
-Sophi?-słyszałam w jego głosie euforię. Objął ją bardzo mocno i zakręcił ją w powietrzu-Boże! Jak ja za tobą tęskniłem-usłyszałam
-Ja za tobą też-zastygli w swoich ramionach i pocałunkach, dobrze, że wziął wcześniej tą gumę (XD)
-To ja was zostawiam-ukradkiem odeszłam. Cieszyłam się, że udało mi się go zaskoczyć. Mój mały, kochany Liaś nie spodziewał się, że dziewczyna, którą zauroczył tak będzie chciała jego szczęścia. No cóż, dla mnie zawsze był ważniejszy niż ja sama. Powoli wracałam przez centrum wesołego miasteczka śmiejąc się lekko na samą myśl o tym co stało się kilkanaście minut wcześniej-Niezły dzień-stwierdziłam na głos. No to mój Li miał swoją Soph, a ja związałam się z Panem Parker'em. Ja załatwiłam Payne'owi dziewczyne, on wygrał mi chłopaka i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Hejka! Oto zamówiony przez Ewę imagin o Li. Nie wiem czy udało mi się wyrazić to o co Ci chodziło, ale się starałam i mam nadzieję, że będziesz choć trochę zadowolona ;) Nie wiem czy jest śmieszny, sami oceńcie :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Weszłam sobie tu gdyż ponieważ myslałam czy coś dodasz.
OdpowiedzUsuńI tu suprise, bo jest moje zamówienie.
No więc czytam i czytam a na mojej twarzy coraz to większy uśmiech jest!
I śmiać się nie mogę przestac z biednego Liama ;)
Super imagin i nie waż mi się tu pisać że jest nieśmieszny i nie wiem co tam jeszcze bo to guzik prawdq jest!
Świetnie piszesz!
Dziękuję <3
Hehe :D Surprise XD
UsuńCieszę się, że udało mi się spełnić twoje wymagania :))
Dziękuję <<3
Pozdrawiam :*
P.S. Ty piszesz lepiej :**
Heh Li cudowny
OdpowiedzUsuńWesołe miasteczko :D
Sam wpadł na karuzelę hehe
A potem przyszedł efekt hehe
To było miłe że specjalnie dla niego sprowadziła Soph
Genialny xx
Buziaki
Mela ^^
Myhym słodziak :3
UsuńDziękuję, cieszę się :*
Całuski :**
KC SIS <<3