piątek, 16 stycznia 2015

I will teach you life 13

-Gdzie szef?-zapytał jeden z nich
-Stoi przed wami-skrzywili się-Tamtego szefa już nie ma, teraz jestem ja i mój brat. Koniec rozmowy-zauważyłam Mulat'a i "ekipę"-Wy możecie sprzątnąć umarlaka-ich oczy prawie wyszły na wierzch, ale wiedzieli, że nie mogą się stawiać. Teraz ja pojęłam władzę, a oni nie mieli kontroli...
***
Posprzątali w gabinecie moim i Niall'a. Dziwne uczucie być otaczaną wielkimi mężczyznami, którzy trzęsą się na twój sam widok. Z dnia na dzień, rządziłam nimi z Niall'em. Byłam wręcz żądna krwi. Nie miałam litości. Kilka osób dziennie traciło przeze mnie pracę, a co gorsza życie. Lecz moje poczucie winy i sumienie zniknęły. Nie dawały o sobie znaku. Szybko odnalazłam się w tym "biznesie". Większość ludzi z branży była mi już znana. Czułam się jak królowa świata. Miałam kasę, luksus, brata, władzę. Ale w tym wszystkim zapomniałam o kimś ważnym, Liam'ie. Prawie go nie widziałam. Byłam skupiona, na...Rozkazach. Któregoś dnia zdałam sobie sprawę, że nie ma go przy mnie. Akurat wszedł do mojego "pomieszczenia grozy", tak nazywali go moi pracownicy:
-Co ci się stało? Nie jesteś taka-złapał mnie za dłonie. Coś mnie tknęło. Przeanalizowałam to co uczyniłam. Ja...Zabiłam. Coś czego kiedyś wystrzegałam się jak ognia. Łzy zebrały się w moich oczach. Odwróciłam się do chłopaka plecami
-Wyjdź-wydukałam
-Ale...
-Wyjdź!-wrzasnęłam. Ostatnie co usłyszałam to trzask drzwi. Miał rację. To nie byłam ja. Jak mogłam: zabić, pobić, skrzywdzić, rozkazywać? Kiedyś nazwanie mnie aniołem wcale nie było dalekie od prawdy. Wiedziałam, że nie mogę tego robić. Że to nie jest moja droga. Podjęłam trudną decyzję. Wyszłam z "gabinetu" i pomknęłam szukać Nialler'a. Znalazłam go uderzającego w tzw. gruchę
-N! Przestań-mruknęłam
-Jeszcze nie skończyłem-warknął nadal podskakując. Zdążyłam się już przekonać, ze z nim nie da się po dobroci, zbyt uparty
-Skończyłeś-podeszłam i ścięłam go z nóg silnym uściskiem mięśnia w okolicach szyi
-Dobra, dobra, ał-powstał trzymając się w miejscu gdzie trzymałam dłoń-Co jest?-zapytał siadając na desce, którą nazywał "ławką"
-Niall, ja chyba już tak nie mogę-zaczęłam płakać. Nie zastanawiał się ani chwili. Wstał i objął mnie
-Ciii...Spokojnie, (T.I)-szeptał mi do ucha. Mój brat, niby twardy dla każdego, ale dla mnie delikatny i czuły. Byłam jego, jak to mnie określał, królewną. Udało mi się uspokoić
-Chcę mieć normalne życie, nie chcę być taka-dukałam łapiąc oddech-Proszę, daj mi odejść-spojrzałam mu w oczy. Widziałam w nich coś co mówiło mi, iż coś jest nie tak-Niall?-cała się trzęsłam
-To nie jest możliwe-zamarłam...













Hejka! Jak tam? #Byledopiątku ;) Nie? Hehe :D Mam nadzieję, że się spodoba i skomentujecie :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Cudowny
    Tak coś przeczuwałam że się zmieni
    Z Ni jest coś nie tak
    Jej ale mnie wystraszyłaś
    Ciekawość mnie zżera jej
    Nie mogę wpaść o co może chodzić więc będę czekać
    Byle do piątku no faakt
    Tylko następny tydzień to istna katorga rrrr
    Jak sobie wyobrażam co to będzie to aż się boję
    Rrrrr
    Powodzenia w pisaniu
    Dużo weny
    K.C sis
    Buziaki
    Mela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się niezmiernie ^^
      Już niedługo, się dowiesz ;)
      NO! Będzie ostro ><
      Dziękuję skarbie :**
      KC SIS <<3
      Całuski :*

      Usuń
  2. Zapomniała o Li!
    Nie do pojecia
    Czemu jie mize odejsc??
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda ;) Też bym nie mogła ;)
      Zobaczysz ;)
      Całuski :*

      Usuń