sobota, 15 listopada 2014

Imagin Harry

Kiedy mu to powiem? Nie mam pojęcia, boję się. Wie tylko Niall, mój najlepszy przyjaciel. Wspiera mnie w tym, ale to nie pomaga. Nadal mam duże obawy. Nie chcę zniszczyć ukochanemu przez to kariery, co jest możliwe. Za każdym razem kiedy próbowałam coś przerywało, paraliż. Było wiele opcji na jego reakcję, ja wyróżniałam tylko te złe. 
Jak każdego dnia przygotowaliśmy wspólnie śniadanie i zasiedliśmy do stołu, chciałam to z siebie wydusić ale nie mogłam, blokada. Rozmawialiśmy o głupotach:
-Dzisiaj El ma urodziny, idziemy na imprezę-oznajmił
-Będzie alkohol?-niepewnie zapytałam
-Tak, a dlaczego pytasz?-podejrzliwie na mnie spojrzał
-Nie no bo wiesz-musiałam wymyślić coś na poczekaniu-źle się czuję ostatnio i tak chciałam zapytać-uniósł jedną brew do góry
-Okeeej-przedłużył
-Na którą?-próbowałam jakoś wybrnąć
-Dwudziesta-moja niechęć była dosyć zauważalna-O co chodzi?-złapał mnie za rękę
-Już mówiłam że nie czuję się za dobrze ostatnio!-krzyknęłam i wstałam. Miałam wahania hormonów, nie panowałam nad sobą
-Skarbie, spokojnie-przytulił mnie
-Przepraszam, nie wiem co się ze mną dzieje-wypuściłam powietrze z płuc
-Już dobrze-wpił się w moje usta.
Około 19.00 zaczęłam się szykować. Wzięłam prysznic. Przejrzałam się w lustrze-zaczynam tyć, no świetnie!-pomyślałam. Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Zeszłam na dół i posłuchałam stałych komplementów ze strony lokatego. Czułam się okropnie i z kłamstwem i w trzecim miesiącu ciąży. Bałam się tego wieczoru, miałam złe przeczucia. Przywialiśmy się ze wszystkimi. Harry poszedł na parkiet, ale ja wolałam posiedzieć w kącie. Dołączył do mnie Nialler:
-Powiedziałaś mu?-od razu zaczął
-Nie-wiedziałam że będzie zły
-Dlaczego?-ten jego opiekuńczy ton już mnie irytował
-Nie mam na tyle odwagi-spojrzał na mnie wściekle-Ale mu powiem-przewrócił oczami
-Teraz?-oszalał?
-Nie!-warknęłam
-To ja mu powiem-wstał
-Nie-ruszyłam za nim-Nie ma mowy!-zatrzymałam go
-To ty to zrób-wiedziałam że nie mam wyjścia. Złapałam się za głowę i zastanowiłam chwilę. Wypuściłam nerwowo powietrze i ruszyłam. Jeszcze na chwilę odwróciłam się do blondyna. Wpadł na mnie jakiś facet z tacą która z dużą  siłą trafiła w dół mojego brzucha. Zabolało jak cholera.  Zrobiło mi się słabo i upadłam na ziemię, muzyka ucichła, ostatnie to pamiętam to posturę Niall'a i Harold'a nad sobą. 
Obudziłam się podłączona do aparatury w białej sali. Rozejrzałam się. Obok siedział Hazz. Kiedy tylko otworzyłam oczy nachylił się nade mną:
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-zbierał włosy z mojej twarzy
-Nic mu nie jest?-tylko to się dla mnie liczyło
-Nie. Na szczęście nie. Czemu?-dopytywał się
-Bałam się że cię stracę, że zniszczę ci karierę, że mnie znienawidzisz-miałam łzy w oczach
-Kochanie, kocham cię nad życie. Nie ma nic ważniejszego od ciebie-pocałował mnie. Kamień spadł mi z serca, zwyczajnie nie byłam pewna co do jego uczucia do mnie
-Od nas-poprawiłam go. Rozpromieniłam się i on też. Ale nadal płakałam
-Co się...?
-Ze szczęścia że mam kogoś takiego-nie mogłam uwierzyć że jest przy mnie taki anioł. 
Po sześciu miesiącach przyszedł na świat mały Edward James Styles. Pierwsze imię zawdzięczał ojcu, drugie chrzestnemu. Miałam obok trzeciego księcia z bajki, którego niepotrzebnie tak długo ukrywałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz