-Stoi przed wami-skrzywili się-Tamtego szefa już nie ma, teraz jestem ja i mój brat. Koniec rozmowy-zauważyłam Mulat'a i "ekipę"-Wy możecie sprzątnąć umarlaka-ich oczy prawie wyszły na wierzch, ale wiedzieli, że nie mogą się stawiać. Teraz ja pojęłam władzę, a oni nie mieli kontroli...
***
Posprzątali w gabinecie moim i Niall'a. Dziwne uczucie być otaczaną wielkimi mężczyznami, którzy trzęsą się na twój sam widok. Z dnia na dzień, rządziłam nimi z Niall'em. Byłam wręcz żądna krwi. Nie miałam litości. Kilka osób dziennie traciło przeze mnie pracę, a co gorsza życie. Lecz moje poczucie winy i sumienie zniknęły. Nie dawały o sobie znaku. Szybko odnalazłam się w tym "biznesie". Większość ludzi z branży była mi już znana. Czułam się jak królowa świata. Miałam kasę, luksus, brata, władzę. Ale w tym wszystkim zapomniałam o kimś ważnym, Liam'ie. Prawie go nie widziałam. Byłam skupiona, na...Rozkazach. Któregoś dnia zdałam sobie sprawę, że nie ma go przy mnie. Akurat wszedł do mojego "pomieszczenia grozy", tak nazywali go moi pracownicy:
-Co ci się stało? Nie jesteś taka-złapał mnie za dłonie. Coś mnie tknęło. Przeanalizowałam to co uczyniłam. Ja...Zabiłam. Coś czego kiedyś wystrzegałam się jak ognia. Łzy zebrały się w moich oczach. Odwróciłam się do chłopaka plecami
-Wyjdź-wydukałam
-Ale...
-Wyjdź!-wrzasnęłam. Ostatnie co usłyszałam to trzask drzwi. Miał rację. To nie byłam ja. Jak mogłam: zabić, pobić, skrzywdzić, rozkazywać? Kiedyś nazwanie mnie aniołem wcale nie było dalekie od prawdy. Wiedziałam, że nie mogę tego robić. Że to nie jest moja droga. Podjęłam trudną decyzję. Wyszłam z "gabinetu" i pomknęłam szukać Nialler'a. Znalazłam go uderzającego w tzw. gruchę
-N! Przestań-mruknęłam
-Jeszcze nie skończyłem-warknął nadal podskakując. Zdążyłam się już przekonać, ze z nim nie da się po dobroci, zbyt uparty
-Skończyłeś-podeszłam i ścięłam go z nóg silnym uściskiem mięśnia w okolicach szyi
-Dobra, dobra, ał-powstał trzymając się w miejscu gdzie trzymałam dłoń-Co jest?-zapytał siadając na desce, którą nazywał "ławką"
-Niall, ja chyba już tak nie mogę-zaczęłam płakać. Nie zastanawiał się ani chwili. Wstał i objął mnie
-Ciii...Spokojnie, (T.I)-szeptał mi do ucha. Mój brat, niby twardy dla każdego, ale dla mnie delikatny i czuły. Byłam jego, jak to mnie określał, królewną. Udało mi się uspokoić
-Chcę mieć normalne życie, nie chcę być taka-dukałam łapiąc oddech-Proszę, daj mi odejść-spojrzałam mu w oczy. Widziałam w nich coś co mówiło mi, iż coś jest nie tak-Niall?-cała się trzęsłam
-To nie jest możliwe-zamarłam...

Hejka! Jak tam? #Byledopiątku ;) Nie? Hehe :D Mam nadzieję, że się spodoba i skomentujecie :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Cudowny
OdpowiedzUsuńTak coś przeczuwałam że się zmieni
Z Ni jest coś nie tak
Jej ale mnie wystraszyłaś
Ciekawość mnie zżera jej
Nie mogę wpaść o co może chodzić więc będę czekać
Byle do piątku no faakt
Tylko następny tydzień to istna katorga rrrr
Jak sobie wyobrażam co to będzie to aż się boję
Rrrrr
Powodzenia w pisaniu
Dużo weny
K.C sis
Buziaki
Mela
Dziękuję, cieszę się niezmiernie ^^
UsuńJuż niedługo, się dowiesz ;)
NO! Będzie ostro ><
Dziękuję skarbie :**
KC SIS <<3
Całuski :*
Zapomniała o Li!
OdpowiedzUsuńNie do pojecia
Czemu jie mize odejsc??
Czekam nn
Prawda ;) Też bym nie mogła ;)
UsuńZobaczysz ;)
Całuski :*