poniedziałek, 5 stycznia 2015

Little Sweet Angel 31

-...3,2,1, Happy New Year!-krzyczeli, kiedy my po prostu składaliśmy całusy na swoich ustach
-Szczęśliwego nowego roku-odsunęłam swoją twarz co nie co
-Szczęśliwego nowego toku, księżniczko-zakręcił nami ponownie. Z nim czułam się szczęśliwa, latałam wysoko ponad chmurami, byłam w niebie...
***
Jakby to powiedzieć? No działo się tej nocy, nie tylko na imprezie. Kiedy już wróciliśmy, nie poszłam z Hazz'ą grzecznie spać, po prostu nie umiałam mu się oprzeć.
Obudziłam się sama. Nie wiedziałam czemu, zmartwiło mnie to. Szybko ubrałam koszulkę swojego ukochanego i pomknęłam na dół. Już w salonie poczułam zapach mojej ukochanej bagietki. Wręcz podskoczyłam do kuchni. Ujrzałam Harold'a nakładającego danie na talerz. Nie umiałam powstrzymać uśmiechu, to wyglądało tak uroczo, kiedy tak bardzo się starał:
-Dzień dobry skarbie-unosi wzroki i od razu ukazuje mi dołeczki
-Witaj, słońce-zbliża się do mnie i całuje mnie namiętnie
-Nie wiedziałam, że umiesz robić takie pyszności-po zjedzeniu skomplementowałam danie. O dziwo naprawdę mu wyszło
-Już wiesz-zaśmiał się. Postanowiłam porozmawiać z nim na temat jednej z trapiących mnie rzeczy, może trapiących to nawet zbyt małe słowo. Zajęłam miejsce na jego kolanach przodem
-Mogę cię o coś zapytać?-wzięłam głęboki oddech
-Michell, kochanie, zawsze-założył kosmyk moich włosów za me ucho
-Nie widziałam moich rodziców odkąd uciekłam...-łzy momentalnie napłynęły mi do oczu-Chciałabym zaryzykować i...-jąkałam się-Pojechać do Mullingar-wydusiłam to z siebie. Zaczęłam płakać. Tak długo to w sobie dusiłam. Tak bardzo tęskniłam za troskliwym głosem mamy, za stanowczym lecz opiekuńczym tonem ojca. Brakowało mi opowieści dziadków. Zwyczajnie rodziny. Pragnęłam sprawdzić czy nadal mnie nienawidzą, czy już o mnie zapomnieli, czy jeszcze mam szansę na odzyskanie ich. Loczek tulił mnie do siebie i uspokajał
-Obiecuję, że już jutro wylecimy-zaprzestałam się i spojrzałam na niego zszokowana
-Naprawdę?-zapytałam przełykając głośno ślinę
-Księżniczko, dla ciebie wszystko-ocierał moje poliki. Delikatnie musnęłam jego usta
-Kocham cię-wyszeptałam
-Kocham cię-powtórzył.
Ruszyłam na górę. Wzięłam kojącą kąpiel. Szybko sczesałam włosy w koński ogon, pomalowałam rzęsy i ubrałam się. Mieliśmy przyjąć gości do mojego mieszkania. Przygotowałam z Harold'em jakieś przekąski i ogółem ogarnęliśmy "dom". Akurat skończyliśmy kiedy zadzwonił dzwonek. Ruszyłam by otworzyć drzwi. Emily natychmiast rzuciła mi się na szyję
-Hej maleńka-ścisnęłam ją mocniej-Wchodźcie-wpuściłam resztę. No, no. Poznałam pewne dwie nowe dziewczyny: Perrie oraz Sophi. Jednak przydały się moje rady dane Zayn'owi. Wszyscy zdjęli okrycia i ruszyli do salonu. Ja powolnym krokiem niosłam małą w kierunku pomieszczenia. Nagle zbliżyła swoją twarz do mojego ucha i szepnęła:
-Oni cię kochają-zatrzymałam się. Moje źrenice znacznie się powiększyły. Zesztywniałam. Em zeskoczyła na ziemię i odeszła. Wskoczyła na kolana swojego taty. Wszyscy skierowali wzrok na mnie
-Mich, wszystko dobrze?-troskliwie zapytała moja siostra. Otrząsnęłam się
-Tak, tylko się zamyśliłam-skłamałam. Zajęłam miejsce na kolanach Hazz'y. Wszyscy wyglądali mizernie. No cóż, po sylwestrze i tak ostrej zabawie...Rozmowa toczyła się beze mnie. Ja myślami byłam ze słowami Emi. Skąd taka mała dziewczynka  mogła wiedzieć o problemach, którymi z nikim się nie dzieliłam. Po za tym, od kiedy to maleństwo mówiło wyraźnie. Wszystko zdawało się takie nierealne. Z "mojego świata" wywiódł mnie głos Liam'a:
-Chelly!-przebiegłam wzrokiem po twarzach przyjaciół. Wszystkie pary oczu skierowane  były na mnie
-Tak?-zapytałam
-Nad czym sie tak zastanawiasz?-odezwał się Lou. Szukałam pomocy w otoczeniu. Nie wiedziałam co powiedzieć. "A nic takiego. Zastanawia mnie tylko to, że mała pięciolatka czyta w moich myślach i nagle zachowuje się jak dorosła"-No nie sądzę
-Ymm...-jąkałam się
-Mamo! Mamo!-Ems  mnie odratowała-Boli! Ała!-zaczęła kulić się w kłębek. Wszyscy od razu się przejeli. Czy Emily, właśnie mnie przejrzała i zrozumiała o co chodzi?-pomyślałam. Jak to możliwe? Cholera. Zawsze czułam z nią więź. Nigdy nie uznawałam jej za zwykłe dziecko, lecz także nie za małoletnią czarodziejkę. Widocznie udawała ból, ale chyba tylko dla mnie. Reszta zaczęła się litować nad tycią brunetką. Rzeczywiście, pięciolatka, która na pozór niczym się nie wyróżnia, naprawdę zdała sobie sprawę z mojego niewygodnego położenia i zdobyła się na pomoc. To nie było zwyczajne...








Hejka! Wiem, że od kilku dni nie było rozdziału. Nareszcie. Dodaję go. Mam nadzieję, że będziecie zadowolenie c: Mimo iż nie należy on do najlepszych.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Rozdział jest świetny co ty gadasz tu za pierdoły!.
    Czekam na kolejne częsci innych opowiadań

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Ci dam nie należy do najlepszych
    Dla mnie wszystko co piszesz jest genialne
    Jaka mała mądra hehe
    No cóż po prostu masz ten talent dziewczyno
    Buziaki :*
    Mela
    Powodzenia w pisaniu
    I dużo weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D
      Dziękuję, miło mi, że tak uważasz ^^
      Nie dziękuję (U know what I mean) :3
      Całusy <3
      KC SIS <3

      Usuń