Jak każdego dnia przygotowaliśmy wspólnie śniadanie i zasiedliśmy do stołu, chciałam to z siebie wydusić ale nie mogłam, blokada. Rozmawialiśmy o głupotach:
-Dzisiaj El ma urodziny, idziemy na imprezę-oznajmił
-Będzie alkohol?-niepewnie zapytałam
-Tak, a dlaczego pytasz?-podejrzliwie na mnie spojrzał
-Nie no bo wiesz-musiałam wymyślić coś na poczekaniu-źle się czuję ostatnio i tak chciałam zapytać-uniósł jedną brew do góry
-Okeeej-przedłużył
-Na którą?-próbowałam jakoś wybrnąć
-Dwudziesta-moja niechęć była dosyć zauważalna-O co chodzi?-złapał mnie za rękę
-Już mówiłam że nie czuję się za dobrze ostatnio!-krzyknęłam i wstałam. Miałam wahania hormonów, nie panowałam nad sobą
-Skarbie, spokojnie-przytulił mnie
-Przepraszam, nie wiem co się ze mną dzieje-wypuściłam powietrze z płuc
-Już dobrze-wpił się w moje usta.
Około 19.00 zaczęłam się szykować. Wzięłam prysznic. Przejrzałam się w lustrze-zaczynam tyć, no świetnie!-pomyślałam. Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Zeszłam na dół i posłuchałam stałych komplementów ze strony lokatego. Czułam się okropnie i z kłamstwem i w trzecim miesiącu ciąży. Bałam się tego wieczoru, miałam złe przeczucia. Przywialiśmy się ze wszystkimi. Harry poszedł na parkiet, ale ja wolałam posiedzieć w kącie. Dołączył do mnie Nialler:
-Powiedziałaś mu?-od razu zaczął
-Nie-wiedziałam że będzie zły
-Dlaczego?-ten jego opiekuńczy ton już mnie irytował
-Nie mam na tyle odwagi-spojrzał na mnie wściekle-Ale mu powiem-przewrócił oczami
-Teraz?-oszalał?
-Nie!-warknęłam
-To ja mu powiem-wstał
-Nie-ruszyłam za nim-Nie ma mowy!-zatrzymałam go
-To ty to zrób-wiedziałam że nie mam wyjścia. Złapałam się za głowę i zastanowiłam chwilę. Wypuściłam nerwowo powietrze i ruszyłam. Jeszcze na chwilę odwróciłam się do blondyna. Wpadł na mnie jakiś facet z tacą która z dużą siłą trafiła w dół mojego brzucha. Zabolało jak cholera. Zrobiło mi się słabo i upadłam na ziemię, muzyka ucichła, ostatnie to pamiętam to posturę Niall'a i Harold'a nad sobą.
Obudziłam się podłączona do aparatury w białej sali. Rozejrzałam się. Obok siedział Hazz. Kiedy tylko otworzyłam oczy nachylił się nade mną:
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-zbierał włosy z mojej twarzy
-Nic mu nie jest?-tylko to się dla mnie liczyło
-Nie. Na szczęście nie. Czemu?-dopytywał się
-Bałam się że cię stracę, że zniszczę ci karierę, że mnie znienawidzisz-miałam łzy w oczach
-Kochanie, kocham cię nad życie. Nie ma nic ważniejszego od ciebie-pocałował mnie. Kamień spadł mi z serca, zwyczajnie nie byłam pewna co do jego uczucia do mnie
-Od nas-poprawiłam go. Rozpromieniłam się i on też. Ale nadal płakałam
-Co się...?
-Ze szczęścia że mam kogoś takiego-nie mogłam uwierzyć że jest przy mnie taki anioł.
Po sześciu miesiącach przyszedł na świat mały Edward James Styles. Pierwsze imię zawdzięczał ojcu, drugie chrzestnemu. Miałam obok trzeciego księcia z bajki, którego niepotrzebnie tak długo ukrywałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz